#TrbKT
- żona, koniecznie skończony "przyszłościowy kierunek", podobne zainteresowania, wyglądająca jak człowiek
- dwójka dzieci, syn i córka, najlepiej wzorowi uczniowie, których osiągnięciami mógłby się chwalić kolegom w pracy
Student wchodzi do busa. Wszystkie miejsca zajęte, ale jedno wolne. Obok dziewczyny. Dziewczyna ma tatuaże i koszulkę Metalliki. Oczywiście, to tylko wygląd, ale student jeszcze nieco głupi, więc bardzo niechętnie, ale jednak siada obok niewiasty. Stara się patrzeć na starszą panią siedzącą po drugiej stronie. W końcu - przystanek studenta. Wychodzi. Za nim dziewczyna. Okazuje się, że idą w to samo miejsce - do sklepu spożywczego ...dziewczyna zalicza glebę, a raczej mokrą podłogę w sklepie. Student - bufon przechodzi jak niewychowany, ale jakaś pani 55+ zwróciła się do studenta, mówiąc mu prosto w twarz, że zachował się jak idiota i skończony palant.
Student pomaga dziewczynie i "coś zaiskrzyło". Jedna rozmowa, druga, piętnasta, któraśtam...
...i student zrozumiał, że:
- przeciwieństwa się przyciągają
A później także, że:
- lekarzem nie będzie
Dziś student jest wdzięczny tej "pani 55+".
Studentem byłem ja, a dziewczyna to moja obecna narzeczona. Teraz mam inne wyobrażenie o kobietach, tatuażach, nawet o sklepach spożywczych, które kojarzą mi się świetnie, "lekkich" studiach, medycynie, którą rzuciłem i chyba nawet Bóg nie wie o czym jeszcze.
Ach te stereotypy... No, ale najważniejsze, że zmieniłeś swój sposób myślenia. Uwielbiam historie z happy endem :)
Zamierzam studiować medycynę niedługo idę sobie zrobić tatuaż a na wiosnę zdaje prawko na motor ;) medycynę studiować zamierzam bo uważam ze jest po prostu ciekawa.
Tak naprawdę,to sama chcesz przeszczepić swoje organy, przyznaj się!
Tak, to żart.
Sama raczej nie ale sam może tak ;)
Pati, to już taki odruch. Napiszesz coś, co jest ewidentnie żartem i nagle pół internetu ma ból pośladków, bo jakimś sposobem wzięli to na poważnie. To zaznaczanie, to trochę jak taka prezerwatywa. ;p
Myślałam, że ludzie studiują medycynę, bo chcą ratować życie, bo czują powołanie do tego zawodu... A nie dlatego, że zarobią dużo kasy, albo dlatego, że fajnie mieć dr. przed nazwiskiem.
dr przed nazwiskiem możesz mieć po każdym kierunku - wystarczy zrobić doktorat ;)
Chodzi mi o to, że chłopak dość łatwo zrezygnował z medycyny, a wydawało mi się, że osoby studiujące ten kierunek naprawdę tego chcą, jest to pasja i sposób na życie, a nie na zarabianie kasy.
Z wyznania wynika, że chłopak zmienił kierunek studiów nie ze względu na to, że sobie nie radził, tylko ze względu na dziewczynę - więc zwyczajnie się temu dziwię.
Nie wiemy czy dość łatwo zrezygnował, może jednak trudno było mu podjąć tą decyzję, (trzeba przyznać, że sporo poświęcił przez te wszystkie lata swojego życia, żeby się dostać i utrzymać na medycynie), może odnalazł inną drogę dla siebie.
Medycyna to studia jak każde inne. I każdy, nie ważne czy to jest lekarz, prawnik, piekarz, kasjer, budowlaniec, *** (wstaw dowolny zawód) powinien chcieć robić to, co robi i odnajdywać w tym pasję. Ale każdy chce też mieć rodzinę, dom, każdy chce móc ją utrzymać, a żeby tego dokonać musi zarabiać. Każda praca jest "sposobem na zarabianie kasy", bo przyznajmy to szczerze - pieniądze są w życiu potrzebne.
Wszyscy myślą, że bycie lekarzem to trzaskanie milionów - a tak nie jest. Zdajesz sobie sprawę, ile zarabia lekarz, po 6 latach ciężkich studiów, kolejnych latach poświęconych na ciągłe doszkalanie się?
Owszem, zdaję sobie sprawę :) Trzaskają grubą kasę, a wiem to nie od babci zza płotu, tylko od teściowej - ona sama jest pielęgniarką, która teraz pracuje w prywatnej przychodni. Często pod nieobecność szefostwa (para lekarzy) zajmuje się finansami, bo jej ufają.
Jeśli kogoś stać na 3 wyjazdy w ciągu roku, każdy dwutygodniowy, to nie mów, że są biedni :)
Może lekarz zaraz po studiach nie zarabia aż tak wiele, ale jednak w miarę upływu czasu zarabiają dużo. Zazwyczaj lekarze nie pracują tylko w jednym miejscu, ale w kilku: często również przyjmują prywatnie. ;)
Co to za praca, jeśli nie ma Cię w domu przez cały tydzień, a rodzinę widzisz tylko na niedzielnym obiadku?
Prywatna przychodnia sama sobie ustala stawki i jeśli ją stać może płacić nawet i 50000 zł miesięcznie lekarzowi.
Przychodnia prywatna, a szpital publiczny to duża różnica. Może przedstawię Ci realne stawki jakie obowiązują, W szpitalu lekarz w trakcie specjalizacji zarabia ok. 2500 zł na rękę (i jest to regulowane przez rozporządzenie MZ - każdy może sobie to sprawdzić), lekarz specjalista zarabia tyle, ile wynegocjuje ze szpitalem - ale często jest to w granicach 4000 - 5000 zł netto. Nie uważam, że jest to gruba kasa, w stosunku do wiedzy jaką posiadają lekarze, do odpowiedzialności jaka na nich ciąży. Wiem, że jest możliwość pracy w kilku miejscach - od rana do wieczora, albo do następnego dnia, bo akurat trafił się dyżur i tak przez cały tydzień, miesiąc, życie... Żeby lekarza było stać na wyjazdy, tak jak piszesz, to musi pracować właściwie non stop.
"Co to za praca, jeśli nie ma Cię w domu przez cały tydzień, a rodzinę widzisz tylko na niedzielnym obiadku? " - wiesz, tak wygląda bardzo wiele zawodów, nie tylko lekarzy.;)
Naprawdę, nie znam biednego lekarza. Pracują dużo, fakt, mają ogromną wiedzę- też fakt, ale jeśli ktoś jest ogarnięty, to znajdzie sobie dobre dojście do źródełka.
Może moje komentarze brzmią trochę pogardliwie, ale nie chodzi mi o żadną zawiść w stosunku do nich. Uważam, że do medycyny trzeba się przyłożyć, nie tylko jeśli chodzi o naukę, ale też mieć serce do tego.
A nie lecieć tylko na kasę ;) Bo co jak co, ale naprawdę lekarze dobrze zarabiają. W Państwowych mają etat, może i marny, ale dorabiają sobie jeszcze w innych przychodniach/swoich gabinetach. Nie mów mi, że nie ;]
@CukierPuder - uwielbiam to podejście, że ludzie na medycynie muszą mieć jakąś cholerną pasję. Czemu? To chyba powinno dotyczyć każdych studiów?
Normalnie zawsze wydawało mi się, że jesteś rozsądną osobą, ale uwaga teraz się zirytuję. Nie wypowiadaj się o większości lekarzy na podstawie jednej sytuacji.
Wiesz jak to jest na medycynie? Najpierw harujesz żeby się dostać, potem harujesz na studiach. I nie, to nie są takie studia jak większość. Patrzysz na swoich znajomych jak się spotykają, Ty takiego życia nie masz. Co miesiąc przeciętnie załamanie nerwowe. OGROMNY stres. I tak 6 lat. Co potem? Potem staż. Płatny - 2tys. Bo nie ma doświadczenia. W ilu zawodach możesz doświadczenie nabywać podczas studiów i normalnie pracować? Na medycynie nie możesz. Potem co? Rezydentura, jak już koleżanka wspomniała 2500. Świetnie. I co, myślisz że to koniec? Nie. Specjalizacja. Kolejne 6 lat. I ile wtedy zarabiasz? Na początku koło 3 tysięcy. W miarę upływu czasu zarabiają dużo? Świetnie, po ilu latach? DWUNASTU LATACH. 12 latach ciężkiej nauki. A teraz co do przyjmowania prywatnie. Jasne, można. Ale zanim sobie zrobisz nazwisko to zapieprzasz po pracy jeszcze prywatnie. Masz pojęcie jaka jest kasa w przychodniach? Za lekarza specjalistę? Śmieszna. Ale co, zawód piękny a ludzie wdzięczni? Opowiem Ci o sytuacji z zeszłego tygodnia. Pacjent uwielbiany przez wszystkich, wesoły, nagle nie wiadomo co się stało, reanimacja 1,5h, pot leci z czoła, zaangażowanie 1000%. I co? Zmarł. Nic więcej nie dało się zrobić. A wiesz co robi przeciętna rodzina? Skarży szpital. Ech...
@ gravity817 - Hmm, no według mnie lekarz powinien czuć się dobrze w swoim zawodzie. Wiem, że harują dużo, że uczą się ogromu materiałów (widziałam książkę do specjalizacji - grubość jak książka telefoniczna) i jest to czasem baardzo niewdzięczny zawód.
Ale jednak jest różnica, kiedy idziesz do lekarza, który chce pomagać ludziom i drąży temat, chce Cię wyleczyć - a jest różnica, kiedy idziesz do lekarza, który wypisuje ten sam antybiotyk od 20 lat, niemal każdemu..
Jeśli jesteście studentami medycyny/lekarzami, zwracam honor. Wy w końcu wiecie lepiej.
Ja mówię o sytuacji, którą znam - wiadomo, że nie znam każdego przypadku i każdego lekarza na tym świecie. :)
@CukierPuder Zgadzam się, serce do pracy trzeba mieć, ale dotyczy to nie tylko lekarzy.
Zamiłowanie do pracy w zawodach medycznych często odbierają sami pacjenci, personel medyczny robi wszystko, co może, lege artis, by pomóc pacjentom. Lekarze pracują cały czas w wielkim stresie, są świadomi odpowiedzialności za zdrowie i życie ludzkie. A jak postępują pacjenci? Każdy chce być pierwszy przyjęty i jak najszybciej, nie zważając na innych pacjentów (nieraz w gorszym stanie), nierzadko obrażają lekarzy, traktując ich jak służbę, czekając na błąd, by tylko pozwać lekarza, tak jak napisał @gravity817. Zero zrozumienia, wdzięczności, nawet zwykłego dziękuję. A lekarz to też człowiek, taki sam jak my.
Może i tak jest. Ja nie mam przykrych doświadczeń z lekarzami, bardzo ich szanuję.
Szczerze tylko jedna lekarka w mojej miejscowości wypisywała właśnie praktycznie tą samą receptę - na każde, najmniejsze przeziębienie - antybiotyk X. I tak przez lata.
Drugi przypadek, to położna odbierająca mój poród - bardziej chciała się wyspać, niż pomóc mi urodzić.
A z całą resztę lekarzy, których poznałam wspominam dobrze. Czy to pobyty w szpitalu, czy zwykłe wizyty.
Więc nie każdy czeka na najmniejszy błąd ;)
No i owszem, masz rację - nie tylko lekarz powinien mieć serce do swego zawodu. Tyczy się to każdego zawodu. Niestety nie zawsze tak jest.
Lubię czytać takie historie :) dużo szczęścia życzę! :)
Dlaczego mi nie zdarzają się takie rzeczy?
Nie przejmuj się, nie tylko Tobie ;) Mi też nie i pewnie wiele osób by się jeszcze znalazło. :D Ale myślmy pozytywnie, może i na nas czeka jakaś miłosna historia rodem z baśni o kopciuszku :D
@insoomnia Mnie na pewno nie ;d Jestem typem dziewczyny z tatuażami i koszulką z Metallici, przewracając się zaklęłabym siarczyście, przy okazji zrażając do siebie starszą panią. Gdyby student - chcąc czy nie chcąc - postanowił mi pomóc, odtrąciłabym rękę i poradziłabym sobie sama. Cóż, z love - story nic by nie wyszło, co najwyżej może wyznanie o dziewczynie, która zaliczyła glebę w 20-dziurowych, ciężkich jak cholera glanach... Ech, zostaje mi życie z kotami.
@Exorcist - tatuaże są super! :) Sama chciałabym mieć. Nigdy nie zrozumiem tych stereotypów. Przeciez ludzie nie mogą być tacy sami, wtedy byłoby nudno. Każdy ma prawo wyglądać jak chce i słuchać muzyki jakiej chce. Nie trać nadziei, na pewno znajdzie się ktoś kto Cię pokocha za to kim jesteś ;) Ja natomiast wyglądam jak normalna, przeciętna dziewczyna i mojego "księcia" również nie widać. Ale nie traćmy nadziei :D Życzę powodzenia i pozdrawiam ;)
Osobiście uważam, że normalność jest nudna :P A w planach mam tatuaż nr 3, tym razem odlecę i zrobię sobie łapacz snów, w tym stylu:
http://wydziarana.pl/6180,%C5%81apacz_sn%C3%B3w_na_plecach
Mam już wilka na ramieniu i symbol PW (zrobiony jako pierwszy). Cóż, z tatuażami jest tak, że po jakimś czasie nie wiesz, kiedy skończyć się "ozdabiać", dlatego ten zaprezentowany jest moim ostatnim. Mój problem z facetami jest taki, że gdy chłopak słyszy choćby o jednym tatuażu, to zwiewa gdzie pieprz rośnie XD No ale nadzieja umiera ostatnia...
Pozdrawiam również.
Ta pani cię uratowała
Pani 55+ tez jest z Cb dumna pewnie :d
a tak naprawde, cudowna historia, i styl pisania mi sie podoba :)
szczescia wam zycze ;3
Kopiuje historie i bd ja czytac jak bede miec zly humor :d mam nadzieje ze sie nie podniewa autor :)
Też tak czasem robię, ale ciiii ;)
Lubie takie historie :D
Ale niesamowita historia! Szczęścia! :)
Cudowne zakończenie :) Dużo szczęścia dla Was :)