#TgVJg
Ja po prostu MUSZĘ jeść. Kocham jeść. Tylko to mnie uspokaja. Przez parę lat przytyłam ponad 45 kilo. Obecnie ważę 110 kg przy wzroście 175. Nie wygląda to tragicznie, ale źle na pewno. Od nadwagi mam gonartrozę w obu kolanach i okropne bóle pleców. Wiele razy próbowałam przejść na dietę, ale i tak po paru tygodniach/miesiącach wracałam do poprzedniej wagi. Wiem, że jedyna nadzieja dla mnie to psychoterapia, na którą czekam. Ale wiecie co jest najgorsze? Ludzie i ich komentarze.
Nie zliczę, ile razy ktoś nazwał mnie grubasem albo tłuściochem. I rady: chcesz schudnąć? Po prostu przestań żreć! Jak to jest? Kiedy ma się anoreksję, wysyłają cię do psychologa. Nie słyszałam, żeby ktoś mówił do anorektyka: po prostu zacznij jeść. A jak ktoś je za dużo, to jest po prostu świnią i tyle. Boli mnie, że ludzie nie traktują mnie poważnie i patrzą jak na oblecha, który o siebie nie dba. A to nieprawda. Dbam o siebie, zawsze staram się ładnie ubrać itp., jestem uśmiechniętą kobietą. Jestem szczęśliwym człowiekiem już teraz, wygląd tu nic nie zmieni. Ale chcę schudnąć dla zdrowia i po to, żeby ludzie zobaczyli we mnie w końcu... człowieka.
Trzymajcie kciuki, żebym dzięki terapii wreszcie pokonała moje uzależnienie.
Wiem co czujesz, sama jestem uzależniona od jedzenia.
Tak jak ty, nie radzę sobie z tym. Gdzieś czytałam, że jedzenie to najgorsze z uzależnień - nie można go od tak odstawić jak papierosy czy alkohol, trzeba przyjmować kilka dawek 'narkotyku' dziennie, żeby przeżyć.
Sama przytyłam około 30 kilogramów w ciągu mniej niż 2 lat.
Chętnie usłyszę od ciebie, Autorko, w jaki sposób walczysz z chorobą. Widząc, że nie jestem jedyna podnosi mnie na duchu.
Jeżeli wydaje Ci się, że alkohol łatwo odstawić to jesteś w błędzie, mam ledwie 26 lat a od 4 jestem mocno uzależniony, terapia zamknięta i kontynuacja ambulatoryjna pomaga, ale łatwo noga może się powinąć także..
@DathLide Tak, ale bez alko da się żyć, nie jest niezbędny do przetrwania. A jedzenie już tak.
Od BMI 17,8 doszłam do 25. W ciągu dwóch lat dobilam od 22 do 25. Nie rozumiałam dlaczego tyje. Nigdy nie miałam problemu z wagą (pół życia miałam niedowage). Wagę w normie uzyskałam po lekach hormonalnych i tak się utrzymywała. Do czasu. Wiedziałam, że jeśli dobije do nadwagi, to muszę zacząć coś robić. Zapisałam się na fitness. Z dnia na dzień odstawilam słodycze, a jadlam ich bardzo dużo. Tabliczka czekolady dziennie to było dla mnie za mało. A teraz ograniczam się do slodzenia herbaty i kawy. Chęć na słodkie przerzucilam na owoce, orzechy, suszoną żurawinę. Dzisiaj odmowilam mamie placka, a od wczoraj na talerzyku leżą słodkości po wizycie gości. Muszę tylko się pilnować, by nie wykonać odruchu sięgnięcia po słodkie. Krówki w słoiku na blacie w kuchni, ciastka w szafce. Ta nieszczęsna czekolada na talerzyku. Jutro gotuję i piekę dla rodzinki. Nowy przepis na placek...jeden kawałek do niedzielnej kawy nie zaszkodzi, to taka nagroda po trudnym tygodniu.
Ja jestem anorektyczką i ciągle słyszę ,,po prostu zacznij jeść co za problem” uważają ze jestem głupia i pusta, więc sory, ten argument jest inwalidą. Altrough, rozumiem co masz na myśli, bo nadwagę też przerabiałam i wiem, że brak ludziom jakiejś podstawowej empatii. Ale osoby z nadwagą, to nie jest najbardziej pokrzywdzona grupa, każdy kto ma problem może siebie tak postrzegać. Mnie terapia pomaga, wiec tak, ja trzymam kciuki.
*although
@Postac
Jesli sporo czasu czytasz/rozmawiasz/myslisz w innym jezyku, to uzywasz takich wtracen automatycznie. Nie widze tu celowosci.
Na pewno dużo używa angielskiego i robi błąd w prostym słowie. Poza tym pisanie komentarzy nie jest na tyle 'spontaniczne', żeby nie można było tego zrobić w jednym języku.
Tak w ogóle przepraszam za pytanie (nie atakuję cię ) ale jestem ciekawa. Jak psychicznie wesprzeć osobę z anoreksją? Mam przyjaciółkę z tym zaburzeniem. Co powinno się mówić. Wiem że nie można tekstów typu " zacznij jeść to od razu będzie Ci lepiej " czy "kiedyś wyglądałaś lepiej".
Co mówić żeby nie pogorszyc jej stanu psychicznego. Bardzo mi zależy na jej zdrowiu i życiu.
Jako osoba mająca zaburzenia odżywiania również idące w stronę anoreksji mogę Cię zrozumieć. Ciągłe komentarze w stylu: "Po prostu zacznij jeść" albo "Przeciwko czemu się buntujesz z tym niejedzeniem" były naprawdę frustrujące i po prostu przykre. Autorka najwidoczniej nie jest świadoma jak ludzie odbierają anoreksję i gada głupoty w tym kontekście.
Powodzenia na terapii i trzymam za Ciebie kciuki. (Za Ciebie autorko też, powodzenia).
osoby z anorekcją tak samo słyszą "po prostu zacznij jeść"
nie chce Cię hejtować, ale akurat ten argument jest wyssany z palca
Powodzenia na terapii
Otyłość w 95% to nie choroba. Otyłość powstaje gdy człowiek pochłania więcej kalorii niż ich spala.
Otyłość jest chorobą jeżeli wynika np z przyjmowania leków, albo choroby która powoduje, że się nie trawi jakiś rzeczy. Chorobą jest PTSD albo depresja. Są to medycznie i obiektywne stwierdzalne stany, gdzie nie wystarczy jak to mówią wziąć się w garść. Podobnie w przypadku grypy nie wystarczy po prostu wstać z łóżka.
Twoja skłonność do jedzenia w wyniku stresu czy powolna przemiana materii nie jest chorobą. Owszem ciężko jest się zmotywować do zmiany siebie. Podobnie jak ciężko jest zacząć ćwiczyć, ciężko jest zacząć się co dziennie uczyć. Ciężko jest przestać przeklinać. Ciężko jest przestać palić. I wcale tutaj nie żartuje. Komentarze innych wprowadzają Cię w złe samopoczucie i dołują, ale nie jesteś ofiarą.
Był taki gosciu który założył klatkę dla ptaków na głowę żeby nie palić a klucz miała żona i otwierała go tylko do jedzenia i picia. Może też tak spróbuj?
Ja jestem osobą, która miała odwrotną sytuację. Nie jadłam. Nie mogłam się zmusić, nie czułam takiej potrzeby. Potrafiłam płakać, gdy zmuszano mnie do zjedzenia. I co słyszałam? "Po prostu to zjedz." "Przestań wydziwiac." "Jesteś chuda, możesz sobie na to pozwolić". Rozumiem Cię autorko. Komentarze w tym stylu zawsze będą krzywdzące. Ludzie, którzy nie doświadczają tego bezpośrednio, będą uważali się za speców, którzy wiedzą, że przecież to proste. Trzymam kciuki za powodzenie terapii.
Przymus jedzenia to, jak zauważyłaś, niezaspokojone poczucie jasnej wartości i miłości. Jak ktoś myśli, że obżarstwo wynika ze świadomej woli to niech się doedukuje.
Dużo roboty przed tobą, więcej niż sama dieta - to jest pikuś przy naprawianiu tego, czego ci nie dano lub jak inni cię traktowali.
Biegiem na terapię i życzę powodzenia! :)
Anorektyczki też się mówi żeby po prostu zaczęły jeść. Ale prawda jest taka, że to jest prawda. Osoby otyle powinny "po prostu" mniej jeść, a osoby chude więcej. Nie ma innej recepty. Terapia oczywiście może wspomóc, ale stan fizyczny organizmu jest najważniejszy w takiej walce. Organizm przyzwyczaja się do pewnych nawyków po dłuższym czasie, więc trzeba się zmuszać miesiącami albo i latami do pewnych zmian i jest to cholernie trudna walka (ale jedyna mozliwa), aby w końcu poczuć się wolnym. Wiem coś o tym, bo sama wyszłam z anroeksji/bulimii.
Jeśli będzie Ci z tym lżej na sercu, to zostawię Ci breaking news — anorektycy słyszą „po prostu zacznij jeść” na okrągło :)