Od dnia, w którym zostałem adoptowany, robiłem wiele przykrości rodzicom, bo w domu dziecka miałem wielu przyjaciół i żal mi było ich zostawiać. Byłem chyba jedynym dzieckiem, które chciało tam trafić znowu. Mój tata, mimo że robiłem mu przykrości, pewnego dnia zabrał mnie na spotkanie ze swoimi przyjaciółmi na boisko do siatkówki. Patrzyłem jak grają i jaką im to sprawia przyjemność i zapragnąłem też spróbować. Od tamtego czasu moje zachowanie zmieniło się, pokochałem rodzinę i ten sport. Tata zawsze wspierał mnie na każdym meczu, graliśmy razem prawie codziennie.
Dlaczego o tym piszę? Może dlatego, że tata umarł na zawał i zawsze gdy gram, czuję jego obecność przy mnie. Moi znajomi śmieją się, że gdy ledwie trafiam w boisko, to znaczy, że tata z nieba przesuwa piłkę tak, by trafiła ;)
Dodaj anonimowe wyznanie
No i co z tego?
PS. Nikogo to nie obchodzi
To wyp*****j i nie czytaj.
czarnaskorupa +1 tak bardzo bardzo
kleksownik mnie obchodzi. a jak Ciebie takie historie nie interesują to co Ty robisz na tej stronie?
kleksownik masz wypierdalac ma swój zjebany ryj
No może nie interesujące ale dowodzi tego że nie zawsze rodzice są winni wychowaniu dziecka, a pokuszenie się o więcej częściej to środowisko ma wpływ. Moja mam zawsze upomina mnie żeby nie klnęła a ja i tak to robiebo w szkole bo ktoś tam bo coś tam