#OLWbq
Moja rodzina postanowiła mi, cytuję, "uświadomić, na czym polega dorosłe życie".
Teksty o wyrzuceniu z domu są na porządku dziennym, bo przecież jestem dorosła i mam sobie radzić.
Nie wiem ile razy usłyszałam, że jestem do niczego nienadającym się pasożytem społecznym, bo... nigdy nie pracowałam.
Na koniec 2 liceum zrobili mi awanturę, że nie nadaję się do nauki i mam iść pracować, najlepiej fizycznie. Wyjaśnienia nie uzyskałam.
Na początku września kolejna awantura - bo zniszczyłam ich plany na przyszłość (bo przecież wszyscy od iks lat wiedzą, co chcą robić w życiu, a córka koleżanki od początku liceum wie, że będzie studiować na lekarskim etc.).
Bardzo chcę zdać maturę i iść na studia, choć trochę się odciąć.
Nie wiem, co będzie w maju.
Jest grudzień, to nadal we mnie siedzi.
Czasem się zastanawiam, z kim ja mieszkam pod jednym dachem.
W klasie maturalnej jakiś plan na kierunek studiów warto mieć, bo jednak od tego zależą przedmioty jakie będziesz zdawać na maturze. Podstawy zdasz bez problemu jak teraz przesiądziesz do nauki. Zawsze możesz sobie zrobić gap year pójść do pracy i poukładać sobie w głowie na jakie studia chcesz iść o ile chcesz.
Nie polecam gap year, widzę po znajomych jak bardzo ich yo wybiło z rytmu. Warto zamiast tego iść na jakąś słabszą uczelnię, wtedy jednak cały czas się uczysz, jest to też przydatne doświadczenie na kolejny rok. Jeśli kierunek podobny, to dodatkowo potem łatwiej się dostać na tę wybraną Uczelnię z którą faktycznie wiążemy przyszłość.
Noo i rodzice nie będą gadać :p
Jak skończyłam 16 lat to zawsze pracowałam w wakacje. Pieniędzy w domu nie brakowało, nikt też mnie w tym kierunku nie poganiał. Pracowałam aby później móc za to kupić prezenty na święta/urodziny dla rodziców i rodzeństwa, albo jakiś droższy ciuch itd. Rodzicom też zawsze pomagałam, czy to w sprzątaniu, praniu, pomagałam rodzeństwu z lekcjami, prasowaniu czy umyłam tacie auto. Takie małe rzeczy, które mnie wiele pracy nie kosztowały (max 1,5-2 godzinki dziennie) rodziców bardzo odciążały. Zawsze doceniali moją pomoc i nigdy mi nie powiedzieli, że jestem nierobem mimo tego, że dopiero 3 lata po maturze poszłam na studia... Nie wiem jaka jest sytuacja w twoim domu, bo ciężko to ocenić po tak krótkim wyznaniu, ale spróbuj więcej starać się w domu, może rodzice to docenią i nie będą tak mówić.
fajnie, bo wtedy uczysz sie wartosci pieniadz ai gospodarowania nimi
po pracy na truskawkach potem kazdy wydatek przeliczalam na kobialki (placili 2 zlote, zbieralo sie 20-30 minut)
bazienka - dokładnie! Plus jak się samemu zacznie pracować, to nagle docenia się pracę rodziców, która zazwyczaj nie kończy się po 8h. Wiadomo domy są różne, ale ja do moich mam ogromy szacunek za to, że każde z nich pracowało dużo ponad, aby nam zapewnić dobre warunki życia. Dlatego jak się jest młodym warto pójść do pracy, aby sobie uświadomić z czym borykają się rodzice. Oraz aby mieć motywacje do nauki, bo mnie zawsze te marne wypłaty motywowały do zdobycia wykształcenia.
Spoko, ale nie powinno się wymagać od dzieciaków pracy. Jak ktoś chce, jasne, ale to nie jest ich obowiązek. Jeszcze się napracują. Nie wiem, czemu ludzie uwielbiają zabierać młodszym wolność, która trwa bardzo krótko. Chyba tylko z zazdrości.
Ja też zbierałem w lecie truskawki, ciężka robota, gdybym miał możliwość, wolałbym odpocząć w wakacje, zamiast gonić z koszykiem po polu. ohlala ma rację, nie powinno się zabierać dzieciakom młodości.
ohlala dobrze dziecko na jeden dzien chociaz zapoznac z taka praca by zobaczylo, ze ono uczac sie nie ma az tak ciezko ;p i zbey nie bylo rozkapryszone
jasne, ze dzieci nie powinny utrzymywac domu, to obowiazek rodzicow
ale kilka dni? w ramach lekcji wychowawczej?
Można zapłacić za pomoc w obowiązkach domowych.
Eure to prowadzi potem do akcji typu "jak mi nie zaplacisz, to nie umyje naczyn"
To w jakichś dodatkowych pracach, typu nw umycie auta.
Są też rodzice którzy nie doceniają takiego pomocnego dziecka jak Ty i wciąż nazywają dziecko pasożytem. szczególnie jest tak w rodzinach w których rodzice nazywają dzieci pasożytami, w normalnej zdrowej rodzinie nawet jeśli dziecko tylko po sobie sprząta to nikt go pasożytem nie nazwie, więc wątpię by zmiana nastawienia na nagłe odciążanie rodziców coś by miała dać
Ja pracowałam od pierwszej klasy liceum w czasie roku szkolnego żeby sobie dorobić na prezenty świąteczne i wgl (miałam stypendium naukowe, rodzice płacili na mnie max 300zł/msc). Nie za ciężka praca, korepetycje, opieka nad dziećmi, ulotki, ale jednak trochę wysiłku i czasu trzeba było w to włożyć. W wakacje nie pracowałam, bo rodzice uznali, że nie będę u obcych robić jak tyle w domu jest do zrobienia. Praca w roku szkolnym (mieszkałam w bursie) też im się nie podobała, bo przecież są moimi rodzicami i mnie będą utrzymywać. Ale jak potrzebowałam pieniędzy, chociażby 10zł na konkurs, albo nowych butów, to był problem, bo tylko pieniędzy chcę.
Nie doceniam pracy moich rodziców, bo oni sami chcą pracować tak jak pracują. Może inaczej, pracę mojego taty, nawet bez swojej pracy, doceniam i szanuję. Ale moja mama robi tylko to co chce, teoretycznie jest rolnikiem, ale 90% jej obowiązków robi tata. Mama wychodzi na dwór, robi coś w ogródku i czuje się bardzo wykorzystywana przez wszystkich, mimo że robi to z własnej woli, co więcej, nic z tego nie ma, jak są jakieś zbiory to albo je komuś oddaje, albo się psują.
Przez długi czas jak wracałam w weekend do domu (musiałam w każdy) to zastawałam górę naczyń z całego tygodnia do zmycia, obiad zawsze ja gotowałam w weekend i przez cały weekend opiekowałam się młodszym bratem. I ja też zawsze byłam nazywana leniem, nierobem. Przestałam się starać dopiero, jak musiałam się uczyć do matury, a akurat weszło zdalne nauczanie. Ale po maturze znowu próbowałam nie być leniem i tak do tej pory.
W wakacje nie pracowałam. To znaczy nie zarobkowo. Moja mama zmuszała mnie do chodzenia z nią do lasu (nienawidzę pająków) i zbierania grzybów i jagód. Nawet kiedy najwięksi wyjadacze nie przychodzili, bo tak marne były jagody, ona musiała. A potem drugie pół dnia sprzedawałam to przy jakiejś drodze. I nie dostawałam z tego ani grosza.
Teraz studiuję zdalnie i w przyszłym semestrze wracam do akademika, bo zupełnie sobie nie radzę w domu
Dzieci i nastolatkowie nie mają obowiązku pracować. Na pracę mają 30+ lat, przestańcie być takimi wymagającymi knurami.
Chciałabyś. Tutaj jak nie jesteś samowystarczalny w wieku studenckim, zostajesz pasożytem na utrzymaniu starych.
18 lat to jest już czas na pierwszą pracę.
Bo Ty tak mówisz? Lol. A jak ktoś nie ma ochoty i woli odpocząć w wakacje, to co? Wywalić nieroba na bruk?
no mozna i do 30+ siedziec dupskiem w domu na garnuszku rodzicow...
Można też np ODPOCZĄĆ w wakacje, żeby zebrać siły na naukę na studiach, której jest sporo i trochę.
Wakacje trwają 3,5 miesiąca u studentów. Spokojnie 2,5 można poświęcić na pracę, by mieć na samochód, wyjazdy zagraniczne, hobby, sprzęt elektroniczny, dodatkowe kursy, czy choćby wkład w przyszłe mieszkanie, w zależności od celów i preferencji. No ale można też siedzieć i ODPOCZYWAĆ, co kto woli.
Mówisz o sobie, Eureenergie? Ty żałosny piwniczany knurze na utrzymaniu mamusii?
@bazienka albo na garnuszku lokatora tak jak ty to robisz, żałosna kretynko.
Ten nick XD
Jak rodzice stwierdzili, że nie nadajesz się do nauki to może w jakiś sposób im to udowodniłaś? Może według nich się słabo uczysz i czują się zawiedzeni. Przysiądź do nauki i udowodnij, że jest inaczej.
Ja jako nastolatek zawsze pracowałem, żeby zarobić na swoje przyjemności. Uczyłem się też w ten sposób zaradności i szacunku do pieniędzy. Pójdź do pracy nawet co drugi weekend, może jacyś sąsiedzi potrzebują pomocy z zakupami, wyprowadzanie psów, opieka nad dziećmi itd? Dużo jest sposobów, pokażesz rodzicom, że jesteś ogarnięta i gadanie się skończy. Zrób sobie rachunek sumienia, czy rzeczywiście nie jesteś pasożytem. Bo jak palcem nie ruszysz obowiązków domowych, uczysz się słabo i ogólnie tylko oczekujesz aby każdy nad tobą skakał to trochę słabo.
Nic to nie ma o ocenach autorki, może ma czwórki i piątki i to nie jest dla rodziców wystarczające? Z takim podejściem nawet jakby na rzęsach chodziła to by nic im nie udowodniła
1. nie ma opcji, zeby cie wyrzucili z domu czy cos, mozesz im zalozyc sprawe o alimenty jesli sie uczysz
2. skorzystaj z dlugich wakacji o ile nie bedzie dramatu koronkowego, idz na te 5 misiecy do jakiejkolwiek pracy, by miec jakas kase na start, chocby sprzatanie czy cos, bedziesz miala kase na start
3. na studia mozesz pojsc po usamodzielnieniu sie, ja wlasnie skonczylam a jestem po 30
Racja, można też wykorzystać (trochę brzydko to brzmi) koronkę i np. szyć maseczki.
Można też np. spróbować dostać na studiach stypendium, trochę popracować i też da radę się utrzymać.
Z tą pracą mają odrobinę racji. Mogłaś pracować w czasie wakacji - jako kelnerka czy przy zbieraniu owoców.
Rodzice mają obowiązek utrzymywać swoje dziecko, dopóki się uczy. Więc wyrzucić cie nie mogą, ale w tej sytuacji lepiej będzie dla ciebie, jak wynajmiesz sobie pokój. Co do studiów, to nic się nie martw. Jak za pierwszym razem poczujesz, że to jednak nie to, to zawsze możesz pójść do pracy i rekrutować przy kolejnej okazji :)
Czemu w wakacje nie pracowałaś, skoro w kwietniu skończyłaś 18 lat? Jeśli chcesz się odciąć musisz sobie gromadzić fundusze, a wakacje to najlepsza pora.
Po pierwsze, twoi rodzice zachowują się bardzo nie fair. Takie teksty, obelgi, krzyki i awantury nigdy nie powinny mieć miejsca. Jeśli wymagają od ciebie jakiejś zmiany, to musisz dać im znać, że da się to osiągnąć spokojną rozmową. Na wszczynanie kłótni bez powodu, darcie się na ciebie kiedy nic złego nie zrobiłaś, polecam odpowiadać tylko "nie będę z tobą rozmawiać takim tonem" i nie odzywać się dopóki się nie uspokoją. Nikt nie potrzebuje dodatkowego stresu, ani ty ani oni.
Po drugie - jeśli już dojdzie do spokojnej rozmowy na temat twojej przyszłości (a powinno, w końcu to twoi rodzice i oprócz wkurzania się o bóg-wie-co na pewno chcą to wiedzieć bo zwyczajnie ich to interesuje). Jeśli zaczniecie o tym gadać, to pozwól im dowiedzieć się, jakie TY masz plany. Co rozważałaś, co cię ciekawi, co chciałabyś robić kiedyś zawodowo. I to nie znaczy że musisz mieć gotowy plan na całe życie. Chodzi o to, żebyś miała jakieś propozycje, które możesz im przedstawić. A co do "córki koleżanki": rodzice często znajdują sobie takie przykłady zdolniejszego, mądrzejszego, czy ogólnie "lepszego" dziecka, ale to nie znaczy że życie tej osoby serio jest idealne, ani że powinnaś starać się być taka jak ona. Twoi rodzice muszą uświadomić sobie, że nie jesteś ich własnością, a te 18 lat na karku nie oznacza, że powinnaś się wyprowadzić i zasuwać na swoje utrzymanie, tylko że masz teraz prawo do podejmowania własnych życiowych decyzji.
Also, dowiedz się, czego ONI właściwie oczekują. Jeśli zależy im żebyś pracowała, to spróbuj się dogadać i powiedzieć że np. pójdziesz na studia, ale popracujesz gdzieś w wakacje żeby trochę odciążyć ich z wydatków na start na uczelni. A jeśli chcesz wynieść się gdzieś dalej, to pamiętaj, że istnieją stypendia! Koniecznie od razu złóż podanie o stypendium socjalne, bo bardzo możliwe że dostaniesz je i umożliwi ci to wynajęcie pokoju u kogoś czy w akademiku. Z doświadczenia wiem, że rodzice mogą zatęsknić i zrobić się nagle mili 🙃 Powodzenia 💗
Z życia wiem, że prawie każdy kto nie wiedział co studiować albo wcale na nie poszedł albo poddali się po drodze. Powodzenia życzę
Może to będzie nie popularna opinia, ale jak dla mnie to nie widzę, aby twoi robili nie wiadomo co. Albo podaj więcej przykładów, z tak nienormalnymi ludźmi pod jednym dachem mieszkasz, albo ogarnij się dziewczyno. Weź się do pracy i nauki, a nie użalaj się nad sobą.
Bardzo mi przykro, że to ja muszę przekazać te smutne wieści, ale jeśli dla ciebie wyzywanie dziecka od pasożytów i grożenie mu jest normalne to jesteś osobą z rodziny patologicznej
Współczuję doświadczeń, skoro uważasz, że to normalne relacje rodzinne.
Uczę się, z tym że chciałabym w spokoju liceum skończyć a nie skupiac się na X rzeczach na raz
Teraz maturalna, to zapieprz d 8 do 20 minimum nad książkami z przerwa na obiad XD
Wezmę jak mi powiesz, w jakim wieku zacząłeś/łaś się utrzymywać sam i rzucisz za mnie liceum :D
siarczan, zaczelam pracowac na studiach, i tak na 2-3 roku przeszlam an swoje utrzymanie, robilam za 4,2 brutto/godzine
nikt nie kaze ci rzucac szkoly, po prostu jak skonczysz lo iz dasz mature, masz 5 miesiecy wakacji, gdzie mozesz sprobowac znalezc jakas prace
na studiach tez mozna pracowac, ja studiowalam dziennie i dalam rade
oczywiscie mowienie w ten sposob do dziecka jest niedopuszczalne jesli ono chce sie uczyc dalej i ogolnie nie sprawia jakichs problemow, nie zeruje na rodzicach bedac dorosle czy cos
ale jakby mi dziecko 20+ nie uczylo sie i siedzialo w domu czekajac, az je nakarmie i obsluze, to by dostalo kopa na rozped
Zacząłem sie utrzymywac w wieku 18 lat sam w ciężkiej fizycznej pracy w niemczech. Praca w 65 stopniach Celsjusza. Teraz troche latwiej bo sie ustabilizowalem ale nie w Polsce. Pozdrawiam