#TbEYV
Mam bardzo ciekawą rodzinkę, kilkoro jej członków jest naprawdę stukniętych. Ach, no i mieszkam w przeuroczej wiosce, o której może innym razem, zwanej Kielcami. Tyle tytułem wstępu.
Otóż tydzień temu z Krakowa przyjechało do nas wujostwo - kochana ciocia Anka z wujaszkiem Zbyszkiem. Posiadają oni swojego ukochanego pieska, olbrzymiego owczarka, który jednak jest łagodny jak baranek i muchy by nawet nie skrzywdził. Jest naprawdę niezwykły. Z racji tego, że mój wujek to typowy śmieszek, to kochany piesek wabi się Diabeł. No ale to jeszcze nie sedno mojej opowieści.
Zawsze gdy przyjeżdżają ze swoim pieskiem do nas do Kielc, ja jako początkujący przewodnik wycieczek za każdym razem wybieram jakieś konkretne miejsce do zwiedzania, które pokazuję mojej rodzince. Hmmm... Gdzie ich tu tym razem zabrać? Geopark na Wietrzni już był, Kadzielnia też, Podkarczówka... No i w końcu wpadłem na genialny w moim mniemaniu pomysł - zrobimy wyjazd do klasztoru na Czerwonym Krzyżu! A więc do dzieła, plecaki zapakowane, prowiant, kijki do chodzenia, uśmiech na twarzy, bilety... No więc w drogę.
Ja, kochane wujostwo oraz przeszczęśliwy Diabeł dotarliśmy koło 15 do klasztoru mnichów na Czerwonym Krzyżu. Przepiękny widok wokoło, cudna pogoda, słoneczko grzało, wiatr delikatnie smagał włosy, wokół klasztoru snuli się w ciszy mnisi i księża, jedni spacerowali, inni byli pogrążeni w modlitwie. My sobie oczywiście po cichu przed klasztorem spacerujemy, gdy nagle nasz piesek coś zobaczył lub usłyszał i w mgnieniu oka, nawet nie zdążyliśmy zareagować, zaczął biec za kapliczkę na drugą stronę, potem w krzaki, później jeszcze w inną stronę, a na koniec do lasu... I tutaj się zaczyna właściwa historia - mój wujek, który ma gruby, głęboki, donośny na kilka mil głos i jest bardzo wrażliwy na punkcie swojego psa, bo kiedyś prawie mu zginął, zaczął z całej siły biec jak szalony po terenie przed klasztorem i wymachując na wszystkie strony rękami, rzucając za siebie cały ekwipunek, na oczach obecnych mnichów, wydzierał się jak oszalały: "Diabeł!!! Diabeł, gdzie jesteeeeś ?!? Kur*aaa, Diabeeeł!!! Nie zostawiaj mnie, Diabeł! Chodź tu natychmiast, Diabeł!!".
Hmmm... Cóż mogę powiedzieć... Facet biegnący jak opętany przez teren zakonu obok mnichów i wydzierający się wniebogłosy w ten sposób... Nie sposób mi teraz ująć w słowa przerażenie mnichów na widok mojego "oszalałego" (a może raczej "opętanego") wujka :D
P.S. Kochany Diabeł się oczywiście odnalazł, ciocia, jak zwykle zawsze opanowana, użyła gwizdka na ultradźwięki i Diabeł szybciutko wrócił. ;)
Az bym sama chciala to zobaczyc. 😂
To lećmy;))
Mnie też!! Mnie też!!😄
Wyobraziłam to sobie
Weście mnie ze sobą :333
Święty Krzyż a nie czerwony.:)
Właśnie mialam to samo pisać, bo nie kojarze tu nic czerwonego poza PCK :p
Też się zastanawiałem jaki Czerwony Krzyż.
ps. Sam nie mam daleko do Świętego Krzyża.
Pozdrawiam wszystkich Kielczan! ;D
Też mieszkam koło Świętego Krzyża i jak zobaczyłam "czerwony" to aż mnie w oczy zakuło.
Jest jeszcze Czerwona Góra, ale klasztoru to tam raczej nie ma 😉
Serdecznie pozdrawiam Kielczan! Mam mnóstwo miłych wspomnień związanych z Kielcami i zawsze wracam do tego miasta z sentymentem 😊
@weirdoo Nazwzajem! ^^
Vstorm, może my jestesmy sąsiadami?;)
Mnie trochę to zdezorientowało, Czerwony Krzyż jest, ale nad jeziorem Wigry obok Suwałk :D
O zgrozo, mieszkać z Kielcach i pomylić ŚWIĘTY Krzyż?? Pozdrowienia ze Starachowic:)
Pomylić Czerwoną Górę ze Świętym Krzyżem. To jednak dwie różne strony Kielc.
Ja mam psa rasy Husky i wabi się Demon 😂
Niektóre husky wyglądają jak demony :D
Znam osobę, która ma huskiego o imieniu demon. Przypadek...? ;)
Fajne. Ale Kielce to nie wioska! To miasto. Też jestem z Kielc:)
Kielce są większe o całe 4m kwadratowe od Paryża także ten 😃
Ja też z kielc!
Pierwszy raz spotykam się, żeby rodowity kielczanin powiedział na Kielce "wioska".
Pozdrawiam z okolic Kielc a dokładniej z malowniczych Chęcin
Oblęgorek mówi heeej :)
To dlatego też trzeba trzymać psy na smyczy 😉
Szkoda, że tego nie widziałam 😢 Swoją drogą, Twojego wujka wyobrazilam sobie na podobieństwo Vernona Dudley'a 😂
Wyznanie strasznie fajne. Tylko muszę się czepić, ale wyznania jako takiego czy Autora a pana wujka: skoro jest tak wrażliwy na punkcie psa to dlaczego pozwala mu latać bez smyczy? Ja też przesadnie kocham mojego zwierzaka ale nawet w ogrodzonym i dostosowanym dla pieska miejscu do biegania mam opory przed odpięciem mu smyczy, bo "co jeśli"...
Kielce pozdrawiają Anonimowych!
Jest jeszcze Czerwona Góra, ale klasztoru to tam raczej nie ma 😉
Jest tylko kapliczka w szpitalu :P