#TWopo
Dopiero po latach dotarło do mnie, że owszem, bałagan był, ale był też obiad, dwa rodzaje ciasta, świeżo wyciśnięty sok, bułki dopiero co wyciągnięte z piekarnika, swojska kiełbasa wędzona do późnej nocy i to nieustannie powtarzane pytanie, co zjadłabym jutro.
Taki okres, dopiero po latach do nas dociera, jacy byliśmy głupi...
Ja byłam okropna dla mamy, ale ona zawsze traktowała mnie jakbym była pomyłką, albo mnie ignorowała. Nie żałuję, że byłam taka okrutna. Dopiero jak się spakowałam i wyjechałam z zamiarem zerwania kontaktu przypomniało jej się, że nie ma jednego dziecka, a dwoje i zaczęła się starać.
@negatywna jestem ciekawa co było dalej
Skoro przeszkadzał ci bałagan to przecież też mogłaś posprzątać..
Można po kimś czasami posprzątać, ale jeśli ktoś nigdy po sobie nie sprząta, to po czasie naprawdę się odechciewa. Ta frustracja, kiedy pozmywam wszystkie naczynia, a przyjdę do kuchni za godzinę zrobić sobie kanapkę, to znów muszę umyć naczynia, bo nie ma czystego noża...
Oczywiście w sytuacji autorki bałagan był zrozumiały i nieunikniony, bo w zamian miała mnóstwo dobrego jedzonka.
No nie wiem, czy to jest "po kimś", skora matka gotowała dla wszystkich domowników, a nawet szczególnie pod gusta autorki (bo chyba po to te pytania "co byś zjadła"). A jeżeli nabałaganiono w interesie autorki, to nie można mówić, że autorka zupełnie nie jest za ten bałagan odpowiedzialna. Jej mama w końcu nie była na tyle małostkowo, by gotować tylko dla siebie (wtedy faktycznie musiałaby posprzątać sama), zatem sprawiedliwie byłoby do sprzątanie też podejść jak do odpowiedzialności wspólnej.
Mówi się czesto, że docenia się rodziców kiedy samemu się nim zostaje.
Dziwne że nie wykalkulowaś, że skoro twoja mama ciągle coś gotuje to nie ma opcji, żeby nie było brudnych naczyń czy czegoś rozsypanego. Teraz pewnie się już tego nie ma i docenia.
Muszę zapamiętać to wyznanie. Staram się dobrze wychowywać moją córkę (lvl6 i potrafi mnóstwo rzeczy zrobić samodzielnie) ale jeśli chodzi o sprzątanie, to tak jak bym czytała o sobie i o niej z przyszłości. Zawsze pytam na co ma ochotę, co by zjadła na obiad. Jak mnie poprosi o ciasto, też upiekę. Jak jestem zbyt zmęczona to kuchni nie posprzątam i też narzeka, że nie ma miejsca, żeby talerz włożyć do zlewu. Jeśli sobie to uświadomiłaś to zacznij pomagać mamie. A ja dziękuję za otwarcie mi oczu.
Też tak miałem, mimo iż sprzątałem codziennie to rano następnego dnia spotykał mnie każdego dnia piękniejszy artystyczny chaos, z tą różnicą, że nie było żadnego jedzenia.
@Jakskuteczniejablko
Mam tą samą sytuację. Najgorsze jest to że poza brakiem miejsca zwykle też nie za bardzo jest co zrobić do jedzenia. Z głodu się nie umrze, ale świeże pieczywo czy składniki na jakiś obiad to rzadkość.
Kiedy ludzie zaczynają dorośleć? Gdy coraz częściej myślą pozytywnie o rodzicach.
Na studiach to się takie rzeczy przypominają..
Dlarego w życiu rodzinnym tak ważny jest podział obowiązków! Mama gotuje to dzieci sprzątają albo chociaż pomagają ojcu.
A u mnie nie ma dwóch rodzajów ciast, a syf i tak jest.
(Tak sprzątam, ale reszta domownikow ma to głeboko w d*)