#TNlfh
Nagle poznałam jego. Po 3 miesiącach zamieszkaliśmy razem, rok później mi się oświadczył, za miesiąc mamy ślub.
Co w tym anonimowego? Otóż tydzień temu wykryli u niego nieuleczalną chorobę układu nerwowego. Leczenie polega tylko na łagodzeniu obecnych objawów i zapobieganiu ich pogłębienia. Kocham go i go nie opuszczę, ale ciężko mi pogodzić się z tym, że możliwe, że w wieku 40 lat będę wdową lub żoną sparaliżowanego człowieka.
Widocznie ktoś tam na górze nie chce, żebym żyła długo i szczęśliwie...
Tak w sumie, to nawet, kiedy tworzymy związek ze zdrową osobą nie możemy być pewni tego, że będzie sprawna cały czas. Naszej sprawności też nie możemy być pewni. Nikt nie wie, co może się wydarzyć. Wypadki chodzą po ludziach, niestety.
Bardzo mi przykro
W tym roku zdiagnozowano u mnie bardzo
rzadką i nieuleczalną chorobę autoimunologiczną. Mam znajomą, której kolega cierpiał na to samo. Po kilku miesiącach od diagnozy nie wytrzymał postępu choroby i popełnił samobójstwo. Wszystko działało się około 10 lat temu. Od tamtej pory wprowadzono bądź zrefundowano kilka terapii, które co prawda nie eliminują choroby, ale mogą wprowadzić ją w stan reemisji. Oczywiście u niektórych efekty są niesamowite u innych gorsze, ale generalnie jakoś życia chorych uległa poprawie. Co więcej, ciągle prowadzone są nowe badania nad innymi formami leczenia, zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Być może, gdyby nie samobójstwo, wspomniany wcześniej chłopak mógłby dzisiaj normalnie żyć.
A w tym wszystkim zmierzam tylko do tego, droga Autorko, że być może Wasze przyszłe życie nie będzie naznaczone wyłącznie pietnem choroby. Medycyna ciągle idzie do przodu. Być może przebieg choroby będzie łagodny. I tego Wam życzę.
Polecam też szukać dobrych szpitali i lekarzy, czytać, dowiadywać się na własną rękę. Trzymam kciuki!
mieć miłość, to już dużo mieć, mimo wszystkich przeciwności. Takie jest życie. Równie dobrze mogłabyś wyjść za mąż za kogoś, kto za kilka lat zginąłby w wypadku samochodowym. Dlatego trzeba czerpać z każdego dnia jak najwięcej, by przeżyć jak najwięcej dobrych chwil.
Ktoś tam na górze, ma niestety wszystko gdzieś.
Heh, a ja i tak uważam, że masz dużo szczęścia - znalazłaś kogoś, kogo kochasz z wzajemnością. I jesteście razem. Czy nie jest to szczęście? Nie marnuj czasu na zastanawianie się ile jeszcze czasu Wam zostało, tylko wykorzystuj go, proszę, jak najlepiej.
Wydaje mi się, że nawet krótkie szczęście jest tego warte :) Kiedyś znajoma powiedziała, że „nic nie jest nam dane na zawsze” i niestety to jest prawda. Nigdy nie przewidzisz kto ile będzie żył. Mamy znajomego, który mimo dość młodego wieku, (ma żone i małe dzieci), walczy z bardzo ciężkim rakiem....Mimo, że nic wcześniej nie wskazywało, że będzie tak ciężko chory.
A może ktoś tam na górze chce, żebyś dała szczęście innej osobie?
Polecam poczytać i dowiedzieć się o naturalnym sposobie leczenia - medycyna żywienia. To nie żadna reklama też razem z mezem powoli zmieniamy dietę aby czuć się lepiej i być zdrowym. Polecam na początek stronie internetowa sięgnijmypozrdowie.pl i posłuchania wykładów i trzymam kciuki!
Mogę tylko dodać od siebie. Życzę opatrzności Bożej +