#9uXWJ

Od dwóch lat mam w zakładkach historię /qBE4N. Jest dla mnie przypomnieniem, że moja historia nie jest wytworem wyobraźni, ale niestety, jak najbardziej prawdziwa.

Pochodzę ze względnie dobrego domu. Było czasami lepiej, a czasami gorzej, ale nigdy nie byłam głodna, brudna, miałam gdzie spać. I to by było na tyle, co chodzi o ''dobre'' strony tego domu. Bicie i poniżanie było powszechne, choć to drugie znacznie bardziej. Byłam wyśmiewana za mój wygląd (trochę grubsza, bez pięknych włosów czy dziewczęcego wdzięku), charakter i dolegliwość, która była nie tylko uciążliwa, ale i wstydliwa. Moja matka wyśmiewała mnie przy rodzinie, swoich znajomych, dzieciach z podwórka. Jej ulubionym tekstem było "zobaczysz, będziesz zawsze sama, nikt nawet na ciebie nie spojrzy".
Nie wolno było się mylić. W bodajże pierwszej bądź drugiej klasie podstawówki planowany był mini-bal przebierańców, w godzinach lekcyjnych. Na moje nieszczęście pomyliły mi się daty i któregoś dnia poszłam do szkoły przebrana za Myszkę Miki. W szkole trochę śmiechu, ktoś jeszcze się pomylił, żadna tragedia. Z powrotem do domu,  a tam dostałam takie lanie, że do szkoły szłam trzymając się płotu. Moje czerwone oczy tłumaczyłam że ''płakałam w domu ze śmiechu, z mojej pomyłki''.
Dla mojej matki prawdziwym szczęściem, jakie można w życiu osiągnąć, to być w związku. Człowiek, który jest sam, choćby tymczasowo, jest nic, absolutnie nic nie wart. Z moim absolutnym brakiem pewności i wyglądem, bycie z kimkolwiek nie było nawet opcją w najśmielszych snach. Tu drugi ulubiony tekst ''przynajmniej się ucz, chociaż tyle z ciebie będzie''. Nauka była moja odskocznią, choć i tak byłam krytykowana, bo byli lepsi.

Dziś, mając 30 lat, żyję bardzo dostatnio, mam dobrą pracę, w której jestem doceniana. Nigdy nie byłam w związku czy nawet na randce. Na samą myśl o kimś innym słyszę te wszystkie teksty o mojej nieudaczności, wyglądzie i dziwactwie. Cierpię na depresję, która każe mi się zamykać w domu na długie dnie, ponieważ, gdy tylko wyjdę, czuję się obserwowana, każdy wytyka mnie palcem i wyśmiewa.
Jestem do bólu pesymistyczna, sama z siebie śmieję się przy wszystkich, i gdy tylko jestem komuś przedstawiona, od razu ustalam, jaka jestem beznadziejna, zanim ktoś ma możliwość ukształtowania o mnie opinii.
Moja matka oczywiście nie widzi nic złego. Powinnam być dozgonnie wdzięczna za ten cudowny dom i możliwości, które mi dali. Wszystkie sukcesy to tylko i wyłącznie ich zasługa. Nie rozumie, dlaczego jestem samotna.
Dzwonię do niej raz na kilka miesięcy. Odwiedzam raz na rok lub dwa, rzadziej z każdym rokiem. Jej pozostaje tylko zazdrość, że inne matki są odwiedzane przez dzieci i wnuki, kochane i poważane. A dla mnie mogłaby przestać istnieć, choćby już.
PoraNaPiwo Odpowiedz

Yyy ale po co ją odwiedzasz? Uwolnij się od potwora, będzie Ci łatwiej zawalczyć o siebie. A to w tej chwili jest najważniejsze. Dobry psycholog i trochę wiary w siebie!

deepsleep

Wezwiesz demona porowatego piwa

PoraNaPiwo

FullAnonim, będzie por na piwie ;)

kasiao1401 Odpowiedz

ja bym zerwała jakikolwiek kontakt z taką osobą bo na miano matki ona nie zasługuje. Nie myślałaś o psychologu? Mógłby pomóc. A Twoja matka niech sobie żyje w samotności.

Szpumtrrr Odpowiedz

Ale jak jesteś stabilna finansowo to przeciez mozesz do innego, lepszego psychologa, albo na psychoterapie I wtedy decydowac. Przeciez do poki walczysz jestes wygraną. Pytanie tylko czy walczysz czy powielasz schemat.. a o to latwo. Kazdy sie natyka i nie miej do siebie pretensji jak Ci sie nie udaje. Osamotniona w tym nie jestes...

bazienka Odpowiedz

idz na trapie
mam podobnie, chociaz nie wiem, na co przepierdzielal hajs moj ojciec podczas gdy np. tydzin edlismy kuski
ale bylo bicie, bycie "nie dosc dobra", "nigdy cie nikt nie zechc a jak juz to ktos kto bdzie cie bil, pil, zdradzal"
mam 32 lata, kilka zwiazow za soba, wszystkie mniej lub bardziej toksyczne
jestem w trakcie terrapii, pomaga

Syla28 Odpowiedz

Chcesz pogadać? Nie mam tak jak Ty, ale z chęcią wysłucham, może pomogę?

3PowodyDoZycia Odpowiedz

Autorko, trzymam kciuki za Ciebie. Jakbyś szukała kogoś, z kim chciałabyś porozmawiać anonimowo, zapraszam. Bo czasem to rozmowa z kimś zupełnie obcym może nas odmienić...

vansen Odpowiedz

Moja żona też ma trudną relacje z matką. Ciężko sie z kimś takim buduje rodzine, ale da sie. Trzeba wspierać i wszystko odkręcać. Ciężka robota, ale sie opłaca. Życze Ci znalezienia kogoś wartościowego i wytrwałego, nie chowaj sie całe życie!!

MisiePysie Odpowiedz

Zgadzam się z przedmówcami: idź na terapię i walcz. Nie daj Twojej "maDce" tej satysfakcji, że jej się udało Cię zniszczyć. Życzę powodzenia! ;-)

bazienka Odpowiedz

zablokuj toksyczne ooby
ja od kilkunastu lat nie odzywam sie do jca, 15 lat teu sie wyprowadzilam
toksyczne relacj sie ucina, nie pilegnuje

Luna2 Odpowiedz

Czytając twoje wyznanie to momentalnie zrobiło mi się smutno. Mam nadzieję, że jakoś przełamiesz swój strach przed związaniem się i stworzysz z kimś wyjątkowym rodzinę. Postaraj się wmawiać sobie, że jesteś ładna, miła itd. Znajdź w sobie te dobre cechy i powtarzaj je sobie. W końcu uwierzysz, że taka jesteś :)

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie