#TMUMV

Autobus. Popołudniowe godziny szczytu, ludzie poupychani jak sardynki w puszce. Kolejny przystanek – niektórzy ludzie na chwilę wychodzą, inni wciskają się w ściany, aby umożliwić wyjście innym. Niedaleko mnie młoda dziewczyna również przesunęła się, aby zrobić przejście, ale potrącona nastąpiła na nogę pani w średnim wieku. „Patrz, gdzie leziesz, gówniaro!” – odezwała się Grażyna. Dziewczyna odburknęła tylko, że nie zrobiła tego celowo i już miała odwrócić się od rozmówczyni, kiedy okazało się, że Grażynie towarzyszy Janusz, gotów bronić swojej damy zawsze i wszędzie, który zaczął swoją tyradę o tym, że nie dość, że nie uważa, to jeszcze gówniara pyskuje starszym i jak chętnie sprałby taką pasem. Dziewczyna spokojnie odwinęła się parce tak, że się zapowietrzyli i wykorzystała okazję, żeby się oddalić i wcisnąć się w kąt.

Norma w moim pięknym mieście i pewnie zapomniałbym o całym zdarzeniu, gdyby nie poprosiła mnie o ogień po wyjściu z autobusu. Widziałem, że była wściekła, mówiła roztrzęsionym głosem. Zagadałem więc, że nie ma się czym denerwować, chamstwo jest na porządku dziennym i dobrze sobie poradziła. Uśmiechnęła się i... rozkleiła. Oboje zbaranieliśmy, zbity z tropu zacząłem wypytywać, o co właściwie chodzi. Początkowo próbowała mnie spławić, ale w końcu powiedziała mi, że walczy z fobią społeczną i choć na pierwszy rzut oka nie da się uznać jej za osobę nieśmiałą i niepewną siebie, tak naprawdę bardzo źle znosi takie sytuacje. Że stara się nie przeszkadzać innym, ale niemota z niej, a wiele osób od razu reaguje krzykiem i wyzwiskami. Że nie jest w stanie przejść nad tym do porządku dziennego i choć stara się nie dawać tego po sobie poznać, w środku czuje się jak zaszczute zwierzę. Że zazdrości Grażynie tego, że ktoś się za nią wstawił i też chciałaby mieć wtedy obok kogoś takiego. Że pewnie w oczach świadków pokazała, że jest właśnie taką niewychowaną gówniarą, jaką ją nazwali, bo zniżyła się do ich poziomu, ale nauczyła się w szkole, że to jedyny sposób na poradzenie sobie z agresorami. Kiedy mi to opowiedziała, uspokoiła się, podziękowała za rozmowę i po pewnym czasie się rozeszliśmy.

A ja nie mogę sobie wybaczyć, że nie wpadłem na to, żeby się za nią wstawić. Może gdybym ja albo ktoś inny reagował w takich momentach, zamiast rozkoszować się miejskim widowiskiem, szybciej uporałaby się z fobią? Ile jeszcze jest takich osób, które tylko wyglądają, jakby sobie świetnie radziły? Od tej pory nie będę dawał cichego przyzwolenia na takie zachowania.
Anonimowi, przyłączycie się?
HansVanDanz Odpowiedz

Dość wygadana, jak na kogoś z fobią społeczną 😉
Jakoś wszystkie historie o Grażynie/wrednej babie z komunikacji publicznej brzmią tak samo.

KurzaStopa Odpowiedz

Tak. I dlatego wstawimy się za osobami naprawdę noszącymi imiona takie jak Grażyna, Janusz, Seba, Julka i tak dalej.
Daj im spokój. Nazwij opryskliwą babę opryskliwą babą, a nie czyimś imieniem, jakby to była obelga.

Dodaj anonimowe wyznanie