#TIi6D
Relacje rodzinne u nas działają praktycznie jak na zasadzie mafii - jest jeden lokalny "guru", który o wszystkim decyduje i rządzi, a reszta nędznych robaczków ma go słuchać.
W naszym "rejonie" pieczę nad rodziną sprawuje (oryginalne określenie używane przez mą familię) ciotka. Baba tak stara, że wisi piątaka Mojżeszowi, ze Stalinem osobiście się spotkała (naprawdę) dzieckiem będąc i tak samo wredna oraz bezczelna, jak i bogata.
Młodsza część rodziny żartuje sobie, że kasę zdobyła na przekrętach, starsza w ogóle nie żartuje, bo "starszych trzeba szanować", a każdy na dwóch łapkach słucha tej wiedźmy.
Ciotka ma pierwsze słowo w sprawie wyboru szkoły i drogi kariery młodego potomka, akceptuje bądź odrzuca kandydatki na narzeczone oraz zarządza kto i kiedy może przyjechać na zjazd rodzinny, który się odbywa co roku w miasteczku, które kiedyś nasza rodzina posiadała, a nawet "załatwia" po znajomości pracę dla członków rodziny.
Warunki to bycie wiernym pieskiem na usługach szanownej familii i utrata własnego zdania.
Byłem pierwszym, który się zbuntował.
Sam (o zgrozo!) wybrałem sobie uczelnię, sam wybrałem kobietę, która według mojej ciotuni jest brzydka i biedna, bo nawet jej na zmianę samochodu co 5 lat nie stać.
Zapraszałem rodzinę i znajomych na ślub. Jej mimo napominań różnych członków nie. Kiedy babsko zdało sobie sprawę co robię, zaraz po tym, jak jej "uprzejmie donieśli" życzliwi rodzice, wpadło w szał i zadzwoniło do mnie bezpośrednio.
Stwierdziła, że mam "OSTATNIĄ SZANSĘ" aby rozstać się z kobietą mego życia i "anulować tę szopkę" albo ona "nakłada embargo" na mnie i zabroni nawet moim rodzicom się do mnie odzywać. Oczywiście wyśmiałem i liczyłem na fajny ślub. A tu...
...a tu ani jednego gościa z mojej rodziny. Jedynie znajomi oraz znajomi i rodzina mojej żony. Rodzice przyszli tylko do kościoła, wręczyli kwiaty i prezent w zakrystii i stwierdzili "że jakby co, to nas tu nie było".
Babsko zniszczyło mi ślub i wesele.
Dlaczego anonimowe, a nie piekielni?
Bo po ślubie wpadłem w szał, zrobiłem anonimowe donosy do ZUS, US i CBA, w których naskrobałem wszystko, czego przez lata się dowiedziałem o machlojkach ciotki i całej jej bandy wiernych sługusów.
Rodziny nie mam, zatem nie mam też nic do stracenia. Zobaczymy, co będzie dalej, ale samo to sprawiło, że poczułem się lepiej.
Mocne. Współczuję takiej rodziny, rodzice też nie stanęli na wysokości zadania. Ale brawa dla Ciebie za odwagę i walkę o siebie
Patologia. Chore, żeby nawet rodzice są marionetkami i wyparli się swojego dziecka bo ciotka tak każe.
W cyganskich rodzinach tak jest
Niestety takie związki klanowe/plemienne są nadal obecne w niektórych krajach, w Polsce też jak widać. A to przecież XXI wiek, a nie średniowiecze.
Dlatego skoro każdy ma mózg, może zdobyć się na odwagę i przeciwstawić. Kiedyś było znacznie gorzej, bo groziło to nie tylko wypięciem dupy od strony rodziny, ale nawet utratą życia.
Teraz w większości krajów wystarczy odwaga i rozgarnięcie, żeby żyć tak, jak to czujemy 🙂
kiedys taki ostracyzm serio skutkowal utrata zycia, podobnie jak np. wygnanie
dobrze, ze czasy sie zmienily
Chore, że ludzie idą a tym kto najgłośniej 'szczęka' zamiast za tym najmądrzejszym. Bo nie liczy się to co mówisz, tylko jak głośno mówisz i jaka masz władze. Trzymam kciuki, że ten chory układ się rozsypie.
Chyba miało być "szczeka".
Ale "szczęka" mnie zainspirowała:
Przedstawiam
Krótką balladę o miłości i władzy:
Autor oparł się bez lęku
Starej ciotki szczęki szczęku.
Proszę o łagodne opinie, to mój pierwszy wiersz ;)
Typiara, dziękuję 😊
...ale niestety muszę się przyznać, że już po wysłaniu komentarza odkryłam, że w tym twórczym ferworze zagubiłam się w przypadkach... -_-"
Czasownik "opierać się" łączy się z dopełniaczem, więc zamiast "szczęku" powinno być "szczękowi".
Ale 🤫
@Uzytkownik404 - Świetne Haiku 😂
Skoro wychodzi taka sztuka dzięki mojej autokorekcie, która swoją drogą często zmienia mi wyrazy, to jestem za 👍
Postawil sie jedyny
Kurczę, brzmi jak jakaś sekta...Autorze bardzo współczuję i liczę na szczęśliwe zakończenie. Wszystkiego najlepszego na Nowej Drodze Życia!
Ciotka chrzestna😂😂😂
Cyganie?
niekoniecznie, moj przyjaciel tez tak ma, cale zycie pod dyktando ojca/rodzicow nawet mieszkanie mu urzadzili
chlopak 33 lata
No to nie taki chłopak, bazienka. Raczej mężczyzna. A w zasadzie to nawet nie mężczyzna, a pierdoła.
tez jestem ciekawa, napisz, co wyszlo :)
kurde... dorosli ludzie i daja sie tak zastraszyc... ciekawe co bedzie, jak ciotka umrze- odzyskasz rodzine? czy znajdzie sie nowy guru...
Współczuję. Mam w rodzinie taką tak zwaną ciotkę, co pretenduje do miana "matrony chrzestnej". Jedynym, który jej słucha, jest syn tej kobiety. A jakie miała osiągnięcia: wymusiła rozwód swojego syna, wyrzuciła z domu wnuka, bo nie podobała jej się jego ówczesna dziewczyna, próbowała ingerować w listy gości na imprezy rodzinne... I uwaga: kradła wodę od sąsiadów, a to zapewne wierzchołek góry lodowej.