#T6nXy
Tak było przez bardzo długi okres czasu, urodziłam się ja, mój ojciec zmarł w wyniku powikłań po zapaleniu płuc (niedopatrzenie lekarza, stwierdził zwykłe przeziębienie) kiedy miałam 2 lata, ale Mama dobrze sobie radziła mimo uzależnienia. W domu zawsze było posprzątane, ciuchy wyprane, obiad ugotowany, dziecko czyste. Tylko obraz obcych mi ludzi (których się bałam) przewijających się co jakiś czas u nas w mieszkaniu, pełno strzykawek z brudno czerwono-brązowym płynem i Mama z dziurami w pachwinie, dały mi jako do 6=letniej dziewczynce wiele do myślenia. Nie byłam głupim dzieckiem i wiedziałam co dzieje, wiele słów usłyszałam, "slang" osób które biorą do tej pory pamiętam.
Któregoś dnia podeszłam do Mamy i powiedziałam "Mamusiu proszę przestań brać". Spojrzała na mnie i nic nie odpowiedziała. Nadeszły wakacje przed moją pierwszą klasą podstawówki, mi sprawa szybko wyleciała z głowy, ponieważ mama wysłała mnie na całe 2 miesiące do rodziny w Sopocie. Kiedy wróciłam, ludzi już nie było, strzykawek też a mama przestała brać. Co prawda nadal jest przywiązana do leków przeciwbólowych, ale pod kontrolą lekarza. Brzmi niewiarygodnie, ale to moja supermama. Nigdy nie chciała wyrządzić mi krzywdy, zwłaszcza takim widokiem i kiedy zrozumiała, że ja już wiem, wyzbyła się wszystkiego co z tym związane.
Ot, krótka historia o tym jak matczyna miłość jest silniejsza od uzależnienia.
A potem się obudziłaś i odleciałaś na jednorożcu. Co za szajs.
Urodziła się w rodzinie ćpunów (ojciec pewne się zaćpał a dziecku powiedzieli,że na płuca). Metamorfoza takiego ćpuna jest możliwa - znam dwa przypadki, ale nie dwa miesiące. U jednej takiej, to prawie pół roku - nadzorowana i "prana" przez Jechowych (przeszła z jednej skrajności w drugą), a gostek prawie rok z tego wychodził pod nadzorem specjalisty i lekami wspomagającymi (w tm prawie 6 miesięcy w MONARZE).
Małe sprostowanie. Kifoza i lordoza to fizjologiczne krzywizny kręgosłupa, mamy ich po 2. One mają jakieś swoje wartości i oczywiście można mówić o zbyt małej lub pogłębionej kifozie/lordozie, ale generalnie dobrze że je mamy. Oczywiście skolioza jest patologiczna, to jasne. Do jej powstania silnie predysponuje zaburzenie fizjologicznych krzywizn.
Już drugie wyznanie tutaj o skoliozie jako czymś z czym się nie da żyć...mam od dziecka skrzywiony kręgosłup + pogłębioną kifozę i lordozę. Owszem boli i nie wygląda się zbyt dobrze ale ćwicząc regularnie i z lekami przeciwbólowymi da się żyć. Nie trzeba brać morfiny czy innych tak mocnych środków! A wmawianie dziecku, że się bierze heroinę bo boli to jest masakra jakaś
Czasami duże skrzywienia dają niewielkie objawy bólowe, a nieraz przy prostym lub nieznacznie tylko skrzywionym kręgosłupie ból jest nie do zniesienia, dlatego uważa się że nie tylko zaburzenie strukturalne, lecz także funkcjonalne daje dolegliwości (choć oba są bardzo blisko powiązane). Jasne, zablokowana ruchomość może być przyczyną konfliktu dyskowo-korzeniowego lub dyskowo-oponowego, co może dawać ucisk na wrażliwe struktury (bogato unerwione więzadła, osłonkę oponową korzeni nerwowych, rdzeń kręgowy). Czasami jednak źródłem bólu może być jakaś choroba lub nawet psychika (może to być nawet 10% wszystkich przypadków klinicznych).
Ciekawostka: Kurt Cobain brał heroinę, podobno żadne leki nie uśmierzały jego bólu żołądka (choć moim zdaniem to była wygodna wymówka dla nałogowego ćpania, bo mając tyle kasy co on mógłby sobie załatwić konsultacje z najlepszymi specjalistami i magikami choćby od ziół).
No tak, bo wszystkich boli w jednakowym stopniu i jak Ty wytrzymujesz, to inni tez musza.
Racja może jestem bardziej wytrzymała na ból ale nigdy bym nie brała twardych narkotyków przy dziecku i się tłumaczyła bólem. Jakoś po latach się dało to zmienić
Marynowanegrzybki xDDD dawno nie miałem takiej beki z czyjegoś komentarza. Wiesz, że możesz mieć lekką skoliozę czy klifoze/lordozę i nie czuć bólu na codzień, bądź też czuć go w małym stopniu i to nie oznacza, że inni, z podobnym schorzeniem ale dużo bardziej zaawansowanym będą czyli je tak samo? To tak jakbym powiedział, że miałem złamaną rękę i nie musiałem brać morfiny, to ziomek, który sobie całkowicie strzaskał kość na kilkanaście kawałków też nie musi brać, bo złamanie to złamanie przecież
C30C39 przyznałam, ze może ją boleć bardzo ja nie twierdzę, że nie. Ja mówię tylko że branie Heroiny przy dziecku jest złe! Jakoś później się dało uśmierzyć ból lekami!
Wierzysz w cuda i jesteś ślepa na to jak wygląda rzeczywistość. To co opisałaś nie ma nic wspólnego z wyjściem z uzaleznienia - jedyne co, to nastąpiła tu drobna, nic nie znacząca zmiana pod postacią zmiany sposobu brania. Opioidów jest na pęczki, a to czy będzie w formie injekcyjnej, plastra, czy tabletek nie ma żadnego znaczenia.