#T1lRo
Dodam, ze farba droga, by długo trzymała, zakupiona w specjalnym sklepie. I co teraz? Dawaj córcia jedź po farbę! No dobrze. "Kij z tym, że nie do końca masz prawo jazdy. Jakby co za mandat zapłacę!". Lekkie ryzyko, ale sklep wkrótce zamykają, to autobusem nie zdążę. Pal licho, jadę! Tatuś w potrzebie!
Siadam z lekkim stresem, ale i dumą, do auta. Odpalam i jechane. Jak profesjonalista! Kręcę "kółkiem", śpiewam, cieszę się jak głupia. Piękną kopertą parkuję, zamykam autko i idę do sklepu.
Kupiłam farbę i jeszcze dodatkowo kilka desek, gwoździ, by sobie dodatkową półkę w pokoju zrobić. Płacę i wychodzę ze sklepu. Wracam sobie z tym wszystkim, ale tak jakoś mi ciężko. Wchodzę do domciu, wciąż tak samo z siebie dumna, wręczam tacie farbę.
Minęła może godzina, gdy tata do mnie mówi "Córcia daj no kluczyki, bo wiertarkę w bagażniku zostawiłem". Podałam mu kluczyk, spytał "Gdzie zaparkowałaś?".
To jest ten moment! Wyobraźcie sobie moją minę i oczy gdy powiedziałam "Ja pierdzielę! Ożeż kuźwa!". Tak! Auto zostało na parkingu przed sklepem, gdyż wróciłam do domu autobusem. Tak, tak! Zapomniałam, że przyjechałam samochodem i wróciłam autobusem. Chyba z przyzwyczajenia.
Wyprzedzając pytania: Nie, nie było dla mnie nic dziwnego w trakcie trwania tej sytuacji. Ani to, że było mi ciężko, ani to, że miałam w rękach kluczyki, ani to, że w sklepie spędziłam może 5 minut. Niestety, takie umysłowe roztargnienie jest możliwe... Tak, ja też współczuję swojemu przyszłemu mężowi :P
Jeżeli miało to miejsce w tym roku to przypominam że teraz za prowadzenie bez uprawnień otrzymuje się karę na drodze sądowej, nie mandatowej. Maksymalna grzywna to 30 000zł. No i smród w papierach do końca życia.
Każde jedno przestępstwo po jakimś czasie ulega zatarciu wiec nie do "końca życia". Dobrze że nie wymierzasz sprawiedliwości, bo według Ciebie nie ma szans resocjalizacji.
Eee tam. Moja kumpela zrobiła podobnie. Coś ponad tydzień po zakupie pierwszego samochodu. Pojechała do pracy samochodem, wróciła autobusem. Jorgnęła się dopiero wieczorem. :)))
U Ciebie dochodzi jeszcze ogromne podekscytowanie, lekki stresik (bo na nielegalu). Zdarza się.
Jeśli takie sytuacje są dla Ciebie codziennością zainteresowałbym się tematem ADHD typu nieuważnego. Zawsze myślałem że moja zapominalskość to jakaś przesada i miałem dużo podobnych historii, doszło obwinianie się, studia nieskończone przez głupie powody. Tona zgubionych rzeczy, plecaki, książki, zeszyty, rower... dużo przykrych sytuacji i w wieku 27 lat po 2 latach nieskutecznego leczenia depresji dostałem diagnozę ADHD. Tylko trzeba porzucić skojarzenie z dzieckiem biegającym po ścianach i brać pod uwagę że ADHD u dziewczynek wygląda zupełnie inaczej i przechodzi przez szkołę zazwyczaj niezauważone. Oczywiście nie musi to być to, ale nie zaszkodzi jeśli poczytasz o temacie.