#T0tRB
Mając 18 lat zaszłam w ciążę, dowiedziałam się o tym w piątym miesiącu udając się na pierwszą w swoim życiu wizytę u ginekologa. Jako, że jest bardzo chwalonym lekarzem i również pracuje w szpitalu w mojej miejscowości, to mimo tego, iż przyjmuje tylko prywatnie, postanowiłam zostać pod jego opieką do rozwiązania. Wszystko było w porządku. Na początku ósmego miesiąca słyszałam pytania od znajomych rodziny "gdzie rodzisz?" Bez wahania odpowiadałam, że w naszym szpitalu, mimo iż wszyscy mi tego odradzali.
Nadszedł dzień porodu, skurcze całą noc, płakałam i z bólu, i ze strachu, rano stwierdzając, że to chyba "już" udałam się do szpitala. Od razu zostałam przyjęta i zabrana na oddział ginekologii, żeby przeprowadzili badanie. Gdy tylko dotarłam na oddział, zobaczyłam swojego lekarza co mnie bardzo uszczęśliwiło, wiadomo jakieś zaufanie było. Badanie, wniosek - porodówka. Od razu zastrzyk z antybiotykiem na GBS i ktg. Poród nie postępuje, skurcze nijakie, rozwarcia pełnego nie ma - wracam na ginekologię. 12 godzin leżę i płaczę z bólu, o 20.00 biorą mnie znów na badanie - rozwarcie większe, skurcze mocniejsze, znów na porodówkę. Lekarze się zmienili i niestety trafiłam chyba na najgorszą zmianę. Kolejna dawka antybiotyku, wody odeszły, skurcze są, lecz nie daję rady. Cały czas na mnie krzyczeli, zamiast spokojnie powiedzieć co mam robić żeby było lepiej, przecież wiedzieli, że jestem młoda i przeżywam coś takiego pierwszy raz.
Po 3 godzinach postanowili - cesarka. Urodziłam córeczkę. Wszystko było dobrze, do czasu. Minęło 10 dni, czas ściągnąć szwy... Rana zaczęła się sączyć, źle zszyta, lekarz przepisał jakieś maści. Wszystko wraca do normy. Po miesiącu moje dziecko trafia do szpitala z gorączką nie do zbicia, wyniki dobre, wszystko dobrze, dostaje przeciwgorączkowe. Na drugi dzień przychodzi lekarz z informacją, że wyniki się pogorszyły i przewożą ją do szpitala ponad 100 km dalej, gdyż tam mają specjalistyczny oddział.
Kolejny dzień, nowe informacje - sepsa, zapalenie opon mózgowo rdzeniowych, nie wiadomo co było przyczyną, po półtorej tyg. okazuje się, że została zarażona po porodzie GBS i to nie przeze mnie, bo dostałam "końska dawkę" leków, tylko przez lekarzy albo położne. Po 2 tyg. wychodzi do domu, jednak to nie koniec, czekają nas ciągłe badania słuchu i wzroku, usg, neurolodzy i rehabilitanci, aby wszystko było dobrze. Po powrocie do domu udaję się do ginekologa na kontrolę, po badaniu stwierdza, że wszystko dobrze.
Wieczorem zauważam, że rana znów się sączy, myślę "pewnie przez naciskanie brzucha przez lekarza", nacisnęłam na brzuch, a z rany wyszedł kawałek zgniłej gazy, którą widocznie zaszyli mi przy porodzie.
Póki co wszystko jest w porządku i mam nadzieję, że tak zostanie.
Jaki z tego morał? Lepiej na takie wydarzenie wybrać lepszy szpital, niż później cierpieć jak ja i moje maleństwo.
NFZ to taka loteria, czasem się trafi całkiem dobrze, a czasem tak, że gorzej już nie można.
Prywatnie, a nie sie w NFZy bawić... Fakt, koszta duże ale za to zdrowie jest nietknięte
No jak kogoś stać to może... po 200 zyla za wizytę nieraz się buli ;')
Prywatnie, nie zawsze oznacza, że będzie lepiej.
Szkoda, że się tyle na te NFZety płaci.... Już nie raz miałam taką refleksję, że służba zdrowia powinna być tylko prywatna, bo się tak naprawdę nie kalkuje. Bo jak Ci coś naprawdę jest to i tak trzeba iść prywatnie, bo zanim się gdzieś dostaniesz na NFZ to może być naprawdę źle.
Nie za bardzo czaje morał. Moim zdaniem powinnaś napisać coś w stylu ze lepiej zaufać opinii ludzi niż stawiać na lekarza lub ze lekarz prywatnie przychylił ci nieba a na kasę chorych oleje ciepłym moczem.
Wydaje mi się, że ten lekarz u którego była na początku był dobry ale potem poszedł do domu i przyszedł inny lekarz, który zrobił i pokierował poród w zły sposób.
Przez takie historie boję się urodzic dziecko
Normalnie ręce opadają.
Też rodziłam młodo, miałam 20 lat. Położna zamiast wspierać sypała tekstami typu "co się drzesz, inne tak nie krzyczą"
Dały mi głupiego jasia, ale podczas takiego rozwarcia, że niewiele już pomagał.
Inna sprawa że wszystkie moje medyczne dokumenty były w tym szpitalu, ale nikt nie miał do nich dostępu, bo "pani z obsługi poszła do domu a my nie mamy klucza". Nosz Chryste.
Niestety sama ich nie mogłam dostać, bo wyszłam z patologii ciąży (spokojnie to tylko taka nazwa) w niedzielę, kiedy nie dają wypisu,a zanim zdążyłam pojechać po dokumenty, to jechałam rodzić. Nie mieli mojej grupy krwi, a chciałam znieczulenie, cóż, koniec końców urodziłam naturalnie, bez pomocy.
Niestety jakość "obsługi" położnej pozostawia wiele do życzenia, trafiłam na babę pozbawioną empatii dla kobiety rodzącej po raz pierwszy. Jeszcze mnie ochrzaniła, że zamiast pochodzić to ja leżę - a skurcze były tak mocne, że zanim zdążyłam się zebrać miałam kolejny.
Nie polecam nocnych porodów na krakowskim ujastku.
Jak można tyle czasu nie zauważyć, że jest się w ciąży? Nie zainteresował cię brak okresu przez prawie pół roku?!
Może Cię zaskoczę, ale podczas ciąży może występować okres :)
Well, mam 19 lat a regularny okres to tylko marzenie. Poza tym, podczas ciąży można normalnie krwawić i niektóre kobiety biorą to za mało obfity okres ;)
Oglądałam kiedyś program "Ciąża z zaskoczenia" , w którym mnóstwo kobiet dowiadywało się o ciąży dopiero gdy zaczynał się poród.
Błagam, nie pieprzcie głupot... Owszem, może wystąpić, ale nie OKRES tylko delikatne plamienie, które kobiety na początku mylą z okresem... Poza tym okres to pół biedy - inne znaki świadczące o ciąży to nic? Trzeba być ślepym, żeby się tym nie zainteresować.
@To tylko ja, coś czuję, że to amerykański program typu "dalszego ja". To chyba leciało na TCL? Tam większość programów jest "popularnonaukowych", z naciskiem na popularno.
A i jeszcze do tych osób wyżej - 5 miesiąc to już grubo za połową ciąży, to już prawie granica, gdzie wcześniaka można uratować - tego nie da się nie zauważyć...
zjemcikota A mi mimo wszystko wydaje się, że to możliwe. Zapewne zdarza się niezwykle rzadko, ale każda ciąża może przebiegać inaczej. Miałam znajomą, która w ósmym miesiącu, miała praktycznie niezauważalny brzuch, który spokojnie można było zrzucić na to, że lekko przytyła. Jeśli dorzucimy do tego fakt, że ktoś ma delikatny okres (ja taki mam) i niespecjalnie przejmuje się własnym organizmem, to może się zorientować baaaaardzo późno.
Co do programu, to nie pamiętam, to było jakiś czas temu. :)
No cóż, i tak ciężko mi w to uwierzyć, że 5-miesięczne dziecko nigdy jej nie skopało od środka ani, że jej cycki nagle nie urosły, ani że nie wystąpiły inne objawy... Poza tym autorka jak dla mnie jest totalnie nieodpowiedzialna.
Dlatego napisałam, że taki ktoś po prostu lekceważy własny organizm i anomalie,o których wspominasz. :)
Dlatego też wyraziłam swoją ciężką wątpliwość w jej dojrzałość.;) Poza tym jeszcze kwestia szpitala "idę tam, bo mogę", kiedy wszyscy go odradzają... Naiwna jest zwyczajnie.
Ja mam chore jajniki i brak okresu przez np 3 miesiące sie zdarza. Mam przyjaciółke która potrafi nie mieć przez 4-5 właśnie, więc no... A co do reszty to sie nie wypowiadam bo nigdy nie byłam
To co się dzieje w niektórych szpitalach to patologia...
Pracuję w "służbie zdrowia",ale na szczęście z ludźmi,którzy tak jak ja wkładają w to co robią całe serce. Nie ogarniam jak można być tak nie profesjonalnym ? Współczuję Ci autorko,zdrowia !
Ja bym zglosila cala sytuacje, ale ja to ja.
Też byłam u ginekologa pierwszy raz w tamtym roku mając 23 lata dowiadując się o ciąży. Za 3 tygodnie rodze i mam nadzieję, że urodzę zdrowe i silne dzieciątko.
Życzę zdrowia dla Ciebie i dzieciaczka :)
Elogazelo07!
- Bardzo dziękuję! :-)
A mnie ciekawi...Jak przez 5miesiecy nie zauwazylas ze jesteś w ciąży?
Jeśli masz tyłozgięcie macicy na przykład (czyli 1/4 kobiet) to brzucha bardzo długo może nie być widać. Nawet do 5 miesiąca przy szczuplej sylwetce. Jeśli jesteś trochę grubsza to już w ogóle.
A jeśli chodzi o okres - wiele kobiet ma nieregularny ze względu na sport, stan zdrowia, niedowage/nadwage, tabletki antykoncepcyjne. Nie prowadzą kalendarzyka. Mi też jak się okres zatrzymał to zdałam sobie sprawę po kilku miesiącach ;) ciągle jakieś testy, egzaminy, matura i nie myślałam zbytnio o okresie.