#7ZfT4
Od najmłodszych lat miałam niesamowicie realne sny, zwykle o samej sobie. Chodziłam w nich do szkoły, gotowałam, bawiłam się, cierpiałam - zwyczajne życie. Po przebudzeniu byłam w stanie dokładnie taki sen opisać, przytoczyć wszystkie szczegóły jakie zapamiętałam, np. jak ktoś był ubrany czy też jaką minę w danym momencie zrobił. Gdy podrosłam, zaczęłam te sny zapisywać. Dalej mam swój notesik i dalej praktykuję (co prawda była czteroletnia przerwa, ale wróciłam) zapisywanie tego, co mi się śni. Z jakiego powodu? Ano z takiego, że większość z zapisanych snów się spełnia. Początkowo uznawałam to za déjà vu, dopóki nie przypomniałam sobie o notesie. Wiecie jak przerażające jest czytać coś, co napisaliście będąc w drugiej czy trzeciej klasie podstawówki, a co przydarzyło wam się pięć, sześć lat później?
Im starsza się robię, tym snów o mnie jest mniej, zastępują je te, które wiążą się z moimi pasjami - jestem w trakcie pisania własnej książki fantasy, często zdarza się, że zanim jeszcze porządnie przemyślę dany wątek, śni mi się on i przeżywam to, co moi bohaterowie. Czuję ich emocje, żyję ich życiem. Budzę się potem z przerażeniem wypisanym na twarzy, gdy budzik dzwoni w momencie, w którym giną wszyscy, na których danej postaci zależy. Przez kilka godzin po przebudzeniu wciąż odczuwam uczucia bohatera, myślę jak on. Czasami przydatne, nie powiem, jednak to powoli zabija prawdziwą mnie. Ułatwia mi to znacznie pisanie, jednak równocześnie przeraża.
Kolejny przykład - sny o sprawdzianach i kartkówkach. Zawsze na kilka dni przed. Zapamiętuję pytania, czasami dokładniej, czasami tylko ogólnie o czym były. I na właściwym teście są te same. Kartkówki to zgoła inna bajka, nauczyciele w mojej szkole praktycznie zawsze je zapowiadają. Chyba że mi się jakaś śni. Wystarczy, bym po przyjściu do szkoły spojrzała jak ubrani są ludzie i jak się zachowują (czy ktoś przed matmą przypadkiem się nie przewróci, czy nauczycielka nie zwróci komuś uwagi na temat paznokci) i jestem w stanie powiedzieć, czy będziemy pisać niezapowiedzianą, czy nie.
Znajomi śmieją się, że jestem wiedźmą, gdy co do minuty mówię, kiedy ktoś wejdzie do szatni albo że na kartkówce będzie jakieś konkretne pytanie.
Nie wszystko co wyśnię się sprawdza. A mój masochistyczny mózg mnie tym dręczy. Ktoś może powiedzieć, że zmyślam. Ktoś inny może mi zazdrościć. Nie ma czego. Uwierzcie mi, nie chcielibyście przeżywać strachu, który towarzyszy mi, gdy wszystko wydaje się identyczne jak w którymś ze snów o czyjejś śmierci czy jakiejś innej tragedii. Do tej pory żaden z tych koszmarów się nie spełnił, jednak strach mnie nie opuszcza.
Co do tych, że pozwolę sobie tak je nazwać, proroczych snów, mam mieszane uczucia. Natomiast książka... super pomysł, jeżeli tylko nie stracisz zapału, może wyjść z tego coś ekstra :) Pamiętaj, że wielu znanych autorów było na bakier ze zdrowiem psychicznym i tego typu rzeczami. Jednak jeśli Ci to przeszkadza w życiu, może warto odwiedzić lekarza? :) Trzymam kciuki za twórczość, tym bardziej jako oddana miłośniczka fantasy :)
No nie wiem, z tym lekarzem... Leki przepisywane przez psychiatrów na takie dolegliwości działają raczej otępiająco (patrz: "Piękny umysł"). Mogłyby wyłączyć jej sny, ale zarazem zabić wyobraźnię. A skoro autorka nikomu nic złego nie robi, to nie ma powodu do obaw.
Moim zdaniem powinna iść. Np do neurologa i na rezonans - być może ma zmiany w mózgu, skoro ma takie sny. A leki mogłaby odstawić, jeśli czułaby sie otępiała
SorryEverAfter nikomu nic złego nie robi, ale jej może dzieje się krzywda. Choroby umysłu to ciężka sprawa, nie jestem specjalistą, nie znam się - moim zdaniem w tym wypadku najlepiej chociaż skonsultować się z lekarzem i dowiedzieć, jakie mogą być skutki przyjmowania takich czy innych leków.
Ja wierzę, w większe możliwości ludzkiego mózgu, dlatego powinna rozwijać te umiejętności, a nie je tępić u lekarza.
Patriota1863 Ilu ludzi, tyle opinii. To jest chyba kwestia indywidualna i osobista; samodzielna decyzja autorki, co chce z tym zrobić. ;)
Miałem w życiu kilka snów proroczych, nie przekreślałbym tego zjawiska tylko dlatego że ciężko w nie uwierzyć lub ciężko je udowodnić
podasz temat tegorocznej rozprawki maturalnej ?
A tak na poważnie, to współczuję...
Ja też się podlaczam do prośby :(
Prozby*** Maturę piszesz a taki błędy?? Masakra
Poprawiać poprawną wersję na błędną, to jest dopiero geniusz! Albo trolling. W sumie nie jestem pewna.
Tuolo - a ty prozisz czy prosisz? Odmiana dużo czasu nie wymaga, a może bardzo pomóc. No chyba, że serio trolujesz, to i tak nie sorry, bo nie wypada.
Naprawdę ci współczuję :(
Z jednej strony wielu ludzi marzy o posiadaniu czegoś "nad naturalnego", ale twój dar jest jednocześnie przekleństwem
Naprawdę wierzycie (autor/ka komentarza i 112 osób plusujących), że to coś nadnaturalnego?
Autorko, twój mózg podczas snów nie jest jakimś innym mózgiem niż ten z jawy. Po zaśnięciu masz w mózgu ten sam pakiet "zmiennych" (zestaw min Twojego brata, tematy przerabiane na lekcji, zestaw ciuchów znajomych). Więc to co Ci się śni nie jest jakąś zupełną abstrakcją, tylko wariacja na temat tego co już widziałaś, czy co sama możesz wydedukować o tym, co się stanie w przyszłości. Jeśli mówisz, że masz tendendencje do snów rzeczywistych (dotyczących bycia w szkole, domu itd) i dołączysz do tego fakt, że w fazie snu płytkiego czas leci normalnie, ale w glebokim już 7 razy szybciej, i że wg badań najczęściej sny polegają na odtwarzaniu różnych scenariuszy na temat tej samej sceny, no to w ciągu roku masz przynajmniej kilkaset tysięcy scenariuszy krótkich, realistycznych scen o tym samym. Naprawdę nie jest ciężko trafić.
Jakbyś wyśniła rozkład domu w państwie o którym nigdy nie słyszałaś to bym miała ciary. Ale tak to, wiesz ;) zwykle jednak jak człowiek chodzi do szkoły to spodziewa się co mogą dać na kartkówce, to nie są rzeczy z du*y ;)
Aż pozwolę sobie skomentować,ponieważ mam coś podobnego. Potrafię przeczuć, że ktoś umrze/pokłóci się/stanie się jakaś katastrofa/nie zdam kolosa. W przypadku śmierci, czy jakichś nieszczęść potrafię określić jedynie czy będzie to ktoś z bliskiej rodziny/znajomych, czy coś na grubszą skalę. Co lepsze, w mojej rodzinie ma to większość kobiet, dlatego często przed jakąś ważną decyzją pytam mamy jakie ma odczucia i pokrywają się z moimi mogę być na 90% pewna, że będzie dobrze.
Mam znajomą, która po snach potrafi wykryć, że ktoś umrze. Czasem nawet mówi żeby sprawdzić, czy klepsydra nie wisi, bo chyba ktoś umarł. Przeważnie do 24 godzin się to sprawdza. Trochę straszne i dla niej na pewno nie przyjemne, bo myśli o kogo może chodzić, ale w sumie trochę przydatne.
Ja akurat nie mam czegoś takiego, jak Autorka, ale będąc młodsza też miałam dziwne schizy, które się sprawdzały. Po jakimś czasie mi to minęło, ale wczoraj dotarło do mnie, że od paru lat posiadam za to inną umiejętność. Jeszcze żeby mi się to przydawało na codzień... Moja mama za to świetnie "kracze".
Współczuję każdemu, kto ma jakieś niecodzienne zdolności. Bo jakby nie patrzeć, to jest brzemię, które dźwiga się całe życie.
Mam to samo. Ostatnio dzięki mojemu snu przyjaciółka nie wpadła pod auto. Prosiłam by uważała na siebie przechodząc przez jezdnię. Brakowało 10 cm. Od tej pory nie chce mnie znać bo uważa że jestem prorokiem.
Też tak mam, w mniejszym stopniu, ale to samo. Moje sny spełniają się po kilku tygodniach. Są to fragmenty, takie urywki z życia, kilka sekund. To jest straszne czasami, ale też niezwykle intrygujące. Pozdrawiam :)
Mąż Ci się jeszcze nie wyśnił? :)
Jeśli ktoś twierdzi, że taka wrażliwość emocjonalna i intelektualna kwalifikuje ludzi pod leczenie psychiatryczne, tzn. że kompletnie nie ma pojęcia, o czym mówi. Mózg produkuje fale mózgowe, znane pod nazwami fal alfa, beta i gamma. Niektórzy ludzie zapadają nie tyle co w sen, ile w stan medytacji, wtedy ich fale mózgowe wybiegają znacznie do przodu i analizują możliwe wątki przyszłości, a umysł dokonuje segregacji i ustala najbardziej prawdopodobną wersję wydarzeń. Jest to jak najbardziej normalne, a nie jakieś nadprzyrodzone, żaden dar, żadne przekleństwo, można się nauczyć zresztą kontrolować takie sny. Nie ma co ani współczuć, ani zazdrościć, to jak osoba z wyostrzonym zmysłem np. węchu, która czuje z większej odległości, co sąsiadka gotuje na obiad. W tym przypadku jest wyczulony zmysł empatii i nad tym można pracować. Nie ma się co bać, prorocze sny, deja vu, jak i inne przewidywania przyszłości to zdolność mózgu, całkiem racjonalna, do wyboru najbardziej prawdopodobnego scenariusza z możliwych - przy plastycznej wyobraźni scenariusz ten układa się w ciąg obrazów jak w filmie. Co do przewidywania złych rzeczy, to niestety częściej się tak dzieje, ponieważ emocje negatywne mają wyższe natężenie. Ważne, żeby nie obarczać się winą za "sprawdzone" scenariusze, one nie są "sprawdzone" w sensie Twojej przyczynowości, one są po prostu Twoją hipotezą przyszłości (a im wyższe możliwości analityczne, syntetyczne, algorytmiczne mózgu, tym większe prawdopodobieństwo zaistnienia takiego scenariusza w rzeczywistości).
Skoro twierdzisz, że "nie ma czego zazdrościć", to znaczy, że tego nie lubisz. Weź przestań zapisywać sny i o tym rozmyślać, to w końcu przestaniesz zapamiętywać sny i się od tego uwolnisz. Ludzki mózg tym lepiej zapamiętuje sny, im więcej uwagi poświęcamy im za dnia- sama powodujesz, że to wszystko zapamiętujesz i narażasz się na stres.
Myślałem że tylko ja tak mam, kolega mi tłumaczył że to déjà vu, chcąc mu udowodnić zacząłem właśnie spisywać moje sny tylko że u mnie nie są aż tak częste. Kiedyś w końcu opowiadam mu że to mi się śniło, on zaczął sie kłócić że to złudzenie. Po szkole poszliśmy do mnie ja wyjąłem z pod łóżka zeszyt i mu pokazuję historię opatrzoną datą nie była w 100% taka sama ale większość się zgadzała. Teraz mi wierzy jak mu mówię.
Wiem co czujesz, łącze się w bólu. Przez dwa niezbyt ciekawych lata mojego życia miałem bardzo podobnie. Jednak sny moje dotyczyły do dwóch tygodni później. Śniły mi się również pracę pisemne, lecz nieważne jak bardzo starałem przygotować się na nie, to zawsze pisałem je słowo w słowo jak w śnie. Do tego każda rozmowa, spotkanie nowej osoby, urodziny, a nawet gry z dobieraniem losowych osób... Na szczęście nie śnił mi się dokładnie każdy dzień, ale co to za radość, kiedy półtora tygodnia przed urodzinami widzisz siebie bawiącego się swoim prezentem. Nie ważne co próbowałem zrobić, by coś się nie zdarzyło, to zawsze dochodziło do tych sytuacji, lecz czasami okoliczności się zmieniały. Któregoś dnia moja mama znalazła stary obraz, który zdobił naszą ścianę, jak byłem jeszcze w przedszkolu. W momencie, kiedy go ujrzałem przypomniał mi się jeden z specyficznych i powtarzających się snów z dzieciństwa, w którym to zrzuciłem ten obraz, a następnie pływałem w wersalkach z ubraniami ku uciesze babci. Następnej nocy znów byłem mały i znów pływałem wśród kolorowych ubrań w tych wersalkach, a "prorocze sny" mnie już więcej nie nawiedziły. Jako, że sny zapisujesz i pamiętasz to poćwicz trochę nad świadomym snem, a nuż się uda! Może jak skończysz pisać swoją powieść to sny te się skończą. Ewentualnie jak "wyśnisz" sobie całą historię. Nie poddawaj się!
ciekawe*