#T0jYm
O chorobie dowiedziałam się rok temu, przez kilka lat leczyłam się na coś w ogóle innego, dopiero po pół roku w nowym szpitalu okazało się, że to coś poważnego. Schudłam 6kg, w przeciągu 3 miesięcy. Za mną dwie operacje, po nich schudłam jeszcze po 2kg. Teraz ważę 46kg, przy wzroście +170cm... Nie powiem, że jest przyjemnie. Ciągłe zawroty głowy, osłabienie, nudności i awersja do niektórych potraw (składników)... ale się staram, chcę przytyć żeby wrócić do sportu, chcę przytyć żeby już nie nosić pasków do spodni (złe wspomnienia z podstawówki i bycia "tą za chudą"), noż kurwa, chcę z powrotem moje cycki, żeby już mi nie mówili, że jestem deską.
Najgorzej jest kiedy zobaczy mnie ktoś obcy albo jeżeli dawno się nie widzieliśmy. Znowu się zaczyna, że się głodzę, że to się powinno leczyć (mogę zapewnić że w szpitalu spędziłam więcej niż niejeden dorosły), że to na pewno siedzi w głowie - bo nie mogę przełknąć selera - tak to siedzi w głowie. Nie chcę każdemu rozpowiadać że jestem chora, nie chcę być postrzegana przez pryzmat choroby, więc znoszę to i mówię że "Tak, tak, wiem, wiem" - ale oni nadal swoje...
Taka myśl na koniec.. martwienie się o innych jest dobre, ale nie musicie się tak z tym obnosić. Nie wszyscy potrzebują takiego wsparcia, może wam o tym powiedzą - może nie. Ale nie zawsze waga to tylko wynik anoreksji, bulimii albo obżarstwa.
Mam chorobe autoimmunologiczna. Moj organizm sam sie atakuje i czasem zjada. Niektorych rzeczy wogole nie tkne, na inne musze miec wybitna ochote zeby zjesc(przez pewien czas np objadalam sie szpinakiem- takim mielonym mrozonym, zrobionym z czosnkiem na patelni. Teraz ciezko mi go tknac). Tylko ze wg wiedzy lekarzy powinnam byc chuda, a kazde zaostrzenie komczyc sie spadkiem wagi, a cierpie na nadwage i nie moge zrzucic- 170cm i ponad 90kg.
Dietetyk powinien pomóc 😉 Nie raz nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile tak naprawdę jemy w ciągu dnia. Bez względu na to czy jesteśmy chorzy czy nie - jeśli będziemy w deficycie energetycznym to będziemy chudli, tu nie ma żadnej magii 😃 A to, że smak się zmienia jest zupełnie normalne - również to, że gdy coś lubisz i dużo tego jesz to później nie możesz na to patrzeć 😅
Ostatnio zaczelam wpisywac to co jem w aplikacji. Wyszlo srednio 2800-3000kcal na dobe. Tylko to jak pracowalam fizycznie, latajac po pietrach i sprzatajac klatki schodowe. Bez windy.
"dzięki, że się martwisz, ale jestem chora. Nie wracajmy do tematu. Ładna dziś pogoda, nieprawdaż?" - krotko, na temat, grzecznie, ale asertywnie.
Szkoda, że ludzie nie potrafią odpuścić i będą dopytywać. Możesz powtarzać, że nie masz ochoty o tym rozmawiać, ale taka rozmowa jest mało przyjemna. Połowa zapewne zarzuci ci kłamstwo o chorobie. Część zacznie opowiadać o niedawno zasłyszanym remedium na wszystko. Tak czy inaczej można się pociąć próbując przebywać w społeczeństwie.
Spróbuj komentować wagę tych osób, którzy komentują twoją wagę. W szczególności, gdy mają kilka nadprogramowych kilogramów. Chamstwo czasami trzeba zwalczać chamstwem, nic innego może na nich nie działać. Trzymaj się autorko!
To jest droga jedynie do konfliktu
Jak wytkniesz grubemu jego wagę to się obrazi, bo to chamskie i złe.
Brak przecinków mnie drażni ale przecinki w złym miejscu także. Czuję się tak jak bym potykała się w trakcie czytania wyznania.
PS Współczuję choroby. Co do wagi ludziom nie dogodzisz. Byłabyś gruba - niedobrze, za chuda - niedobrze. Najlepiej to ignorować.
Co to jest choroba autoagresywna?
Chyba coś w stylu organizm sam się katuje.
Dokładnie, to jest choroba, kiedy twoj uklad odpornościowy atakuje twoj organizm. Takimi chorobami jest np. toczeń, Haszimoto, reumatoidalne zapalenie stawów.
A to nie choroba autoimmunologiczna?
Kryzys, to jest to samo, choroby autoimminologiczne, choroby z autoagresji. To synonimy.
Mi się autoagresja kojarzy bardziej z cięciem się, więc wolę się spytać
Autoagresja jak najbardziej dotyczy zachowań człowieka i jest czymś kompletnie innym od choroby autoagresywnej :)
Tak nie na temat, nie trzeba być bardzo chudym żeby nosić pasek. Wystarczy mieć wąska talię, mały brzuch i szersze biodra.
Albo chęć.
Albo za duze spodnie!
Ja zawsze miałam niedowagę. Taką mam przemianę materii, że nieważne, czy wpieprzam (jak na mnie) mega dużo, czy prawie nie jem, moja waga jest stała. Od 10 lat (od kiedy przestałam rosnąć) różnica między największą i najmniejsza wagą to 3 kg. Ludzie mają problem z moją niedowagą, ale to jest ich problem, lubię mój wygląd i moją figurę, mimo że są szczegóły, które mi się nie podobają.
I dlatego wybitnym chamstwem jest powiedzenie. "ale ty jesteś gruba", natomiast "ale z ciebie kościotrup" już jest ok.
Skoro nie wiedzą o twoich problemach zdrowotnych to się nie dziwię, że tak komentują twoją wagę.
A ja się dziwię. Komentowanie w taki sposób osoby, z którą nie jesteśmy blisko (czyli nie wiemy, jakie są przyczyny) jest delikatnie mówiąc niegrzeczne.
Można delikatnie zwrócić uwagę, że ktoś jest bardzo szczupły i spytać, czy wszystko jest w porządku, a nie po chamsku wieszać się na jakiejś osobie, bo "Głodzisz sie! Masz anoreksję! Lecz się, wyglądasz jak kościotrup"! Co to ma być? Samozwańczy lekarze, kto im dał prawo do komentowania czyjeś wagi w ten sposób i stawiania diagnozy? Zwykłe chamstwo i tyle.
Komentowanie czyjejś wagi jest niegrzeczne.