#Szbz2
- Ciociu, mogę dotknąć? - wskazując na manekina.
- Tak, ale delikatnie, żeby się nie przewrócił - odpowiedziałam.
Mały delikatnie głaszcze rękę manekina i mówi do niego pocieszającym tonem głosu "nie martw się, dobra wróżka ci pomoże", po czym odchodzi smutny.
Po chwili przyszła siostra twierdząc, że nie ma niczego ciekawego. Idziemy dalej i nagle mały zaczął swojej mamie opowiadać przerażającą historię, o tym jak żyła sobie spokojnie pani sklepowa, ale źle wydała resztę, a wtedy przyszła zła czarownica i zamieniła ją w posąg.
A mały miał na imie Geralt
Nawet smieszne