#SzE9m

Nie wiem co zrobić.
Od jakiegoś czasu jestem w związku o 5 lat starszym chłopakiem. Oboje jesteśmy w takim wieku, że samodzielność powinna być na porządku dziennym. Ja jestem samodzielna, pracuję, wynajmuję nawet samodzielnie mieszkanie, on mieszka z rodzicami. Nie mam z tym problemu, gdyż mają spory dom i on ma dla siebie całe piętro. Tylko że on nie gotuje, nie sprząta (no dobra, sprząta, puści odkurzacz typu Roomba), zorientowałam się też, że nigdy nie robił sobie prania, nigdy też nie prasował sobie rzeczy... wszystko robi mama albo pani do sprzątania, którą jego rodzice zatrudniają (nie dopytywałam się). Praca... On nie pracuje, stracił pracę z 11 miesięcy temu i twierdzi, że nic sensownego nie ma dla niego (skończył studia magisterskie). Stwierdził, że zrobi kurs i będzie robił w firmie ojca. Kurs, który musi zrobić, da się spokojnie zrobić online, bo to jest program komputerowy (znam ten program, więc to nie moje widzimisię). On uparł się, że musi być to kurs w realu, ale nie zabierał się za szukanie. Sama mu go znalazłam najpierw w jego okolicy, ale nie wyszło (mam wrażenie, że mimo ciągłego przypominania nigdy się nie zgłosił). Teraz znalazłam mu kurs w mojej okolicy. To mi też nie przeszkadza, ale martwi mnie, że on do tego marudzi, że nie mam dla niego czasu. Rozmawiamy codziennie, codziennie w coś razem gramy, często też ze wspólnymi znajomymi. Ostatnio ja miałam mniej czasu, by posiedzieć z nim obejrzeć filmy (mniej mam na myśli trzy dni). Usłyszałam, cytuję: „Dziś naprawdę jakoś tak się czuję przez ciebie opluty cały dzień”. Już wcześniej mi się tak obrażał, jak choćby dłużej rozmawiałam z jego rodzicami, gdy przyjechałam do niego na kilka dni (mamy sześć godzin jazdy do siebie zarówno pociągami, jak i autem, więc staramy się spotykać jak ja mam kilka dni z rzędu wolne).

Kocham go, ale mam wrażenie, że jestem w związku z małym dzieckiem, co samo o siebie nie zadba i będzie płakać, jak się nie będę nim zajmować non stop.
budyn4 Odpowiedz

I masz rację.

SzczekaPies Odpowiedz

Nie chciałoby mi się niańczyć kolesia. Jedną rzecza jest chwilowy brak chęci do robienia czegokolwiek, bo np. Stracił pracę i się zniechęcił do życia, ale inna rzeczą jest charakter, który ma na celu wysługiwanie się innymi.

Dragomir

Tak samo jakby cię bił. A nie, czekaj...

Eldingar Odpowiedz

"(...)mam wrażenie, że jestem w związku z małym dzieckiem, co samo o siebie nie zadba i będzie płakać, jak się nie będę nim zajmować non stop." Nooo taki mniej więcej obraz się wyłania z twojej relacji. Niby dorosły mężczyzna, a jednak chłopiec - niesamodzielny, wygodnicki, zapierający się nogami i rękami przed pracą i odpowiedzialnością. Mamusia ugotuje, wypierze, podetrze. Aż dziw, że facet zabrnął aż do ukończenia studiów magisterskich...

Frog Odpowiedz

"Kocham go, ale mam wrażenie, że jestem w związku z małym dzieckiem, co samo o siebie nie zadba i będzie płakać, jak się nie będę nim zajmować non stop."

Tak jest i tak będzie nadal.
Nie brnij dalej w ten układ. Nie rób tego sobie, swojemu życiu i swoim możliwościom.
Proszę Cię o to w imieniu wszystkich ludzi, którzy dali się niemal ubezwłasnowolnić, a czasem wręcz wykończyć, przez taką "ukochaną osobę".

bazienka Odpowiedz

no to teraz zastanow sie, czy chcesz byc z kolesiem, wokol ktorego trzeba skakac, bo sam nawet prania nie wstawi
i utrzymywac chlopca, ktoremu nie chce sie pojsc nawet na kurs, a co dopiero do pracy
zebys nie wyladowala jak jeden moj przyjaciel, wzial laske, ktora przez 7 lat zwiazku i malzenstwa praca sie nie skalala, on pracowal po 10 godzin dziennie, wracal i ogarnial chalupe, bo w domu nic nie zrobione, a panienka jeszcze miala pretensje, ze on z nia czasu nie spedza tyle, ile by chciala (bo np. sprzata po niej i gotuje dla nich)

bazienka Odpowiedz

"Pewna troskliwa mamusia pouczała małżonkę syna, świeżutko mu poślubioną, jak też ma opiekować się przekazanym w jej ręce skarbem.
Otóż, zerwawszy się skowronkiem, w pierwszej kolejności powinna przygotować mu śniadanko, żeby już czekało, kiedy jej szczęście się obudzi. (Przy założeniu, rzecz jasna, że czysta koszulka, takież gacie, skarpeteczki, krawacik, zostały wybrane i ułożone we właściwej kolejności, buciki zaś oczyszczone do połysku poprzedniego wieczoru.) Po czym żadnych stołów!
Zastawiona ma zostać taca, kawka z mleczkiem osłodzona i pomieszana, pożywienie pokrojone na odpowiednie kawałeczki, i z tą tacą w dłoniach należy biegać za nim od pierwszej do ostatniej chwili. On najpierw sobie łyknie trochę kawki, potem soczku, następnie przy goleniu coś tam skubnie, coś przekąsi, między jedną a drugą skarpetką wchłonie ze dwie maleńkie kanapeczki, i jeszcze coś wybierze w trakcie wiązania krawata, i tak z tej tacy, latającej po całym domu, śniadanko skonsumuje. Możliwe, że na chwilę usiądzie przy stole, wobec czego na tym stole musi stać właściwy bufecik, tak na wszelki wypadek. Reszta dnia ukierunkowana być miała podobnie. Nie wymyśliłam tego i wcale nie przesadzam. Naprawdę taki fakt nastąpił i takich usług młody małżonek ufnie oczekiwał.
Na marginesie: nie doczekał się ani razu..."
("Jak wytrzymac ze soba nawzajem")

Niemamkonta123 Odpowiedz

Uciekaj jak najszybciej od tego egocentrycznego pępka świata. Tak nauczył się manipulować ludźmi, że nawet Ty dałaś się nabrać i sama znalazłaś dla niego kurs. Nie mógł sam poszukać? Uciekaj jak najszybciej, szkoda Twojego życia na takiego wygodnisia.
P.S. Wiesz, czyjego dziecka nie da się wychować?
Teściowej.

Vito857 Odpowiedz

Ostatnie zdanie totalnie trafione. Niby dorosły chłop, a jednak małe dziecko.

CentralnyMan Odpowiedz

Zgadza się. To nie jest dorosły facet tylko chłopczyk, za którego trzeba wszystko zrobić

Dragomir Odpowiedz

Skoro pracujesz, to normalne że nie masz czasu tyle co on, z zawodu "syn". Jakby poszedł do pracy to może by to zrozumiał.

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie