#Sz3wu
Wtedy po raz pierwszy usłyszałam od mamy, że może tak przestałabym tyle jeść i poszła pobiegać. 'Odłóż to ciasto".''Jedz więcej jeszcze, a potem jęcz, że dzieci się z Ciebie śmieją." "Nie moja wina, że nie jesteś ładna."
Niby nic wielkiego, ale zrobiło to na mnie piorunujące wrażenie, bo pierwszy raz popatrzyłam na swoje ciało inaczej niż dziecko, które po prostu akceptuje rzeczy takie, jakimi są. Zrozumiałam, że mogę być brzydka.
Potem takie uwagi słyszałam wielokrotnie, od mamy, w szatni podczas przebierania na wf, potem od chłopaka, którego bardzo kochałam - non stop rujnował mi i tak minusowe poczucie własnej wartości. W końcu usłyszałam, że nie kochałby mnie, gdybym ważyła więcej. Nie jesteśmy już razem.
W liceum podczas badania pani pielęgniarka zatuszowała moją niedowagę. Wytłumaczyłam się szybką przemianą materii i obiecałam, że jak tylko skończą się maturalne stresy, na pewno zacznę przybierać na wadze. Zaczęłam słyszeć nowe komentarze - jak ty wyglądasz, same kości, zacznij jeść.
Nigdy nie miałam anoreksji czy bulimii. Moja waga to najniższa waga prawidłowa przewidziana dla mojego wzrostu. Jestem wesoła, pogodna, ze znajomymi spotykam się czasem w fastfoodach i jem watę cukrową. Wiem, że nie spadnę nigdy poniżej tej wagi. Chodzę do psychologa i czasem do psychiatry.
Nie potrafię się pogodzić z szerokimi biodrami i obfitym biustem. Nie potrafię przejść spokojnie nad tym, ze mam gdzieniegdzie rozstępy i cellulit. Gdy widzę gdzieś retuszowaną 'ładną panią' na reklamie czy w gazecie wpadam w totalny dołek, z którego nie umiem się podnieść.
Od ponad 10 lat nie nosiłam spodni krótszych niż do kostek. Nie byłam na basenie, na plaży. Śpię w dresach do kostek. Nawet gdy jestem sama w domu chodzę zawsze ubrana, a podczas pryszniców odwracam wzrok, gdy mogę. Od mężczyzn słyszę komplementy na temat nóg, chociaż latem ludzie pukają się w czoło, widząc moje długie spódnice. Nie potrafię się zbliżyć do mężczyzny, bo musiałabym się rozebrać.
Czasami, gdy nie mogę zasnąć albo trapią mnie problemy, fantazjuję na temat odkrajania sobie wewnętrznej partii ud. Tej skóry z cellulitem i rozstępami, tej niewielkiej tłuszczowej tkanki pod skórą, do kości. Nigdy tego nie zrobię, po prostu ta wizja uspokaja mnie jak nic innego i zasypiam jak dziecko.
Pamiętajcie proszę, że słowa również mogą krzywdzić.
Na Twoim miejscu zmieniłabym lekarzy. I nie chodziła do nich czasami, tylko regularnie.
o to, to!
Zawsze wydawalo mi sie, ze jak ktos mowi "piorunujace wrazenie" to ma to raczej oddzwiek pozytywny. Nie wiem. Moze sie myle.
Bo taki powinno mieć.
Ej, ale wiecie ze nie każda dziewczyna marzy o figurze która się podoba facetom? Nie jesteśmy stworzone po to żeby podlizywać się naszym panom i władcom. Ja tam na przykład chciałabym podobać się sobie, a dopiero później myślałabym o podobaniu się mężczyznom. Autorka od dziecka była szykanowana ze względu na swój wygląd i za pewne ma bardzo głębokie kompleksy. Współczuje Ci dziewczyno, rozumiem jak to jest <3
Oczywiście to prawda, ale wiem też z własnego doświadczenia jak bardzo facet potrafi pomóc zaakceptować mankamenty. Nie chodzi mi o to, że nie muszę lubić siebie, bo starczy, że podobam się mężczyznom. Raczej o to, że po prostu sama zaczęłam się sobie stopniowo podobać jak widzę jak na mnie patrzy, jak mówi do moich boczkow, że są słodkie i się za nimi stęsknił, jak cieszy się, że chodzę bez stanika, mimo że na początku nawet w trakcie seksu nie pozwalałam go ściągnąć.
Pewnych rzeczy nie przeskoczysz, bo budowy ciała po prostu nie zmienisz. Kiedyś przeczytałam o fajnym sposobie radzenia sobie z kompleksami. Stanąć nago przed lustrem i po prostu spisać je wszystkie. A potem przypasować je do 3 kategorii: kompletnie brednie, takie, nad którymi można popracować i zmienić oraz takie, które po prostu są, ale na które nie mamy wpływu. Już na tym etapie nie przejmujesz się pierwszymi,bo to glupotki. Nad drugimi po prostu pracujemy, siłka, dieta albo jakieś zabiegi. A trzecie zostawiamy i jak już uporamy się z tym co można zmienić nagle może się okazać, że już nam nie przeszkadzają. A nawet jeśli to przecież nie można przejmować się tym na co się nie ma wpływu.
W sumie to fajny sposób, gorzej jak zabraknie kartki żeby to wszystko spisać :D
Super pomysł z tą kartką, gdybym usłyszała o nim wcześniej może byłoby zdecydowanie lepiej :)
A wiem ze facet potrafi pomóc. Mi mój chłopak bardzo pomógł pokochać siebie i uwierzyć we własne możliwości. Gdyby nie on, dalej byłabym w głębokich kompleksach. Z tym ze w komentarzach widziałam „taka a taka figura bardziej podoba się facetom” itp., a to przecież nie o to chodzi
No tu się zgadzam, tym bardziej, że tak naprawde każda figura podoba się facetom, każdy ma jakieś preferencje dotyczące wyglądu i tyle. A to, że podobamy się facetom to nie jest w ogóle argument, bo co mi po tym, że obcy ludzie powiedzą, że jestem fajna laską skoro sama sobie się nie podobam. Kompleksy siedzą w głowie i to nad głową trzeba popracować, nad akceptacją siebie przede wszystkim. Kurcze, ale właśnie sobie uświadomiłam jaka ulgę czuje, że się tak nie przejmuje już swoim wyglądem.
Z tego co piszesz zdajesz sobie sprawę że wyglądasz dobrze, więc o co chodzi? Zmień myślenie, zacznij sobie wmawiać że akceptujesz swoje ciało i jest piękne
Z mojego punktu widzenia, twoja figura przypomina klepsydrę. Czyli coś co bardzo podoba się facetom. Wydaję mi się, że jesteś przewrażliwiona.
A jak tak bardzo chcesz, aby problemy zniknęły. To idź na siłownie. Z twoją figurą, będziesz wprost idealna. Tylko tego nie odkryłaś i nie chcesz odkryć.
Dziewczyno masz bardzo duży problem. Tak jak inni radzą zmień lekarza i uczęszczaj do niego regularnie, bo później może być tylko gorzej, a sama sobie niestety nie poradzisz.
Wiem co czujesz, bo przeszłam to samo i czasami wciąż wracają potworne myśli.
Byłam w górnej granicy wagi(Teraz trochę przytyłam przez maturalny stres i pare innych, wracam do normalnej wagi), mam szerokie biodra, duży biust, miałam wystający lekko brzuszek i czułam sie z tym świetnie! Nawet nie wiesz jak wielu facetów leci właśnie na taką figurę :p Zwłaszcza jak sie odpowiednio ubrać :D
Oczywiście na chude i szczupłe też lecą, albo na płaskie, kwestia gustu. A nie raz faceci widząc jedną "ukochaną" przez siebie cechę w wyglądzie nie patrzą na inne(podobnie nie raz kobiety). np. Widząc duży biust nie przejmują sie szerokimi biodrami, albo widząc piękne włosy słaba cera pozostaje niezauważona ;) (Ja mam tak, ze jak chłopak ma długie włosy, to szpetna twarz schodzi na dalszy plan :p ). Ważne by znaleźć sobie partnera, któremu będziesz sie podobać tak jak sie sobie podobasz :p
Jakbym czytała o sobie. Mam świadomość, że to tylko zewnętrzną powłoka i ważniejsze jest to jaka jestem, ale te głupie myśli i wstyd za własne ciało powraca i wyrzuty sumienia jak za dużo lub złe zjem
Doskonale rozumiem autorkę. Dopiero jak wyjechałam z Pl i zobaczyłam ilu facetów jest mną zainteresowanych, jak inne dziewczyny 20kg cięższe się ubierają i są atrakcyjne, dopiero wtedy mi przeszło. Ale to też chyba po roku dopiero, więc długo. Wreszcie przestałam się przejmować, że mam krótkie nogi, wielką dupę, brak cycków i kilka innych wad. Nauczyłam się, że najważniejsze to podkreślać swoje atuty, być uśmiechniętą i grzeczną dla innych. I teraz lubię swoje ciało. Z rozstępami i bliznami też.
Nuda, nuda, nuda.. Użalenie się nad sobą, na anonimowych Ci nic nie da. Każdy ma swoje problemy i nie wiem jak innych, ale mnie cudze nie obchodzą.