#SrWEx
Zaplanowałam nam ostatnio wieczór, ale on przestał się znowu odzywać, spotkaliśmy się wcześniej przypadkiem z moją przyjaciółką i podczas rozmowy temat zszedł na byłe związki, a z moim partnerem ustalaliśmy, że nie rozmawiamy o przeszłych związkach. Widząc, że siedzi na telefonie, uznałam, że nie ma zamiaru włączać się w konwersację i normalnie rozmawiałam, jakby go nie było – nie mam nic do ukrycia, więc nawet jeśliby usłyszał, to uznałam, że to nic takiego. Po powrocie do domu usłyszałam, że go okłamuję, bo nie mówiłam, w ilu relacjach byłam przed nim – i już więcej nie zamienił ze mną słowa, nawet nie chciał mi wyjaśnić, o co chodzi.
Nie jestem w stanie sama sobie z tym poradzić, moja przyjaciółka też nie była w stanie mi powiedzieć, co mogę zrobić, ale mam dość już tego ciepło-zimno w związku. Jakieś tipy? Jak zacząć tę rozmowę? Odchodzę już od zmysłów…
Widzę to w ten sposób: "podczas rozmowy temat zszedł na byle związki, a z moim partnerem ustalaliśmy że nie rozmawiamy o przeszłych związkach. Widząc że siedzi na telefonie uznałam że nie ma zamiaru włączać się w konwersacje i normalnie rozmawiałam jakby go nie było- nie mam nic do ukrycia więc nawet jeśli by usłyszał to uznałam że to nic takiego. " Ustaliłaś z partnerem, że nie rozmawiacie o przeszłych związkach. Podczas rozmowy z przyjaciółką zaczęliście jednak o tym rozmawiać. On przy tym był, Ty uznałaś, że jakby go nie było. Mogę się mylić ale wg mnie jeśli najpierw coś ustalasz a potem w jego obecności to jest dla Ciebie nieważne, mógł poczuć że przestałaś się z nim liczyć albo przestałaś go szanować. Zawsze możesz pogadać o tym z przyjaciółką gdy go nie ma. Co do kłamstwa to albo nie mówiliście o liczbie partnerów wcześniej i kłamstwa nie ma albo odpowiedziałaś wtedy inaczej i kłamstwo było, moim zdaniem innej opcji nie ma.
Ma Pan(i) trochę racji, ale jest też druga kwestia. Ustalili, że nie rozmawiają. Czyli nie chce o tym słuchać. Stąd właśnie rozmawianie przy nim jest nieco niemiłe. Ale też się zdenerwował, że pani autorka mu nie powiedziała o poprzednich związkach. Czyli najpierw "nic mi nie mówi", a potem "czemu nie powiedziałaś". Przy całym opisie takich cichych dni co chwilę, denerwowaniu się o wszystko, łącznie z tym właśnie obrażeniem się, że pani autorka nie powiedziała o czymś o czym ustalili, że nie rozmawiają, trochę to wygląda jakby ten pan chciał z nią "legalnie" zerwać. Czyli pewnie już dawno mam inne plany, ale albo uznaje, że samo "już cię nie kocham" to za mały powód i szuka czegoś, co "lepiej brzmi", albo chce, żeby to pani autorka z nim zerwała, żeby móc opowiadać jaka ona jest zła. Bo w obu przypadkach wyjdzie jej wina. Albo "była zła, musiałem zerwać" albo "wredna baba mnie zostawiła".
Chce zerwać, ale nie miał dotychczas powodu, więc teraz sobie znalazł.
"a z moim partnerem ustalaliśmy, że nie rozmawiamy o przeszłych związkach" - domyślam się, że to Ty wyszłaś z tą propozycją? Jeśli tak, to w tym momencie zasiałaś w nim ziarno podejrzliwości i nieufności, które mimowolnie w końcu zaczęło kiełkować.
Dużo lepiej podziałałaby otwartość i po prostu zagranie w otwarte karty. Teraz on czuje się źle, bo nie wyjaśniliście wszystkiego zanim zaangażował się emocjonalnie, a jednocześnie niewiele może zrobić, bo przecież zgodził się na nie rozmawianie o byłych relacjach.
Dał Ci wyraźny sygnał odnośnie kierunku, z którego pochodzi jego dyskomfort. Albo z nim o tym porozmawiasz, albo będzie to w nim rosnąć dalej, aż w końcu po prostu odechce mu się tego dźwigać, a ten rozjazd do domów rodzinnych będzie Waszym ostatnim rozdziałem.
Na Twoim miejscu po prostu bym z nim usiadł i powiedział, że widzisz, że coś jest nie tak i że chciałabyś się od niego dowiedzieć, co możesz zrobić, by było lepiej. Dopytaj, czy chodzi o Twoje poprzednie relacje, a później pozwól mu na zadawanie dowolnych pytań i szczerze na nie odpowiedz. Oczywiście możesz oczekiwać wzajemności z jego strony.
I teraz albo on zachowa się dojrzale i to doceni, albo uzna, że Twoja przeszłość zbytnio mu ciąży i zakończy relacje, albo zachowa się jak pajac i będzie udawał że nie ma problemu. W każdym razie wygrywasz, bo jeśli relacja rokuje na przyszłość, to to ją wzmocni i uleczy, a jeśli nie rokuje, no to przestaniecie wzajemnie marnować swój czas.
Powodzenia.