#Sqz0Y

Pracuję w firmie sprzątającej. Ogólnie jest tak, że mam stałe miejsce pracy i stałe godziny (2h dziennie), ale czasem jak ktoś gdzieś wyjeżdża, to mogę go zastąpić w innym miejscu. No i się zgłosiłam... Przyszłam na trening, a raczej żeby tylko pokazano mi miejsce i co mam dokładnie robić. Jest to wielki obiekt z biurami i fabryką. Starsza pani, która sprząta to wszystko sama od 16 lat, pokazywała mi wszystko. Bardzo miła i tak dalej, mówiła że tu sporo roboty, bo aż 8 h samego sprzątania od wczesnego rana do południa. Łącznie zastępuję ja tylko przez 3 dni i właśnie kończy się ta ostatnia zmiana. Siedzę na podłodze i czytam anonimowe, bo nie mam co robić.

Kiedy zaczęłam, był tu starszy syf. Toalety widać że nietknięte, bo umywalki były pokryte zieloną mazią, a toalety cóż... Przyklejonym gównem. W jadalni pełno okruchów na podłodze, jakby w ogóle tam nie zamiatano. Nie wspominając o toalecie obszczanej w każdym możliwym miejscu. Wyglądało to tak jakby ta pani zmieniała tylko worki na śmieci i dokładała papier toaletowy. Wzięłam się za porządne sprzątanie i ogarnęłam to miejsce w miarę. I wiecie co, oni tutaj się czepiają o głupoty typu, że papier nie jest zawieszony na haczyku, choć leży obok i zawieszenie go to dosłownie 2 sekundy. Zresztą co za problem dołożyć sobie papier, powinni się skupiać na innych rzeczach jak te wyżej wymienione. Sama robotę zrobiłbym tutaj w 4 h wszystko, wcale nie jest potrzebne aż 8 h. Rozumiem, że pani starsza ode mnie, ale nie jest też na tyle stara i niedołężna żeby nie móc wykonać tego sprzątania.

I tak przez cały spędzony tu czas zastanawiam się co ona może robić przez te 8 godzin i czy jej nie wstyd, że dostaje za to sowitą wypłatę, a nic tutaj nie jest zrobione. Wygląda to tak, że ja przyszłam za nią tu posprzątać i wszystko zrobić, a ona znowu będzie nic nie robić. Wolę wykonać swoją pracę niż ściemniać, choć i tak ściemniam, bo zrobiłam wszystko co mogłam i siedzę w kantorku z rzeczami do sprzątania od kilku godzin i czasem tylko wyjdę i poudaję, że coś robię żeby nie było.

Więcej tu nie przyjdę.
Helena99 Odpowiedz

Tez pracuje w firmie sprzątającej i „takie głupoty” jak ten papier często są bardzo ważne. Skoro chcą mieć ten papier na haczyku i jakby nie było za to płacą to należy im ten papier tam umieścić. Chociaż dziwi mnie, że przeszkadza im papier a syf nie. Może być też tak, że starsza pani sprząta normalnie tylko oni codziennie zostawiają straszny syf. Taką prace też mam. Jak dobrze bym nie wysprzątała, na drugi dzień miejsce potrafi wyglądać jak po miesiącu nie sprzątania.

ohlala

No właśnie chyba głównie w tym rzecz, jakby się czepiali o papier, gdy wszystko inne jest na błysk - ok, racja. Ale czepianie się o to przy obszczanym kiblu jest co najmniej śmieszne.

NathalieGhost

Tu autorka. Proponuję dokładniej czytaj wyznanie. Napisałam, że w pierwszy dzień ogarnęłam miejsce i w 3 już naprawdę nie było co robić. Skoro pierwszego dnia wysprzątałam na błysk i przez 2 i 3 trzeba nie musiałam wielu rzeczy robić to to znaczy, że ta pani nie sprząta dokładnie. Nie ma opcji, że będziesz miał zielony muł na umywalkach i oszczane ściany gdy sprzątasz na bieżąco, samo miejsce wyglądało jakby tam nie było sprzątane parę miesięcy. Zostawiłam im papieru mnóstwo, ale nie moja moja wina, że firma liczy 700 osób a oni mają tylko jedną sprzątaczkę do 13. Oczywiście była na mnie skarga, że nie było wystarczająco papieru i że powiedziałam ochraniarzowi w żartach że zmiana jest bardzo długa i przydałaby się druga sprzątaczka. Moja menagerka aż nie wiedziała co na to powiedzieć,bo w głębi ducha się śmiała, że oni takie problemy robią, mają dużą firmę, ważne sprawy na głowie a główny dyrektor (oczywiście pan z Indii) goni sprzątaczkę. Ponoć tą panią co tam sprząta chcieli wyjebać rok temu i była poważna rozmowa, ale jednak została. Przepraszam, za długi komentarz, ale bardzo mnie ta sytuacja sfrustrowała, bo zapierdzielałam im a tam na kolanach a oni czepiali się o jakieś mało istotne rzeczy. W mojej głównej pracy, nikt nie ma problemu i potrafią sobie sami papier przynieść i założyć, ba, nawet mi tego nie każą robić.

Helena99

Ja Cię rozumiem. U mnie tez się w niektórych pracach potrafią przypierdzielić o jakieś pierdoły. Nawet potrafią wymyślić, że pomijam jakieś czynności mimo ze mnie widzą jak to robie. Niestety różni ludzie się trafiają, często jest też tak, że jak widzą nową osobę w pracy to wymyślają sobie jakieś problemy i przywalą się do wszystkiego.

izka8520

@NathalieGhost Może właśnie ta pani nie ma czasu sprzątać innych rzeczy, bo pilnuje papieru? ;-)

PrawoLudzi Odpowiedz

Masz zle podejscie. Wlasnie przychodz. niedosc ze bedziesz miec placone za 8 godzin, uwiniesz sie w 4 i masz 4 godziny dla siebie (wez sobie ksiazke albo zacznij sie czegos uczyc), co wiecej jak w koncu ktos z tego biura to zobaczy to moze beda chcieli zebys przychodzila czesciej.

NathalieGhost

Tak Ci się tylko wydaje. Ile można siedzieć w kantorku na niewygodnej podłodze i czytać.

gbc

A kto powiedział, że nie może załatwić sobie czegoś wygodnego do siedzenia?

bezowysweter Odpowiedz

Również dorabiam sobie sprzątając. Najbardziej razi mnie jeden z moich pracodawców. Facet po 40, bez kobiety, co widać po domu (nie generalizuję oczywiście, ale zauważyłam, że gdy w domu mieszka jakaś kobieta to wygląda on nieco bardziej zadbanie, a do tego jakieś kwiatki, zasłonki, obrazki i inne duperele, a nie gołe ściany i wszystko walające się wszędzie). Syf ma przeogromny, kurz na białych meblach gdy przyszłam pierwszy raz był ciemnoszary. Generalnie kibla nie umyje po 2, w zlewie przez 2 tygodnie zbiera resztki z każdego obiadu, a w sypialni je w łóżku, śpiąc w okruchach. Dom nie jest duży, ale daje mi na sprzątanie równe 2h. Bez ani minuty dłużej. Najbardziej czepia się zacieków od wody na wannie, w której używa olejków do kąpieli (ale dezodorantu już nie i cały dom przeszedł już dawno temu potem przez co mam ciężki odruch wymiotny przy każdej zmianie pościeli w jego sypialni🤢). Ostatnio do kompletu wziął sobie szczeniaka, który sika we wszystkich kątach, a on nawet o tym nie wie, bo nie czuje w tym syfie zapachu.

Dlatego doskonale Cię rozumiem autorko, czasami takie pierdoły jak papier przy ogólnym syfie nawet trochę rozbawiają. Praca to praca, klient płaci to wymaga, ale te wymagania są przezabawne dla kogoś, kto zna choć odrobinę kultury i wie po co jest szczotka do kibla albo dlaczego ma muchy w kuchni gdy jedzenie gnije mu w zlewie....

livanir Odpowiedz

Skoro im to pasuje, jej to pasuje, to w czym problem?
Przypomina mi to wyznanie jak jakiś gościu uwijał się z dziennym zadaniem w kilka godzin, a resztę siedział na fb. I te negatywne komentarze, ze jest w pracy i powinien te obowiązki robić 8h, lub iść po więcej, bo w pracy się pracuje...

Bierny Odpowiedz

Czy tylko ja zauważyłem ,że on lub ona używa czasowników w 2 formach?

gramnazi Odpowiedz

Makarony są spoko... i zdrowe, zostaw makarony ww spokoju :)

Xanx Odpowiedz

Jesteś najgorszym rodzajem pracownika. Co Cię obchodzi ile kto zarabia i jak wykonuje swoją pracę? Jeśli pracodawca to akceptuje to Tobie nic do tego. Sam mam pracę za którą płacą dużo więcej niż jestem faktycznie ale za mniej to bym z domu nie wychodził więc pewnie pracodawca się z tym liczy. Zajmij się swoją pracą i swoim życiem. Pracuj sobie jak chcesz ale nie wtracaj się jak pracują inni

Karina1210

Jest dobrym rodzajem pracowika. Ona chociaz pracuje a nie udaje ze pracuje, a potem tacy jak ja musza pracowac za takie nieroby jak TY czy tamta starsza Pani. Ja rozumiem starszą Panią ale bez przesady.

NathalieGhost

Załóż firmę, zatrudni ludzi, niech ci pracują na odczep się. Też będziesz tak szczękotał? Pracodawcom to nie pasuje, bo chcieli tą panią wyrzucić i miała się zmienić, jak widać nie zmieniła. Mnie najbardziej wkurzają tacy ludzie jak ty, nie wiedzą a gadają. Nic nie doniosłam na tą panią, bo nie chce jej robić problemów, ale mam prawo mieć swoje zdanie na temat tego jak pracuje.

Xanx

Akurat jeśli pieniądze są dobre to i ludziom się chce pracować. Miałem swego czasu pracę w której sam z własnej woli brałem nadgodziny czy przychodziłem w weekend mimo iż byłem np sam w biurze. Widziałem że jak pracuje tak zarabiam i były to godne pieniądze. Jeśli wypłata jest słaba to i pracować się nie chce i to całkiem zrozumiałe, a jeśli się pracodawcy nie podoba to może zwolnić taka osobę. To nie inni pracownicy o tym decydują ani to nie jest ich interes. Co do otwierania firmy, może kiedyś będę potrzebował pracowników i działalności ale w tym momencie nie mam takiej potrzeby. Jestem ciekaw skoro piszesz ze jestem nierobem czy wiesz że pracuje 7 dni w tyg od 6 do 12h ( praca + swój biznes) a to że mam płacone za 2h a jestem tam np 20 minut to nie jest niczyj interes póki jest zrobione co na być. Myślisz że za 0,5-1h bym w ogóle z domu wychodził? To paliwo by mi wyszło drożej.

Dodaj anonimowe wyznanie