#SmW25
Z reguły dzieci powinny być traktowane równo. Mama mówi, że wszystkich kocha i traktuje po równo. Ale to bzdura. Brat dosłownie dręczył mnie, wyzywał od grubasów, brzydali, jak byłam młodsza potrafił nawet uderzyć, a jak ja płakałam, bądź mu odpowiedziałam, to mama kazała mi go przepraszać, bo mu przykro.
Jak byłam w podstawówce byłam naprawdę rozdrażniona, byłam kłębkiem nerwów. Podczas jednej awantury spowodowanej przez to, że znowu mi dokuczał nie mogłam wziąć nawet oddechu, robiło mi się ciemno przed oczami, upadłam na podłogę, mama chciała dzwonić na karetkę, ale brat powiedział że udaję. Uwierzyła mu. Zostawiła mnie na podłodze. Miałam może 10 lat, on 18. A to nie była najgorsza sytuacja.
Jak miałam 16 lat poznałam mojego pierwszego chłopaka, zresztą jestem z nim do teraz. Jak mama się o tym dowiedziała to powiedziała "mogłabyś z im zerwać? Bo Arkowi przykro będzie, bo on dziewczyny nie ma do tej pory". Tak, według niej to normalne pytać o takie rzeczy. Zresztą odkąd jestem w związku to matka i brat są tylko gorsi. Raz leżałam chora, z wysoką temperaturą w łóżku oglądając jakieś ścierwo typu "ukryta prawda". Nagle wpadł brat, zaczął komentować mnie, serial, a potem znowu mnie, że się puszczam, że jestem "k**wą". Do tej pory mnie nie przeprosił, a minął już rok. Matka jest zła, bo ja jestem przewrażliwiona i to normalne, że rodzeństwo sobie dokucza, bo ona z wujkiem sobie też dokuczali. Ale bez przesady, ja nie jestem laską, która daje dupy za pieniądze, mam jednego chłopaka od 2 lat, wcześniej żadnego, czy miał on prawo wyzywać mnie od k**ew?
Mimo tego matka nadal sądzi, że nas równo traktuje. Mama jest na mnie zła często jak nie chce z nią rozmawiać, ale to opiszę w innych wyznaniach. Teraz opiszę sytuację z przedwczoraj, która mnie zabolała najbardziej.
Przeziębiłam się i boli mnie gardło, tak że naprawdę nie mam ochoty nic mówić. Robiąc kanapki z chłopakiem, mama przeszła obok i zaczęła znowu zadawać jemu jakieś pytania. Ja dalej kontynuowałam robienie kanapek, na to ona zapytała się dlaczego jestem obrażona. Powiedziałam, że gardło mnie boli i po prostu się źle czuję. Ona po prostu obrażona zeszła piętro niżej do brata i tak niby że do niego mówi, ale specjalnie głośno powiedziała żebym mogła to usłyszeć dokładnie - "dobrze, że ty taki nie jesteś jak ona, jesteś najlepszy z nich wszystkich (w sensie rodzeństwa)". W tym czasie już wracała na górę, kontynuowała swoje zdanie, nadal do niego mówiąc - "dobrze że Ty szanujesz mamusię, a nie tak jak córka".
Boli. Nawet nie wiecie jak takie coś może boleć, ta świadomość bycia niekochanym, bycia gorszym, przez całe życie.
Bardzo dobrze wiem co czujesz. Mam brata starszego o 4 lata. Gdy miałam 11-12 lat ciągle mówił mi, że jestem gruba, głupia, brzydka i że nikt mnie nie chce. Rodzice zupełnie na to nie reagowali. Podczas obiadu potrafił zabrać mi talerz i stwierdzić, że tak grube świnie jak ja nie powinny tyle jeść. Rodzice nadal nie widzą tego co on mi zrobił. Nie zauważyli tego, że jako 13 letnie dziecko prawie nic nie jadłam całymi dniami, a całe wieczory spędzałam na ćwiczeniu. W drugiej klasie gimnazjum przy wzroście 155 cm nie ważyłqm nawet 40 kg, ale nadal w glowie miałam to, że jestwm gruba i musze schudnąć. Pomógł mi kolega, powoli pokazywal mi jak chuda jestem. Teraz mam 18 lat, ważę 47 kg. Nadal nie lubię się ważyć, nie lubię momentu gdy patrzę na wagę i widze, że przytyłam. Nadal mam ochotę nic nie jesć i tylko robić brzuszki. Ale to tylko takie zabawy były, co nie? To takie śmieszne zabawy z rodzeństwem.
Bo dorośli zbyt często kierują się zasadą: to tylko dziecko, ono nic nie rozumie i pewnie za kilka lat i tak nie będzie tego pamiętał. A nie ma nic bardziej mylnego. Dzieci wszystko rejestrują, a takie wydarzenia znacząco wpływają na ich dorosłe życie.
Mnie ciągle brat o 3 lata starszy wyzywa od grubasów itp., bije mnie kiedy mu się sprzeciwiam lub kiedy po prostu mu się nudzi
A tak naprawdę to on ma sporo nadwagi nie ja. On ma 17 lat, jest niski i waży 80kg, przy kolegach wygląda jak gruby karzeł.Najgorsze jest to, że nikt poza babcią nie staje w mojej obronie. Moja kuzynka, która kiedyś była dla mnie jak siostra teraz rownierz mnie tak traktuje, co prawda nie bije mnie (jesteśmy w tym samym wieku [no db ja o miesiąc starsza Ale to nie istotne] i raczej jakbyśmy się biły to ja bym wygrała. Lata praktyki z bratem :)) Ale mnie wyzywa .
Sorry za brak przecinków, w niektórych miejscach, ale mi się nie chciało ich wstawiać.
Mnie siostra też dręczy. Gdy miałem dziesięć lat a ona trzynaście biła mnie i znęcała się nade mną .
Reszta rodziny wspiera ją bo zgrywa niewiniątko . Mimo że jestem od niej o głowę wyższy to i tak mnie bije czasami. Wszyscy uważają że ja przesadzam z opisami tego co mi robi i nie wierzą mi tylko jej. I że muszę jej wybaczyć bo ona miała trudne dzieciństwo . Jakby nie myśleli że ja urodziłem się w innym wszechświecie.
Nie umiem nic powiedzieć... Jak byłam w wieku ok 10-12 lat też terroryzowal mnie starszy o 14 lat brat.
Aż trudno uwierzyć, że dwudziestoparolatek znęcał się nad swoją siostrą. W takim wieku już dawno powinien być dojrzały i Cię chronić, a nie.
Współczuję :(
A twój drugi brat/siostra? Nie wspomniałaś o nim ani słowem. Ile ma lat? Jak traktuje go twój starszy brat i maDka? Jeśli tak samo jak ciebie to albo postaraj się go chronić (jeśli jest młodszy) albo szukaj wsparcia ( jeśli jest starszy). A twój tata? Dziadkowie?
Pozatym autorko, trzymaj się mocno!❤
On też był zawsze gorszy od jej "lepszego synka", jest od niego też starszy dwa lata, a jak jestem smutna, bo "kochany synek" znowu mi coś zrobił to czasem staje w mojej obronie, ale raczej częściej mówi że jestem przewrażliwiona i powinnam to olać, co z tego że po prostu jak olewam jest tylko gorzej :/
Dziękuję serdecznie <3
Jak najszybciej idź na swoje lub do chłopaka, jak się wyniesiesz to maDka prawdopodobnie zatęskni i będzie przepraszać ;-)
Nie będzie.
Przepraszam za błędy, jestem roztrzęsiona nadal, plus to moje pierwsze wyznanie
Po tej składni, to spodziewałam się raczej, że pierwszy raz coś dłuższego napisałaś. Język polski to chyba szerokim łukiem omijałaś.
O p*erdol się, @niebieskiatrament, dziewczyna właśnie napisała, że jest maltretowana, a Ty się składni czepiasz?
Ofiary gwałtu czepiałbyś się, jakby jej np. śmierdziało z ust? Trochę taktu.
Powiem Ci, że miałam kiedyś podovne sytuacje w domu. Mam brata starszego o 5 lat, jest on największym awanturnikiem i nierobem jakiego świat widział. Potrafi tylko grać w gry i krzyczeć na mnie, że mu coś zabrałam/zepsułam, choć ja nawet nie weszłam do jego pokoju już od ponad dwóch lat. Na szczęście właśnie te dwa lata temu miałam dość jego awantur i przemocy, więc po prostu wygarnęłam mu wszystko, powiedziałam, że nie dam się tak traktować, a gdy ten chciał się na mnie zamachnąć, aby mnie uderzyć, ja kopnęłam go w krocze z całej siły. Po prsotu dałam upust emocjom i jako tako zadziałało. Teraz za każdym razem jak zaczyna terroryzować mnie to po prostu wygarniam mu po raz kolejny, a on, jakby speszony ucieka do pokoju. Dodam, że moja matka także nie reagowała, a gdy uderzyłam brata to miałam niezłą awanturę, ale nie żałuję. Nie chcę być terroryzowana we własnym domu. Pozdrawiam, osiemnastolatka.
Mam starszego brata o 7 lat. Mieszka 400km od nas, codziennie dzwoni i płacze że pieniędzy nie ma (on zarabia ponad 4 tys, żona ponad 3 tys) mają 1 dziecko i mały dom do utrzymania. Rodzice jak głupi przelewają pieniądze, babcia z garnka bierze i mojemu bratu przelewa BO ON TAKI BIEDNY. Ja za to od urodzenia nie mam nic, wszystko dzieki swojej ciezkiej pracy. W wakacje przyjechal na weekend, zostałam wyzwana przy całej rodzinie ze jestem pasożytem ...
Widzę, że twoja matka manipuluje Tobą. Moją też to robiła. W sumie nadal robi. Wiem co czujesz, ale przestań tego słuchać. Zacznij ignorować. Nie ma co się przejmować głupimi słowami. Nie pokazuj im tego, że ich słowa Cię ranią. Wtedy nie będą mieli satysfakcji, być może powoli przestaną. Jeśli nie przestaną, spróbuj się usamodzielnić, aby odciąć się od tych sadystów. Nie warto płakać, lepiej działać z myślą o lepszym życiu ;)
Z bratem miałam prawie identycznie (6lat starszy). Bił mnie, wyzywał, straszył, dusił, kradł moje (i w ogóle wszystkich domowników) rzeczy i pieniądze. Też byłam przez to mocno rozdrażniona, nie umiałam nikomu zaufać, samoocenę mam niską do teraz. Moja mama nie była do mnie wrogo nastawiona jednak nie robiła z tym nic, zawsze jak zaczynałam temat wyrzucenia go z domu, dania mu jakiejś konkretnej kary za to wszystko to słyszałam tylko "to twój brat nie możesz tak mówić" "on jest moim dzieckiem tak samo jak ty, ciebie też bym miała wyrzucić?" "zrozumiesz jak będziesz miała własne dzieci" i tak ciągle. Parę razy się od niego uwolniłam, najdłużej jak wyprowadziłam się na stancję w 1lo. Nawet w wieku 23 lat nadal mieszka w domu, jedynie wyjeżdża do pracy. Niestety w domu mamy tylko dwa pokoje i jeden jest jego, a ja większość życia spałam w jednym pokoju z rodzicami na rozkładanej kanapie i miałam do dyspozycji dwie szafki... Dzięki wielkie braciszku :')
Ehh jak ja to znam, tylko u mnie akurat to babcia faworyzuje jakże cudowne dzieci drugiej córki... Nie ma wspólnego obiadu bez wychwalania ich i mówienia jakich to pucharów nie zdobyli na zawodach i jacy to sędziowie są niesprawiedliwi bo nie zdobyli pierwszego miejsca...