#SlEqF
Byłam świadoma, że początki kochania się dla kobiety to nic przyjemnego. Bolesny pierwszy raz, potem jeszcze kilka tygodni żeby narządy się rozciągnęły i żeby zbliżenie nie było niemiłe i zaczęło sprawiać przyjemność. Nie byłam nastawiona na to, że od razu będzie super.
Po jakimś czasie zaczęłam odczuwać pewną przyjemność, zaliczyłam nawet kilka orgazmów. Ale nigdy nie byłam jakoś mega napalona i ogólnie moje napięcie seksualne bardzo ciężko było zbudować, za to pryskało w jednej chwili. Narzeczony ma wręcz niezaspokojony apetyt na seks. Mógłby codziennie, nie stroni też od seksu oralnego i innych eksperymentów z wiązaniem itp. Poddawałam się temu wszystkiemu w nadziei, że znajdę coś co mnie kręci i podnieca oraz dopracuję pozycję, w której rozkosz jest najlepsza.
Nic takiego jednak się nie stało. Nie mam prawie wcale ochoty na zbliżenia, każda pieszczota jest odbierana przeze mnie jak atak "aha! znowu się chce kochać", ponadto do każdego stosunku muszę się niemal zmuszać. Nawet jeśli podczas gry wstępnej nabiorę ochoty, to kiedy już jest we mnie proszę w duchu, żeby zrobił co ma zrobić i dał mi spokój. I to jak najszybciej. Każdy orgazm i emocje udaję - to wcale nie sprawia mi przyjemności (jemu bez wątpienia TAK). Ostatnio po seksie oralnym zwymiotowałam.
Nie wiem już co mam robić, próbowałam wszystkiego, ale mimo że kocham tego człowieka, nie pociąga mnie on fizycznie w żadnym aspekcie. Jestem świadoma, że związek bez tego rodzaju relacji jaką jest seks nie ma szans bytu. Boję się o tym z nim porozmawiać, bo wiem, że uważa się za "ogiera" i wiem, że to zniszczy jego ego. Jedyne czego jest świadom, to fakt, że to że on dochodzi podczas prawie każdego razu, to nie znaczy, że ja też mam orgazm.
W tym wszystkim zastanawia mnie jeszcze jedno... czy tylko ja tak mam? Bo raczej z pikantnych relacji znajomych na temat pożycia nie sądzę, że jest to problem globalny.
Pikantne relacje znajomych to żadne porównanie, znam osobiście dziewczynę która opowiada jaką jest boginią seksu i jak to często ona z kimś nie sypia, a w tajemnicy powiedziala mi że od roku nie miała tej przyjemności bo po prostu jej się nie chce.
Dlaczego jest tak trudno zrozumieć, że skoro udajecie orgazm to facet nie ma szans się poprawić bo myśli że robi to dobrze ?! Jak będziesz mu mówić co i jak ma robić, co sprawia ci większą przyjemność to wkoncu się nauczy jak sprawdzić ci przyjemność, przecież jemu też zależy żeby ci było dobrze.
Może po prostu chemia się nie zgadza. Bywa tak. Narzeczony może być bardzo dobrym kochankiem, a mimo to Cię nie pociągać.
Nie jesteś jedyna. Może to facet, może to ty. Czasami nasz umysł to największy wróg ale same zmuszanie się do seksu absolutnie nigdy nie pomoże, a nie możesz komuś dać żyć w radosnym kłamstwie i samej cierpić.
Potrzebujesz rozmowy. Otwartej. Też z innymi ludźmi. Byłam w podobnej sytuacji.
Ostatwcznie musieliśmy od siebie odejść. Nie potrafiłam zmusić się do seksu wiėc byliśmy w pół-celibacie. Koszmar.
Pomyśl czy to miłość czy przyzwyczajenie. Pomyśl, że jeśli nie potrafisz rozmawiać o seksie i swoich problemach z nim, to nie masz na czym budować nadchodzących lat razem. W związku musi być równowaga, otwartość na siebie i do rozmowy, w innym wypadku to i tak nie przetrwa, będzie tylko gorzej dla ciebie.
Może jesteś aseksualna, może potrzebujesz innego partnera czy partnerki i twój umysł dopasuje się z twoim ciałem.
Dorosłość to nie seks i praca. To świadome poznawanoe siebie i gotowość do rozmowy o trudnych rzeczach, podjęcie działania nawet przy ciężkich konsekwencjach. Jesteście młodzi - macie całe życie przed sobą, razem czy osobno.
Nawet jakbym chciał zażartować, to nie dam rady. Ginka dobrze prawi.
Kurde, majer, nawet zrymowałeś dla mnie, muszę usiąść i jakoś dojść do siebie!
Może jeśli wam dobrze się razem spędza czas to warto pomyśleć czy nie lepiej żeby on ruchał poza związkiem ale nie przynosił seksu do domu. Jeśli inne aspekty życia razem są okej, to nie możesz się zmuszać, ale nie możesz też oczekiwać że on zrezygnuje ;3
Qzin - a co jeśli jednak coś przyniesie do domu po tym ruchaniu?
Zwymiotowałaś i co na to chłopak? Normalny facet zainteresowałby się czy na pewno to lubisz robić. Chyba że znowu wymyśliłaś jakąś wymówkę. Nie wyobrażam sobie tak żyć. Seks to ważna sprawa, zmuszanie się to tego może nawet miłość zniszczyć.
Szczególnie jeśli partner autorki ma ochotę na seks codziennie, o czym pisała w wyznaniu. Tak się nie da żyć.
Zmuszanie się do seksu i udawanie nic nie da. To tylko zamiatanie problemu pod dywan. Porozmawiaj z chłopakiem, tak szczerze i delikatnie. Być może "nowy początek", tzn. powrót do romantycznych randek i zachowanie czasowej wstrzemięźliwości, a później spokojne, powolne podejścia do seksu z długimi pieszczotami będzie strzałem w dziesiątkę.
Co do seksu oralnego, to dwie rzeczy: nie każda kobieta jest w stanie wytrzymać smak spermy. Jeśli ją dyskretnie wyplujesz, to nic się nie stanie. Jednak jeśli już to robisz, a dalej masz odruch wymiotny, to, niestety, jest to problem z zaakceptowaniem tej czynności i lepiej ją sobie odpuść. W łóżku najważniejsza jest jedna zasada: tego, co się tam dzieje muszą pragnąć obydwie strony.
Nie dziwię się, że facet uważa się za ogiera, jak tak mocno dbasz o jego ego. Wie, że zwymiotowałaś? A jeśli tak, to co powiedziałaś? Skoro trzymasz go pod kloszem, to albo to ukryłaś, albo powiedziałaś, że wszedł za głęboko. Albo coś w ten deseń. Udawanie, że jest ok w seksie jest beznadziejnke. O tym wszystkim powinnaś opowiedzieć nie nam, tylko jemu.
Na kłamstwie to niczego nie zbudujesz. Trzeba pogadać, powoli się siebie uczyć. Seksuolog by Wam pomógł, ale wątpię czy Wam starczy na to odwagi
Też kiedyś mi się wydawało ze seks musi boleć, musi ocierac i generalnie wolałam się masturbowac niż robić cokolwiek z dwoma poprzednimi facetami.
Za mąż wyszłam za faceta, przy którym nagle się okazało, ze boleć nie musi, moze być naprawdę przyjemnie i można odlecieć. Wszystko jest kwestia dopasowania i szczerości - niestety Ty sama jesteś sobie winna bo udajesz ze jest Ci dobrze, gdy nie jest. Skąd niby ten facet ma wiedzieć że robi coś źle??? Trzeba mówić bo bardziej ranisz go tym swoim oszukiwaniem.
Seksuolog.