#Si8qo
Wracam do domu i słyszę od progu ilu mamy chorych, ilu umarło itd. Ja rozumiem, że moja kobieta się obawia o siebie, o dziecko i o mnie, ale czy tak ciężko jest zrozumieć, że skoro ten temat ciągle przewija się w mojej pracy, to nie mam ochoty o tym słuchać w domu? Szlag mnie trafia, bo wracam padnięty i chcę jej i dziecku poświęcić czas, mimo że jedyne o czym myślę, to żeby się wyspać, chcę obejrzeć kretyński serial czy ułożyć puzzle, ale nie słuchać o tym! Jakiekolwiek zwrócenie uwagi oznacza rzecz jasna obrazę majestatu i focha, bo nie chcę jej słuchać i w ogóle to najlepiej jak ona się przestanie odzywać.
Uwierzcie, że kiedy pracuje się przy tej chorobie, to ciągłe słuchanie o tym, że znowu ileś osób zachorowało nie pomaga, tylko dołuje. Dlatego mały apel ode mnie: jeśli znasz kogoś, kto jest w tym gównie po uszy, nie poruszaj tego tematu w jego czasie wolnym. My nie chcemy, żebyście uznali nas za bohaterów, bo pomoc ludziom jest wpisana w nasze zawody, bez znaczenia, czy jesteś policjantem, ratownikiem czy żołnierzem, my chcemy tylko na chwilę o tym nie myśleć, bo tak jak wszyscy jesteśmy ludźmi, ludźmi, którzy mogą się załamać.
A tak trudno to dziewczynie powiedzieć?
Przecież próbował, wyraźnie jest napisane. Skończyło się mega fochem.
Az tak trudno przeczytać uważnie wyznanie?
Bo to jest obecnie główny temat. W TV - koronawirus, radio - koronawirus, prasa - koronawirus, internety - koronawirus. Aż strach zaglądać do lodówki.
A nie stop w lodówce konserwy na wypadek kwarantanny.
Dobrze że już chociaż do lasu można iść.
Trzymasz konserwy w lodowce?
Huhulala - nie jest zabronione. Wolno tam też trzymać pastę do zębów, talerze a nawet klucze do mieszkania. Tylko po co?
Ja zawsze trzymam konserwę turystyczną w lodówce, bo inaczej się w niej galareta rozpuszcza. A galareta najlepsza.
To że Ty masz to w pracy, nie znacza, że ona również ma to na codzień. Przeżywa to na swój sposób i widocznie potrzebuje rozmowy na ten temat, a Ty zachowujesz się jakby specjalnie robiła Ci na złość. Ciekawe w jaki sposób mówisz o zmianie tematu, z pretensją? Bo w wyznaniu strasznie rzuca się w oczy.
I tutaj mamy dylemat. Jedna strona ma potrzebę rozmowy na jakiś temat, a druga strona potrzebuje akurat właśnie na ten temat nie rozmawiać. I co tu zrobić. Według mnie to niesprawiedliwe, żeby wymagać rozmowy na jakiś ciężki temat, choć druga osoba, nie chcę, wręcz może jej to zaszkodzić psychicznie. Zwłaszcza że temat koronawirus, nie dotyczy ich związku, itp. I rozumiem, rozmowa na ten temat od czasu do czasu, ale nie codzienne maglowanie. Według mnie tej dziewczynie brakuje empatii.
Ja autora popieram. Ile można wałkować ten sam temat? Tym bardziej, że od tego gadania nic się w tej sytuacji nie zmieni. I nie dotyczy to tylko wirusa. Miałem podobnie ze swoją dziewczyną i jej problemem w pracy. Dzień w dzień te same żale. A jak poradziłem jak to rozwiązać, to nie bo coś tam coś tam. I dalej gderanie o tym samym. Niektóre kobiety prostu muszą na coś narzekać. Ja to rozumiem, ale nie dziwcie się, że faceci nie chcą tego słuchać.
Wanderer, to miałeś jeszcze szczęście, że Twoja dziewczyna narzekała na swoje własne problemy w pracy. Dziewczyna autora narzeka właściwie na jego problemy. To jest najgorsza, codzienne wałkowanie czyiś, często osobistych, problemów. To trochę jakby osobie z nowotworem przy każdym spotkaniu opowiadać ile osób rocznie umiera na raka, jak bardzo to boli i że trudno się dostać na dobrą terapie. A tak przy okazji, to nie tylko niektóre kobiety narzekają. I nie tylko faceci nie chcą tego słuchać.
Pomijając fakt, że pracujesz w takim syfie wydajesz się osobą niemiłą :
1. To wyznanie traktuje nas z góry - moment z tym, że wojsko też pracuje. Ten cały kontekst i ton jest wręcz godny pogardy, bo raczej każdy wie, że wojsko nie siedzi na tyłku.
2. Odnoszę wrażenie, że to wyznanie jest po to, żeby się chwalić, a sytuacja z żoną to tylko pretekst, żeby opisać tu tą sytuację i zbierać laury.
3. Walisz beznadziejny apel na koniec tylko dlatego, że żona jest na Ciebie zła. Czy jest to powód, żeby nam je pisać? Czy ktoś z nas przychodzi i ględzi Ci i ofiarach? Nie. Jeśli masz tak w pracy to mów to na bieżąco. W kontekście całości ten "apel" jest niesamowicie sztuczny.
4. Powinieneś o tym rozmawiać z z żoną - jakiś debil napisał, że przecież mówisz, ale ona wali fochy - w całym tekście nie ma nic odnoście tej sytuacji, a jedynie i tym, że robi tak, gdy autor ją olewa i zwraca jej uwagę o marudzenie.
5. Paplanie w taki sposób o strachu - naprawdę dobrze, że nam o tym mówisz. Współczujemy ludziom w sklepach, bo pewnie się boją, ale komuś takiemu jak Ty to już nie?
Oczywiście poruszam się po temacie tego jak ja osobiście odbieram to wyznanie, a jest to kwestia indywidualna
Nie generalizuj. Moja mama jest pielęgniarką a jak tylko wraca z pracy to nawija tylko o wirusie bo to jest gorący temat. Jakoś nie widać żeby jej to sprawiało problem. Więc może pogadaj z dziewczyną delikatnie a nie z miną obrażonego herosa co to świat ratuje robiąc za kierowcę.
Doskonale cię rozumiem. Pracuję w sluzbie zdrowia i w domu chcę sie chociaż trochę od tego odciąć. A mój mąż od progu po mowi, ze 'dzis przybylo X przypadków, a Y zmarło'. Mówię mu, zeby przestał to sprawdzać tak często, bo sie niepotrzebnie nakręca. Ale to nic nie daje... W pracy wirus, w domu wirus, na facebooku wirus. Na anonimowych też 🤷🏻♀️
"Nie chcę o tym rozmawiać" albo "Nie chcę teraz rozmawiać"
Reakcja: "To ja już w ogóle nic nie będę mówić" plus foch i obrażenie się.
- typowe zachowanie pasywno-agresywne.
Właśnie przygotowuje pogadankę na ten temat. Dzięki za przykład.
Ale tekst "nie chcę o tym rozmawiać", albo "nie chcę teraz rozmawiać" jest bardzo nieprzyjemny. To brzmi jak "odczep się" i zapewne wiele osób w ten sposób by to odebrało. Zrobiłoby mi się przykro gdyby mąż w ten sposób się do mnie odezwał. Można to powiedzieć w delikatny sposób: "kochanie, nie gadajmy teraz o koronawirusie, powiedz lepiej jak ci minął dzień."
@MatyldaS To zależy od tonu. Jeśli sie powie z miłością "Nie chcę o tym rozmawiać. To dla mnie męczący temat. To moja praca, chcę od niej odpocząć." to nie jest na odczep się.
Gdyby Autor był szanowany to nawet zmęczenie po pracy i ton na odczep sie, który się każdemu zdarza czasem, nie byłby powodem do obrażenia się.
Matylda, ale autor próbował zwracać uwagę, że ma dość tego tematu. Chyba wyraźnie jest napisane. Za którymś z kolei razem też by mi się nie chciało bawić w dyplomację.
Wanderer Jest napisane, że zwracał uwagę, ale nie wiemy w jakiej formie to zrobił, jakim tonem itd. Przykro mi, ale jak widzę to zdanie zaczynające się od słów "szlag mnie trafia,bo wracam padnięty z roboty" to jakoś nie umiem sobie wyobrażać autora inaczej, niż jako gościa, który jest wkurzony, bo wrócił z pracy, a baba coś chce od niego. Przecież chyba nie gada mu o tym wirusie przez 6 godzin cięgiem. Cały świat teraz tym żyje, więc co w tym dziwnego, że ona też?
też mnie to wkur…, trąbienie o tym temacie absolutnie wszędzie, człowiek coraz większej depresji od tego tylko dostaje
Jakim cudem przeszedłeś psychotesty?
Ja trochę rozumiem Twoją kobietę bo też siedzę na czterech literach w domu z dwójką dzieci i chcę porozmawiać o tym co się dzieje na całym świecie.
To samo chciałam napisać, mam ograniczoną ilość rzeczy którą mogę opowiedzieć narzeczonemu , gdy wraca do domu, a to jest temat który sam się nasuwa, a naprawdę czuję potrzebę opowiadania, a nie tylko słuchania. Mam poczucie że w tym zamknięciu znikam jako osoba