#SgpYN

To było w czasach, kiedy chodziłem do podstawówki. Byłem chyba w piątej, albo szóstej klasie. Tego dnia obudziłem się w fatalnym stanie. Bolała mnie głowa i generalnie czułem się zupełnie bez życia, jak jakiś zwiędły naleśnik. Mama, która zwykła wyprawiać mnie z domu tuż przed pójściem do pracy uznała, że faktycznie – nie wyglądałem zbyt dobrze. Na wszelki wypadek poprosiła więc, abym resztę dnia przeleżał pod kocem, wypoczywał i dużo pił. Skoczyła tylko do apteki po jakieś syropy witaminowe itp. Miałem leżeć i czytać lektury z języka polskiego. Umówiliśmy się, że nie powiemy o moich „wagarach” tacie, bo ten pewnie zaraz by zaczął burczeć, że udaję i że za jego czasów to do szkoły chodziło się pod górkę, z anginą i to w największe nawet mrozy.

Mój ojciec i tak dowiedział się, że nie poszedłem do szkoły. Po godzinie od wyjścia mamy przyszedł do domu z inną kobietą. Zastałem ich obściskujących się na kanapie w dużym pokoju.

Mogłem powiedzieć mojej rodzicielce o tym, że staruszek ma kochankę i tym samym doprowadzić do rozpadu małżeństwa moich rodziców. Zdecydowałem się jednak trzymać język za zębami. Do dziś, mając już ponad trzydzieści lat na karku, nie mogę mojemu ojcu wybaczyć tego, rzekomo jednorazowego skoku w bok i od ponad 20 lat nasze relacje są delikatnie mówiąc „lodowate”.
HansVanDanz Odpowiedz

A sobie wybaczyłeś, że przemilczałeś tak istotny wątek dla waszej rodziny?

Dodaj anonimowe wyznanie