#SXB6f
Pamiętam, że kiedy mama dała mi tego misia pomyślałam, że jest on strasznie smutny. Inne moje pluszaki miały szerokie uśmiechy od ucha do ucha, a uśmiech tego misia był jakiś taki niewyraźny, niepełny. Postanowiłam, że obdarzę Puchatka tak wielką miłością i zainteresowaniem, że dzięki mnie uśmiechnie się bardziej. Uwierzcie mi lub nie, ale dopięłam swego. Po jakimś czasie zauważyłam, że uśmiech misia stał się większy bardziej promienny i byłam z siebie niesamowicie dumna. Nawet chwaliłam się wszystkim w domu, że dzięki mnie miś bardziej się uśmiecha.
Zapytacie jak to możliwe? Moja kochana mama chciała mi zrobić przyjemność i delikatnie poprawiła misiowy uśmiech, do czego nie przyznawała się przez całe lata. Kochana mama :)
A według mnie fajna historia :)
Niby trochę słodkopierdząca, ale jednak miło się czyta :D
O boże, też dostałam właśnie Kubusia Puchatka gdy miałam 5 lat, ale od chrzestnych i również był to mój ulubiony miś. Tylko niestety ja go próbowałam karmić i zrobiła mu się dziura w uśmiechu. Ale do dziś go mam.
O, jakie fajne... Naiwne, czyste, bez dygresji uryno-fekalno-seksualnych, za to całe o miłości. Świat ma szansę:-).
Też miałam Puchatka i uwielbiałam go, ale gdzieś się zapodział :(
To ja z kolei mam jego przyjaciela - dostalam Prosiaczka na roczek, dzis ma 23 lata, zszyta lapke i wytarty nosek ale nadal z nim spie :D
Ja mam swojego kotka. Dostałam go od mojej śp. babci, na pierwsze urodziny. Spałam z nim odkąd pamiętam (jako dziecko nie mogłam zasnąć bez niego, jak mi się zgubił kiedyś to płakałam przez 3 godziny bez przerwy dopóki się nie znalazł xD) aż do gimnazjum. Potem kotek trafił na półkę. Nigdy nie zapomnę, jak któregoś dnia po powrocie ze szkoły mama powiedziała mi, że oddała kilka starych pluszaków na jakąś tam akcje. Byłam wtedy w liceum a myślałam, że normalnie się rozpłaczę na myśl o utracie tej maskotki. Na szczęście mama wie, że to moja ukochana rzecz i go nie oddała. Kotek do dziś, siedzi na półce w salonie. Bez noska, z przetartymi łapkami ale siedzi. A ja nie mogę na niego patrzeć bez łez w oczach, bo nie dość, że przypomina mi dzieciństwo to równiez moją babcię, z której śmiercią do dziś się nie pogodziłam.
Też mam historię o pluszowym Kubusiu. Niedługo po moich narodzinach mój tata został wysłany, żeby kupić mi jakieś zabawki. Wrócił z takim właśnie misiem. Mama go potem opieprzyła, że przecież to je jest zabawka dla takiego małego dziecka 😂
Ale byłaś kochanym dzieckiem
Ale to słodkie :) ❤️
Poważnie? To jest anonimowe? Co z Wami ludzie???
No anonimowe przecież danych nie podała lol