Żona wypiła za dużo wina do komedii romantycznej, której morałem było, iż kluczowa w związku jest szczerość. No to ją wzięło na szczerość... Fascynujących rzeczy o niej się dowiedziałem. Np. to, że nie ma pewności, czy kilku byłych z czasów studiów nadal nie ma jej nagich zdjęć, ale to nie problem, większości jasno mówiła, że jest z nimi tylko na chwilę i nie mają żalu. Oraz to, że jak widzi, że się stresuję, to wrzuca mi do kawy tabletki uspokajające, bo „stres jest zły na krążenie”. A przy przyjaciółkach mówi o mnie tylko „mój piesek”. Bo pracuję w policji...
Chyba wolałbym tego nie wiedzieć.
Dodaj anonimowe wyznanie
Pal diabli jakieś anegdotyczne nagie zdjęcia, ale tabletki wrzucane ukradkiem do napojów to już gorsza sprawa...
Oj tam, dramatyzujesz