#SRS5y
Miałam już prawie 12 lat i wciąż nie umiałam zrobić wielu rzeczy sama. Nie umiałam chociażby umyć głowy. Na dodatek panicznie bałam się wody i nienawidziłam kąpieli. Matka zawsze drapała nam głowy podczas mycia, bardzo bolało, szampon i woda leciały często na twarz i do oczu.
Bałam się jej, wydawało się, jakby podczas tego mycia rozładowywała emocje. Gdy miałam umyć głowę przy niej sama, bo o to poprosiłam, przerwała mi, bo uznała, że robię to źle.
Ale pewnego razu pojechała do rodziny, do innego miasta. Wtedy tato odkrył, że ja i rodzeństwo nie umiemy sami zrobić kanapki, herbaty, wody do kąpieli...
Miałam prawie 12 lat, gdy tata nauczył mnie, jak myć głowę. Nie bolało, oczy nie szczypały. Okazało się, że mogę zrobić to sama, że to całkiem miłe uczucie. Nie czułam się dziwnie, w końcu to mój tata. Na dodatek wydawał się zmartwiony tym stanem rzeczy, naszą całkowitą zależnością.
Później matka wydawała się zła. Gdy pytałam, czy ktoś chce do łazienki, bo idę się myć, kazała "zawołać się na głowę". Odpowiedziałam, że sama umyję, bo potrafię - tata nas uczył. Matka przez trzy dni nie odzywała się do taty, mijała go jak powietrze. Później, czasami, rzucała w naszą stronę teksty typu "idź się sama umyj, przecież potrafisz!", przesiąknięte jakimś takim gniewem.
Do dziś nie wiem, dlaczego tak się nad nami pastwiła i dlaczego tak bardzo nas uzależniła od swojej pomocy. Jestem też wdzięczna, że pojechała do tej rodziny i tato pomógł nam się trochę usamodzielnić. A dziś ta kobieta lubi chwalić się swoimi sukcesami w wychowywaniu i wspominać, jak wielu rzeczy nas nauczyła...
Twoja mama potrzebowała poczucia bycia potrzebną — wszak skoro to twój tata zarabiał na dom, to ona czuła się "gorszym" rodzicem, bowiem nie potrafiła wam zapewnić tego, co dawały finanse ojca. Rekompensowała to po prostu "pomocą" w najprostszych czynnościach.
Bo chciała czuć się potrzebna, jednocześnie rozładowując swoją frustracje bo pewnie miała świadomość że jest kurą domową.
Ale czemu ta kobieta nie poszła do pracy, skoro przeszkadzało jej bycie kurą domową? Wydaje mi się, że ojciec nie należał do tych, którzy zabraniali kobiecie samodzielności
Moja mama zawsze pomagała mi myć włosy ze względu na ich sporą długość, a kiedy w wielu 9 lat pojechałam na tygodniową zieloną szkołę nie posiadając umiejętności mycia włosów, po prostu weszłam pod prysznic i jakoś samo przyszło.
Jak wyjeżdżałam z wychowankami (klasy 1-3) na pięciodniowe zielone szkoły, wszystkie dziewczynki same myły sobie włosy, chociaż większość miała je aż do pasa. Ja ewentualnie pomagałam przy czesaniu i suszeniu włosów. Dzieci się szybko uczą, trzeba im tylko zostawić trochę przestrzeni do tej nauki samodzielności.
Bo to chora kobieta była
Pomoc pomocą, ale męczenie dzieci podczas czynności które powinny być przyjemne (tak, ja uważam że prysznic/kąpiel po ciężkim dniu żeby zmyć siebie wszystko jako przyjemne) nie jest nijak chęcią czucia się potrzebną. Sama mam dziecko i nie pracuję. Robię ciężką robotę w domu i uważam, że za jakiś czas mój dzieciak to zrozumie. Staram się, żeby wszystko co robi sprawiało mu przyjemność. Coś siedzi w głowie tej kobiety. Jakby chciała czuć się doceniania to robiła by wszystko z czułością, a nie nienawiścią.
Jej zachowanie świadczy o tym, że zajmowanie się dziećmi było całym sensem życia. Podejrzewam, że z racji braku pracy nie miała zbyt wielu znajomych, hobby pewnie też za bardzo nie miała. Więc w momencie usamodzielnienia się jej dzieci w jej mniemaniu stałaby się nikim
Fajny tata
Sama staram się uczyć moje dzieci samodzielność. Ale zostaw dzieci z tatą i będzie inny level. Dziękuję wam za to ojcowie, Panowie, tatusie, czy po prostu faceci. Bez was nie było by tak słodko. I teraz poleci hate na mnie.
@StarszaPaniBezKota, chodzi mi o to że jak zostawi się dziecko z ojcem to nagle dowiadujesz się że twój mały dzieciak lat 3 potrafi zrobić sobie tosty z dżemem na śniadanie. Gdzie ja pewnie bym zeszła na zawał widząc to, a taki mąż tylko odpowie że przecież patrzył co dziecko robi. I za tą logikę facetów jestem wdzięczna. Oni zrobią wszystko żeby się wyspać albo odpocząć. Może tylko ja tak mam, ale dzięki mojemu facetowi gdy nie pracuję, mogę sobie pospać bo dzieciaki same się ogarną.
Są plusy i minusy. Rzeczywiście może okazać się że 3 latek sam sobie zrobi tosty, ale może okazać się też że sam upiecze chomika w mikrofali :(
Bo ojcowie są od innego Boga :)
Jako dziecko uwielbiałam narzędzia co doprowadzało moją matkę do paniki, zwłaszcza że w mojej ulubionej skrzynce z narzędziami taty były różne scyzoryki i noże introligatorskie. Natomiast mój tata był zachwycony moim nietypowym hobby i na któreś urodziny (bodajże 8) sprawił mi wypasiony scyzoryk.
Mam go do dzisiaj, tak jak i bliznę na kciuku, której dorobiłam się w pierwszych minutach zabawy nowym prezentem.
Chyba jestem mamą :-)
Gdy moje pierwsze dziecko miało 1,5 roku byłem w delegacji. W domu była jakaś duża awaria elektryczna. Żona zawołała swojego tatę, elektryka z uprawnieniami.
Po powrocie zobaczyłem film jak dziecko bawi się skrzynką z narzędziami. Omal nie padłem. W życiu bym na to nie pozwolił.
"Ale przecież ja byłam obok i patrzyłam."
Nie rozumiem czemu faceci tatusiowie itp? Naprawdę to rakie trudne zadanie, któremu kobieta nie jest w stanie sprostać? Nie ogarniam