Mój chłopak ma 25 lat, a ja 17. Kochamy się, ale nie wiem, jak powiedzieć o nim rodzinie przez różnicę wieku. Planuje powiedzieć i wyprowadzić się po 18, ale co jeśli go nie zaakceptują i będą ciągle mi coś mówić?
I co dalej? Mieszkać u ukochanego i nadal uczyć się, a potem ew. studiować? Przepraszam za niedyskrecję, ale czy ukochany zarabia tyle, żeby utrzymywać cię jeszcze przez kilka lat (w przypadku studiów ok. 7-8 lat)? Wiem, jestem taki obrzydliwie przyziemny...
Za co będziesz żyć jak się wyprowadzisz? Jeśli chcesz żyć jak dorosła, musisz byc gotowa ponieść konsekwencje dorosłości, czyli opłaty, gotowanie, zakupy, praca. Jesteś na to gotowa? Jeśli chcesz przejść na jego utrzymanie, to pamiętaj, że wiąże się to też z możliwością, że pewnego dnia cię zostawi, a Ty zostaniesz bez niczego. Jeśli akceptujesz to, to z osiągnięciem pełnoletniości, nikt ci nic nie może zrobić. Aczkolwiek to jest duża różnica wieku, biorąc pod uwagę, że jesteście na totalnie różnych etapach życia.
To dość duża różnica wieku, będziesz musiała przynajmniej do trzydziestki uważać na próby manipulacji z jego strony (na przykład zmuszanie do seksu). Dobrze jeśli masz jakąś bliską przyjaciółkę, która będzie mogła obiektywnie ocenić stan waszego związku i w razie potrzeby zasygnalizować problemy
Meanness
Przepraszam za kłopot. Jakkolwiek już wiadomo, że ta pani nie ma zwykle dobrych intencji, to jednak tutaj jest nieco racji.
Dość często zdarzają się ludzie, którzy właśnie specjalnie wybierają osoby bardzo młode albo nie mające poprzednich partnerów, żeby łatwiej nimi manipulować. Zwykle też właśnie najważniejszy jest dla nich brak doświadczenia, stąd mogliby spokojnie wybrać 80-letnią zakonnicę, jeśli wiedzieliby, że weszła do zakonu jako dziewica. Oczywiście nie dotyczy to 100% przypadków. Jednakże wciąż trzeba na to uważać. Zwłaszcza, że tym złym może być dosłownie każdy. Niektórym będzie łatwiej, bo jak bogaty CEO znajdzie młodą dziewczynę to każdy od razu ją znienawidzi, że bierze od niego pieniądze, zaś gdy jakaś pani około 30 lat znajdzie kogokolwiek, choćby rok młodszego to będą krzyczeć, że panie po 30-tce powinny już być w kostnicy. Ale właśnie, tym złym może być zarówno pan CEO jak i pani salowa.
Historia jednak daje nadzieję na bycie baitem. Nie ma nic poza różnicą wieku, która już jest nieco straszna, ale jest powyżej "granicy legalności". Stąd część ludzi może się wystraszyć i zmartwić, a część może tych ludzi wyśmiewać, że "no przecież jest legalna". I też jedyny problem to to, że rodzice na pewno by byli przeciwni, ale nie ma opisu czemu. Co ładnie pasuje do tego podziału ludzi na za i przeciw w komentarzach. Podana różnica wieku jest alarmująca ze względu na niski wiek młodszej osoby (gdyby to było 40 i 50 nikt by nie spojrzał nawet), ale jednak nie łamie prawa, do tego dla pewności podane, że rodzice na pewno się nie zgodzą, ale dla pani autorki byłaby to tragedia. Czyli jest taki dualizm - duża różnica wieku + rodzice się nie zgodzą vs. już legalnie + autorka chce. Idealny grunt do kłótni w komentarzach. Pojawienie się jednocześnie komentarzy mówiących zarówno "będzie dobrze" jak i "na pewno zmanipuluje" praktycznie od razu po pojawieniu się historii też pasuje do tej teorii.
"...i wyprowadzić się po 18"
I co dalej? Mieszkać u ukochanego i nadal uczyć się, a potem ew. studiować? Przepraszam za niedyskrecję, ale czy ukochany zarabia tyle, żeby utrzymywać cię jeszcze przez kilka lat (w przypadku studiów ok. 7-8 lat)? Wiem, jestem taki obrzydliwie przyziemny...
Za co będziesz żyć jak się wyprowadzisz? Jeśli chcesz żyć jak dorosła, musisz byc gotowa ponieść konsekwencje dorosłości, czyli opłaty, gotowanie, zakupy, praca. Jesteś na to gotowa? Jeśli chcesz przejść na jego utrzymanie, to pamiętaj, że wiąże się to też z możliwością, że pewnego dnia cię zostawi, a Ty zostaniesz bez niczego. Jeśli akceptujesz to, to z osiągnięciem pełnoletniości, nikt ci nic nie może zrobić. Aczkolwiek to jest duża różnica wieku, biorąc pod uwagę, że jesteście na totalnie różnych etapach życia.
Moj pradziadek miał 32 lata a prababcia 16 kiedy brali ślub. Byli szczęśliwi do końca :D
To dość duża różnica wieku, będziesz musiała przynajmniej do trzydziestki uważać na próby manipulacji z jego strony (na przykład zmuszanie do seksu). Dobrze jeśli masz jakąś bliską przyjaciółkę, która będzie mogła obiektywnie ocenić stan waszego związku i w razie potrzeby zasygnalizować problemy
Przepraszam za kłopot. Jakkolwiek już wiadomo, że ta pani nie ma zwykle dobrych intencji, to jednak tutaj jest nieco racji.
Dość często zdarzają się ludzie, którzy właśnie specjalnie wybierają osoby bardzo młode albo nie mające poprzednich partnerów, żeby łatwiej nimi manipulować. Zwykle też właśnie najważniejszy jest dla nich brak doświadczenia, stąd mogliby spokojnie wybrać 80-letnią zakonnicę, jeśli wiedzieliby, że weszła do zakonu jako dziewica. Oczywiście nie dotyczy to 100% przypadków. Jednakże wciąż trzeba na to uważać. Zwłaszcza, że tym złym może być dosłownie każdy. Niektórym będzie łatwiej, bo jak bogaty CEO znajdzie młodą dziewczynę to każdy od razu ją znienawidzi, że bierze od niego pieniądze, zaś gdy jakaś pani około 30 lat znajdzie kogokolwiek, choćby rok młodszego to będą krzyczeć, że panie po 30-tce powinny już być w kostnicy. Ale właśnie, tym złym może być zarówno pan CEO jak i pani salowa.
Historia jednak daje nadzieję na bycie baitem. Nie ma nic poza różnicą wieku, która już jest nieco straszna, ale jest powyżej "granicy legalności". Stąd część ludzi może się wystraszyć i zmartwić, a część może tych ludzi wyśmiewać, że "no przecież jest legalna". I też jedyny problem to to, że rodzice na pewno by byli przeciwni, ale nie ma opisu czemu. Co ładnie pasuje do tego podziału ludzi na za i przeciw w komentarzach. Podana różnica wieku jest alarmująca ze względu na niski wiek młodszej osoby (gdyby to było 40 i 50 nikt by nie spojrzał nawet), ale jednak nie łamie prawa, do tego dla pewności podane, że rodzice na pewno się nie zgodzą, ale dla pani autorki byłaby to tragedia. Czyli jest taki dualizm - duża różnica wieku + rodzice się nie zgodzą vs. już legalnie + autorka chce. Idealny grunt do kłótni w komentarzach. Pojawienie się jednocześnie komentarzy mówiących zarówno "będzie dobrze" jak i "na pewno zmanipuluje" praktycznie od razu po pojawieniu się historii też pasuje do tej teorii.
Jak skoczysz 18 lat nie mają nic do powiedzenia mogą tylko to zaakceptować
Nie. Może i nie będą mieli już niczego do powiedzenia, ale nie muszą tego zaakceptować. Ani tego, że autorka ciągle ma klucze do ich mieszkania...
Nie sądzisz, że jeśli ktoś rzuca się aż tak bardzo na głęboką wodę to byłoby dobrze żeby miał jakieś wsparcie? Na przykład - żeby mieć dokąd wrócić?