#Ijydr
Niedawno udało mi się w końcu kupić własne mieszkanie. Podczas remontu siostra mi powiedziała, żebym nie oszczędzała na materiałach i fachowcach. Myślałam, że chce mi doradzić, żeby mi się dobrze tu mieszkało. Potem dodała jednak: „No bo wiesz, po twojej śmierci to moje dzieci odziedziczą to mieszkanie, bo niby kto? Swoich przecież nie będziesz miała”.
No nie powiem. Zabolało. W dodatku powiedziała to śmiertelnie poważnie. To nie był żart.
Odpowiedz jej, że to od Ciebie zależy komu przypadnie te mieszkanie i wcale to nie muszą być jej dzieci.
Jak siostra jest prawicowa, to powiedz że zapiszesz mieszkanie w testamencie WOŚP, a jak lewicowa. - że księdzu
Albo prezydentowi w zamian za opiekę
Ja bym powiedziała że już na kogo innego zapisane. Taki zonk.
Pamiętaj, żeby pod koniec życia zadłużyć się po uszy, kasę przehulać i zostawić jej mieszkanie, z długiem przewyższającym wartość mieszkania, a co, masz okazję końcówkę życia zabawić się jak mało kto... ale pamiętaj, buduj legendę o tym, że w mieszkań kitrasz złoto kupowane cały życie, bo jeszcze odrzucą spadek i po zabawie...
Najlepiej zasugerować, że złoto jest w tajnym schowku pod jedną ze ścian nośnych.
Przecież to twój mąż odziedziczy mieszkanie a nie dzieci siostry , dziwne że siostra nie zna tak elementarnych przepisów (chyba że to Gargal wymyślił). A męża znajdziesz bez problemu bo mężczyźni teraz wolą nie mieć dzieci.
To działa tylko w przypadku jeśli małżeństwo ma dzieci. Jeśli nie ma dzieci a autorka by zmarła a dom byłby na nią to połowę dziedziczy mąż a połowe jej rodzice, jeśli została jej tylko matka to do podziału włączane jest rodzeństwo.
Ależ to musiało zaboleć… 😔 Współczuję Ci, bo Twoja siostra w jednym zdaniu pokazała, że zamiast cieszyć się razem z Tobą z własnego mieszkania, już zaczęła traktować je jak przyszły majątek dla swoich dzieci. To naprawdę bardzo przykre i bezdusznie powiedziane.
I swoją drogą — kto jej powiedział, że Twoje mieszkanie po Twojej śmierci ma przypaść jej dzieciom? 😳 To jest TWOJE mieszkanie i TY zdecydujesz, co się z nim stanie. Nie masz dzieci? To nie znaczy, że masz obowiązek zostawić cokolwiek siostrze czy jej dzieciom.
Ja na Twoim miejscu chyba przy najbliższej okazji powiedziałabym z uśmiechem: „Wiesz co? Po tym, co ostatnio powiedziałaś, zaczęłam się zastanawiać, komu właściwie chcę zostawić mieszkanie. I już wiem, że na pewno nie komuś, kto planuje mój majątek, kiedy ja jeszcze żyję”. 😉
Takie tam pie*dolenie. Ja też nie mam dzieci, a swoje mieszkanie na Powiślu zapiszę jakiejś organizacji feministycznej (ewentualnie na Skarb Państwa, jeżeli dokona się już rewolucja)
Zaraz wyślę twojej starej te kocopoły co tu wypisujesz, to ci natłucze warząchwią przez łeb.
Ta jasne xd