#Ijydr
Niedawno udało mi się w końcu kupić własne mieszkanie. Podczas remontu siostra mi powiedziała, żebym nie oszczędzała na materiałach i fachowcach. Myślałam, że chce mi doradzić, żeby mi się dobrze tu mieszkało. Potem dodała jednak: „No bo wiesz, po twojej śmierci to moje dzieci odziedziczą to mieszkanie, bo niby kto? Swoich przecież nie będziesz miała”.
No nie powiem. Zabolało. W dodatku powiedziała to śmiertelnie poważnie. To nie był żart.
Odpowiedz jej, że to od Ciebie zależy komu przypadnie te mieszkanie i wcale to nie muszą być jej dzieci.
Ja bym powiedziała że już na kogo innego zapisane. Taki zonk.
Nie wiem ile masz lat, ale sądząc po tym, że piszesz, że nie możesz mieć dzieci i Twoja siostra o tym wie, zakładam, że przeszkoda nie jest wiek, czyli jesteś jeszcze dość młoda. Znaczy że do śmierci masz jakieś powiedzmy 40 lat. Twoja siostra musi być naprawdę glupia, jeśli myśli, że po 40 latach jej dzieci nie będą musiały robić remontu ani że w tym czasie Ty też nie będziesz musiała.
Nie wiadomo jakie siostra ma plany wobec autorki.
=>upadlygzyms Zabrzmiało to trochę... złowróżbnie.
Jak siostra jest prawicowa, to powiedz że zapiszesz mieszkanie w testamencie WOŚP, a jak lewicowa. - że księdzu
Przecież to twój mąż odziedziczy mieszkanie a nie dzieci siostry , dziwne że siostra nie zna tak elementarnych przepisów (chyba że to Gargal wymyślił). A męża znajdziesz bez problemu bo mężczyźni teraz wolą nie mieć dzieci.
Takie tam pie*dolenie. Ja też nie mam dzieci, a swoje mieszkanie na Powiślu zapiszę jakiejś organizacji feministycznej (ewentualnie na Skarb Państwa, jeżeli dokona się już rewolucja)
Pamiętaj, żeby pod koniec życia zadłużyć się po uszy, kasę przehulać i zostawić jej mieszkanie, z długiem przewyższającym wartość mieszkania, a co, masz okazję końcówkę życia zabawić się jak mało kto... ale pamiętaj, buduj legendę o tym, że w mieszkań kitrasz złoto kupowane cały życie, bo jeszcze odrzucą spadek i po zabawie...