#SL7gz
Miałam wtedy 22 lata. Wracałam do domu z dyskoteki. To była późna jesień i co ważne, miałam na sobie grube rajstopy, a na to rybaczki, na stopach trampki. Miałam wracać nocnym tramwajem, który stawał tuż pod moim domem. Niestety oszczędna koleżanka zaproponowała, żebyśmy jej dały (było nas 4) po 5 zł, zamówimy taksówkę, która nas porozwozi do domów, a na końcu ją (mieszkała na peryferiach i komunikacja miejska w nocy do niej nie dojeżdżała) i ona zapłaci za kurs. Troszkę miałam w czubie, więc się nie zorientowałam, że wysadzili mnie nie pod domem, a jakieś 900 metrów dalej (tak wypadło po drodze, a pani oszczędna nie chciała za dużo zapłacić).
Jak już wysiadłam, chłód mnie trochę otrzeźwił, więc ruszyłam z buta do domu. Po drodze podszedł do mnie młody chłopak i powiedział, że przegrał w karty z kolegami i musi pocałować dziewczynę w stopę. Ja niestety mam tak, że po alkoholu zgadzam się prawie na wszystko. Poprowadził mnie na jakieś podwórko, usadził na huśtawce i zdjął trampka. Przypominam, że byłam po nocy w dyskotece, więc stopy musiały już trochę walić. Obejrzał moje rajstopy i stwierdził, że tak się nie liczy i żebym je zdjęła. No, ale ogarnęłam, że do tego musiałabym zdjąć spodnie, więc nie ma mowy. Na co on zapytał, czy może rozerwać rajtki. Obruszyłam się, że są nowe i mi ich żal. Zaproponował, że mi odda za nie pieniądze, więc jak ostatni debil się zgodziłam.
Myślałam, że szybko cmoknie i już (tak, byłam aż tak naiwna). Niestety on się bardzo wczuł w to całowanie, może szczegóły jego działań pominę. Wtedy dopiero do mojego tępego łba zaczęło dochodzić, co się dzieje. Zapytałam go, gdzie w takim razie ci koledzy, no bo jak to była przegrana w karty, to powinni obserwować akcję. Jakoś nie umiał odpowiedzieć. Otrzeźwiło mnie do reszty, zarządziłam koniec zabawy. Założyłam buta i proszę o dychę za rajtki. On niestety nie miał pieniędzy, ale możemy iść do bankomatu. OK, to idziemy, mówię, że akurat jest jeden bankomat po drodze do mojego domu. Niestety chłopak stwierdził, że w tamtym kierunku nie pójdzie, bo to jest niebezpieczna dzielnica i on się boi tam chodzić po nocy...
Taki mi się odważny zboczeniec przytrafił.
Ciekawe wyznanie. Gwarantuję, że zapisze mi się w pamięci. I takie wyznania lubię. ;)
"Ja niestety mam tak, że po alkoholu zgadzam się prawie na wszystko" - to może lepiej nie pij.
A wyznanie fajne, plusika dam.
Spoko, to było dawno, z tej i innych przypałowych sytuacji wyciągnęłam już wnioski i obecnie mało piję, zazwyczaj z mężem, który ma na mnie oko :)
Ocho stopkarz
Te anonimowe są jakieś dziwne. Czy wam też się pokazuje ponad 2000 plusów pod tą historią? Wczoraj było 100. Jakąś manipulację czuję.
Jaj se robisz czy grasz niewiniątko?
Jesteś pierwsza podejrzana w tej sprawie.
I tak narodził się mit o Umbrielu. A tak swoją drogą , jakby powiedział żebyś wyjęła podpaskę to też byś się zgodziła?
Ło jezu, od razu hejt. 3 razy w tym wyznaniu skrytykowałam siebie i swój "tępy łeb", ale trzeba kopać leżącego. Uwielbiam te komentarze, w których komentujący jeździ po autorze wyznania, poczułeś się mądrzejszy?
A ja to co nie śmiać i gumno ??? :-)))
Uśmiałam się
przyjemnie chociaż było? V:
no nie.
szkoda
z rajstopką byłąby smaczniejsza. <mlasknął>