#SFQaQ

Jestem muzykiem, gram w orkiestrze na altówce.
Kiedy dyrygent wchodzi na scenę podczas koncertu, podnosi orkiestrę (to znaczy, pokazuje gestem, abyśmy wstali) wśród oklasków widowni. Tak też było tego pewnego dnia.

Koncert. Orkiestra nastrojona, cisza na sali. Czekamy na dyrygenta. Wchodzi, pokazuje gest, no to wstajemy. Ja też wstałam. Tyle że byłam z tej drugiej strony - jako widz. Mało tego, siedziałam w 3 rzędzie, więc wszyscy - włącznie z muzykami zapewne zastanawiali się, czy aby na pewno jestem sprawna umysłowo. Nie była to moja orkiestra, w której gram, więc nikt mnie zapewne nie kojarzył. Udałam, że poprawiam spódnicę i szybko usiadłam śmiejąc się z siebie.

To tak w ramach cyklu co praca robi z człowiekiem :)
Dodaj anonimowe wyznanie