#SB0W1
Pewnej niedzieli poszłam po mszy do księdza, nie pamiętam już po co. Rozmawiałam sobie z nim chwilkę, po czym padło pytanie:
- Gdzie się uczysz, dziewczynko?
- Chodzę do szkoły w Warszawie - odpowiedziałam dumnie, nieco zdziwiona, że ktoś o tym nie wie (wtedy cała społeczność lokalna o tym wiedziała).
Ksiądz zmierzył mnie wzrokiem od stóp do głów ze zmarszczonymi brwiami. Usilnie nad czymś myślał, a gdy wreszcie znalazł odpowiedź na dręczący go problem, na jego twarz wpłynął lekki uśmiech.
- Specjalnej, prawda?
Zabolało.
Moja znajoma w technikum powiedziała nauczycielowi że wcześniej chodziła też do specjalnej szkoły (chodziło jej o muzyczną), do dzisiaj nie zrozumiała dlaczego wszyscy się wtedy śmiali i dlaczego nauczyciel traktował ją jakby była trochę opóźniona
Moja siostra miała w LO problemy z matmą, gimnazjum ukończyła z piątką na świadectwie, natomiast w szkole średniej zaczęły się schody, zaczęła mieć nawet zagrożenie- i jak nasza mama powiedziała matematyczce na wywiadówce coś w stylu "Ale córka przecież miała z matematyki na koniec 5". Babka: "Chyba w szkole specjalnej!"
@EtanolanSodu Ogólnie ta babka była chodzącą wredotą, potrafiła tak stresować uczniów, że przy tablicy mieli pustkę w głowie, moja siostra miała u niej komisa, babka jeszcze powiedziała jej w stylu "I tak nie zdasz", siostra jednak zdała i przeniosła się do innej klasy, o dziwo potem nie miała problemów z matmą, babka, na którą trafiła potrafiła wszystko na spokojnie wytłumaczyć, i siostra nawet między 3 a 4 była. Co prawda przepisała się też z biol-chemu, gdzie była jednak matma rozszerzona, na językowy, gdzie takowej już nie było, ale podejście do uczniów tej drugiej nauczycielki to było niebo a ziemia, była po prostu ludzka i cierpliwie wszystko wyjaśniała.
Oceny z matematyki podstawowej w szkole średniej na poziomie 3-4 sa rownoznaczne z ocenami na matematyce rozszerzonej na poziomie 1-2, z mojego doświadczenia mówię.
Jak już chcecie wymyślać wyznania to róbcie to lepiej.
Nie twierdzę, że wyznanie może być nieprawdziwe, nie mniej jednak ciekawi mnie, po czym wnioskujesz, że jest zmyślone?
Ojej, dostałaś pocisk od księdza...
mieszkam pod warszawą, wieś- niekoniecznie zadupie. Większość mieszkańców pracuje w warszawie, bynajmniej nie jest to nic niesamowitego. Słychać jedynie żal na zbyt długie dojazdy do pracy.
Mieszkalam od urodzenia w Warszawie, niestety musiałam przeprowadzić się nieco dalej, ale to jak ludzie tutaj szczycą się tym, ze oni jeżdżą do wawy do szkoły albo wynajmują tam mieszkanie śmieszy mnie do dziś - dla mnie to miasto jak miasto, ładne, kocham je ale nie rozumiem tego zachwytu
Gdzie Warszawa jest ładna?
Miasto bardzo ładne, ale faktycznie trochę się je traktuje jakby było ważniejsze niż jest w rzeczywistości
DwaNastroje dokładnie, u większości tak to wygląda. A Warszawa jest ładna, ale każdy odbiera ja na swój sposób, dla mnie starówka jest ładna ale dla kogoś innego już nie musi być :)
Ja osobiście jestem zakochana w tym mieście, także rozumiem zachwyt innych. Niektórym się podoba Wrocław, niektórym Kraków, a niektórym Warszawa.
O ja od malego jestem zakochana w Krakowie pomimo tego ze bylam tak tylko moze 3-4 razy :D Warszawa nigdy nie robila na jakiegos ogromnego wrazenia. Kazdy ma inne gusta.
Chodzi o kontrast duże miasto (2mln miesz.) a wieś (mała społeczność, która wszystko o wszystkich wie). Ale duże miasta tworzą czasem takich ignorantów jak ty :)
ale cię zgasił xD
Cha cha cha ale śmieszne! Ale mnie rozbawiło! Cha cha!
Trzeba było mu przyłożyć!!
Nie no. Przecież. Z kontekstu rozumiem że pochodziła autorka z małej, niezamożnej wioski. I kogoś z takiej wioski byłoby stać na wysłanie dziecka przez pół polski, zakwaterowanie jej w W-wie i opłacenie życia. I niby po co ?? W Przemyślu czy Rzeszowie jest kilka naprawdę wysokiej klasy szkół średnich. Po co taka szopka z wysyłaniem dziecka hen daleko ??
Jakoś mało prawdopodobne.