#S9Irf

Mój wujek i ciotka przyczynili się do śmierci mojej siostry. Nie wiem, czy będę w stanie to dokończyć, bo już mam łzy w oczach, ale postaram się.

Otóż kiedy miałam 9 lat, pojechałam na wakacje na wieś do wujka i ciotki razem z moją trzyletnią siostrą. Mieli się nami opiekować, a ich dzieci w podobnym wieku w ramach wymiany zawieźli do moich rodziców.

Wujek nie wspomniał moim rodzicom, że zamierzał remontować jeden pokój i gdy już byłyśmy zaczął malować tam ściany mocno śmierdzącą farbą olejną oraz podłogę lakierem. Ja w tym wieku nie wiedziałam, że to może zaszkodzić, wydawało mi się, że dorosły wujek wie co robi. W całym domu śmierdziało, ja z siostrą nie mogąc wytrzymać tego smrodu, przebywałyśmy całe dnie na dworze, ale na noc trzeba było wrócić.

Drugiego dnia rano siostra źle się czuła, narzekała, że boli ją głowa i chce jej się wymiotować, powiedziałam im o tym, ale ciotka z wujkiem stwierdzili, że nic jej nie będzie, może się przeziębiła, bo poprzedniego dnia jadłyśmy lody i w pokoju miałyśmy otwarte okno na noc. Niestety nie mieli telefonu oni ani nikt we wsi, więc nie mogłam nawet zadzwonić do rodziców, a miałyśmy tam być przez tydzień.
Wzięłam siostrę na dwór, biegałyśmy po okolicznych polach i pod wieczór poczuła się troszkę lepiej, ale kolejnego dnia rano znów narzekała, że się źle czuje, jednak znów zostało to zbagatelizowane. Ja też już zaczynałam się źle czuć, ale nie było ze mną aż tak źle jak z siostrą. Tym razem wyjście z domu nie pomogło i siostra pod wieczór zaczęła wymiotować. Ciotka położyła ją do łóżka, podała jakąś herbatkę na żołądek i stwierdziła, że pewnie to przez to, że rano zjadła jedno niedojrzałe jabłko.

Prosiłam, by zawieziono ją do szpitala, by powiadomili rodziców, ale bez skutku. Nawet nie wiedziałam gdzie jest najbliższa budka telefoniczna, żebym mogła sama kogoś wezwać. Wieczorem biegałam po okolicy przez około godzinę i szukałam, pytałam ludzi, to dowiedziałam się, że budka jest za jeziorem, ale żeby się tam dostać trzeba przejść przez las, bałam się tam pójść, bo było już prawie ciemno. Prosiłam kogoś z sąsiadów o pomoc, ale oni nie chcieli nic zrobić. Gdy wróciłam do domu, z siostrą praktycznie nie było już kontaktu, leżała, miała świszczący oddech. W panice jeszcze kolejny raz błagałam, by zabrali nas do szpitala, ale stwierdzili, że późno już i idą spać, a rano jak jej się nie polepszy ,to może nas zawiozą.

Nie spałam. Po pewnym czasie zauważyłam, że siostra nie oddycha, obudziłam wszystkich, wujek dopiero wtedy uznał, że zawiezie ją do szpitala.
Było już za późno.
Mam do nich ogromny żal, z rodzicami odcięliśmy się od nich zupełnie, nie chcemy mieć z nimi żadnego kontaktu. Wujek z ciotką dostali zawiasy za nieumyślne spowodowanie śmierci.
Siostra miałaby dziś 29 lat.
PaniPanda Odpowiedz

Nóż mi się w kieszeni otwiera jak czytam o takich osobach.

123niekreatywnie Odpowiedz

Nigdy nie zrozumiem takich ludzi, ciekawe czy gdyby było to ich dziecko też by mieli je gdzieś? A Tobie Autorko gratuluję dojrzałej postawy jak na 9-letnie dziecko.

truskawkomax

Nie mieli swoich gdzieś, wymienili się żeby potruc cudze

bazienka Odpowiedz

jakie nieumyslne spowodowanie smierci?
byli dorosli, znali konsekencje uzywania toksycznych materialow
powinni pojsc siedziec za swiadome narazenie dziecka na utrate zdrowia lub zycia oraz bagatelizowanie zglaszanych dolegliwosci

Martynozaur Odpowiedz

To też jest dobre, trujące lakiery nie szkodzą, to na pewno przez otwarte okno i lody wymiotuje XD
Nie wiem, jak nazwać takich ludzi, ciemnogród i buractwo

Niezywa Odpowiedz

Co za idioci, swoje dzieciaki wywieźli a was wzięli. Ciekawe gdyby to się przydarzyło ich dzieciom to by tak samo postąpili.

NOTHING000 Odpowiedz

Ciekawe czy poczuli się w końcu do odpowiedzialności? To nie zwróci oczywiście życia Twojej siostrze, ale mam nadzieję, że oprócz wyroku dopadły ich koszmarne wyrzuty sumienia. A za to, co zrobili, powinna się od nich odciąć cała rodzina i wszyscy znajomi.

MagicPower Odpowiedz

Współczuję..

Opiatjeden Odpowiedz

Kiedyś będąc dzieckiem myślałam, że dorośli są odpowiedzialnymi i trzeźwo myślącymi ludźmi. Życie zweryfikowało, że tak nie jest. Ja od dziecka byłam uczona dorosłości i ponoszenia konsekwencji swoich czynów - czasami uznawałam to za niesprawiedliwe, bo ma przykład o czymś nie wiedziałam lub zrobiłam niechcący.

Whiteknight Odpowiedz

Ale ciotka i wuj sami nic nie poczuli? Nie było im niedobrze, nie mieli zawrotów głowy? Bardzo mi przykro z powodu siostry :(

Cero

Byli więksi, a dawkę trucizny oblicza się na kilogram masy ciała. Dlategi też autorka, jako starsza, co za tym idzie - większa, później zaczęła się źle czuć.
Chociaż przyznam, że ja, nawet będąc dorosła bym się porzygała po max kilku godzinach, ale jestem nadwrażliwa na zapachy.

Whiteknight

Tak, to akurat na tyle oczywiste, że nie wspomniałem w komentarzu. Skoro wujek remontował, to był w domu za dnia i w nocy. I to przez dłuższy czas, bo remont, jak rozumiem, zaczął się przed wakacjami. Dziewczynki bawiły się na dworze. Nie twierdzę, że to zgon na miejscu, ale obyło się bez żadnych objawów zatrucia?

nata

Może ciocia i wujek spali w innej części domu.

Cero

Ewentualnie wujek miał dla siebie jakąś maskę. Ile to ludzi ma ograniczone myślenie typu "ja mam bezpośredni kontakt z tym to muszę się chronić, ale jak już wyjdę z pokoju to poza pokojem nic mnie i innym nie grozi"?

Whiteknight

Cero, to mnie jednocześnie przekonuje i szokuje.

Klops122 Odpowiedz

Jezu... popłakałam sie. Bardzo współczuje..
Ludzie niemyślący.. ciekawe czy tak samo zareagowaliby gdyby to było ich dziecko..

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie