#SeTBr

Jestem uzależniona od kłamstw. Nie kłamię gdy chodzi o jakieś poważne sprawy, ale notorycznie zmieniam szczegóły ze swojego życia, gdy coś opowiadam.

Idąc z koleżankami na lunch, kłamię potem swojemu mężowi, że jadłam indyka, choć tak naprawdę zamówiłam rybę. Często też wymyśliłam, że działo się coś w pracy, np. że szef mnie pochwalił lub opieprzył chociaż nic takiego się nie stało. Są to raczej niewinne kłamstewka i wmawiam sobie, że to nic takiego. Przecież nie zdradzam męża, a kłamstwa dotyczą błahostek, ale przeraża mnie to, że nie mogę się powstrzymać.

Kłamię wszędzie i każdemu. Kiedyś, było to bardziej hardcorowe, o ile wiedziałam, że kłamstwo nie wyjdzie na jaw. Potrafiłam uśmiercić w pracy babcię, sama nie wiem dlaczego. Często też zwierzałam się koleżankom z nieistniejących kłótniach z moim mężem. Mamie potrafiłam mówić, że mój szef to ideał człowieka, choć był strasznym dupkiem.

Doszłam do tego etapu, że kłamię o drobnych, nieistotnych rzeczach ale to tak naprawdę żaden sukces. Najgorsze jest to, że ja potem sama wierzę w swoje kłamstwa choć wiem, że to nieprawda. Staram się ograniczać powoli swoje wymysły ale nie wychodzi mi to. Nie wiem co jest ze mną nie tak ale wyrzuty sumienia powoli zjadają mnie od środka. Zwłaszcza żal mi swojego męża, że związał się z taką wariatką.

Gdy byłam jeszcze panną często wychodziłam sama do pubu czy klubu i każdej osobie, którą dopiero co poznałam, serwowałam inną historyjkę. Zmieniałam imiona, pracę, wiek, a nawet charakter. Czasami aż mnie korci, żeby znowu sobie poudawać kogoś innego, ale nie pozwalam sobie, żeby się nie rozkręcić.

Żadne moje kłamstwo jeszcze się nie wydało, ale boję się dnia, kiedy to wszytko runie, a ludzie w końcu zobaczą jaka jestem. Nigdy nie kłamię dla własnej korzyści, ale wątpię żeby mnie to usprawiedliwiało.
peztka Odpowiedz

Nie kłam nam tu.

Pielgrzym Odpowiedz

Po pierwsze. Przedostatnie zdanie w wyznaniu- autorko, wydaje Ci się. Jeśli kłamstwa są niewinne, to ludzie pewnie tylko kiwają głową z politowaniem.
Po drugie. Bardzo Ci współczuję. Z własnego doświadczenia wiem jak ciężko jest przestać, dlatego polecam milczenie. Jeśli chcesz skłamać- po prostu nic nie mów. Ewentualnie jeśli kłamstwa są natrętne, udaj się do specjalisty.
Pozdrawiam

MissBennet Odpowiedz

Nie jestem pewna czy to wyznanie jest prawdziwe...

Livienn

To już autorka wie.

paella Odpowiedz

Mam znajomą, która fantazjuje jak Ty i tu Cię zaskoczę, bo wiele osób wie o tych kłamstwach ale traktuje je z przymrużeniem oka, bo dotyczą tylko jej życia ;) coś na zasadzie "a niech sobie pogada".

pisarzyk Odpowiedz

Kiedyś lubiłem barwić wszelkie wydarzenia z mojego życia i wymyślać to, czego nie ma. Też potrafiłem wierzyć w te brednie, jakie opowiadałem przyjaciołom. Jak źle mam w domu, że tak wiele razy próbowałem popełnić samobójstwo, że mam bardzo bogatą rodzinę itd. Czułem się lepszy kłamiąc, naciągając każdy element mojej codzienności. Potem zacząłem aż spisywać dla siebie, na papier, o czym nakłamałem, by się w tym sam nie poplątać. Ale i tak wyszło wiele z wora. Przyjaciele się stracili, bo przestali mi ufać - w końcu moje historie nie miały sensu czy powiązania, więc się zorientowali. A ja przestałem kłamać, bo to do niczego nie prowadzi. Teraz tym naciąganiem czegokolwiek się brzydzę i jak nie mogę powiedzieć czystej prawdy, albo zmieniam temat, albo milczę.

CzarnyMag Odpowiedz

Najwyraźniej te pozornie błahe sprawy mają dla Ciebie znaczenie, skoro czujesz inklinację, aby kłamać, bo nikt nie kłamie bez powodu. Być może chcesz być postrzegana jako osoba ciekawsza, w której życiu więcej się dzieje, pewne szczegóły nie pasują Ci do idealnego obrazu siebie, chcesz wzbudzać więcej uwagi i zainteresowania itp., itd.

Hustla

Osoby z mitomanią kłamią bez powodu. Lub z innymi zaburzeniami

Whitetea

Nieprawda, z reguły próbują na siebie zwrócić uwagę otoczenia lub jeśli kłamstwa maja charakter kompulsji - obniżyć własne napięcie. Niewiele rzeczy dzieje się bez powodu, gdyby tak było psychologowie nie mieliby pracy.

Hustla

Są i takie osoby.
Ale jestem w związku z mitomanem. Leczy się.
Osoba taka potrafi kłamać co jadła na obiad, jaki kolor ma bluzki, co ogląda w tv. I to nie w stylu, że jakiś dokument naukowy, a tak naprawdę ogląda teleturniej. Może oglądać barwy szczęścia a powie, że ogląda klan. Osoby chore kłamią dla samego kłamania, mimo że nie przynosi to żadnych korzyści, a często nawet straty

Schaboszczaki Odpowiedz

Miałam znajomą w pracy, która też notorycznie kłamała i były to "niewinne kłamstewka" ale i tak przyłapałam ją kilka razy. Raz opowiadała historię, w której coś ją spotkało, a kilka miesięcy później mówiła to samo, ale to spotkało już jej koleżankę, albo opowiadała przy mnie szefowej sytuację, przy której byłam, ale strasznie przekręcała fakty. Prawdopodobnie w Twoim otoczeniu też ktoś się zorientował, że lubisz przykolorować

tramwajowe Odpowiedz

Mi sie to kojarzy z nadmierną kontrolą. Miałaś nadopiekuńczych rodziców?
Może to metoda by coś chronić, jakąś swoją przestrzeń.

Gro9 Odpowiedz

"Nie kłamię gdy chodzi o jakieś poważne sprawy, ale notorycznie zmieniam szczegóły ze swojego życia, gdy coś opowiadam."
I piszesz to opowiadając nam o tym na stronie anonimowej - czyli raczej mało ważne wyznanie.

Czy tylko ja widzę tu tak wyraźny paradoks kłamcy ?

MakoweMleczko

Nie. Nie tylko Ty.

negatywnaosoba Odpowiedz

Ja też często kłamię i nie jestem w stanie tego kontrolować.

Zobacz więcej komentarzy (13)
Dodaj anonimowe wyznanie