#S5X02
Mniej więcej w tym samym czasie doszło ciągłe zmęczenie. Ile bym nie spała, to i tak zasypiałam na stojąco i jedyne na co miałam ochotę, to przycięcie komara kilka razy na dzień. Oczywiście winny komputer - "Bo ty zamiast się w nocy wysypiać, to siedzisz i robisz nie wiadomo co!". Na każdy mój problem ze zdrowiem znalazła się przyczyna. Poddałam się.
Kolejne miesiące minęły nad liczeniem włosów i piciem kawy w ogromnych ilościach. Któregoś razu żaląc się koleżance, ta poradziła zbadanie tarczycy, bo moje przypadłości pokrywały się ze standardowymi objawami problemów z tym gruczołem. No i cóż... Wyniki złe, kilka guzków na tarczycy. Będę mieć operację i brać leki do końca życia.
Najgorsze było dla mnie to, że nikt mi nie wierzył, że się źle czuję, że martwią mnie prześwity i coraz rzadsze włosy... A kiedy okazało się, że miałam rację to każdy milczy i nie widzi problemu.
Ja miałam podobne dolegliwości będąc w gimnazjum. Rodzice zabrani mnie do lekarza, wyniki były w porządku, na moje dalsze narzekania mama reagowała z przymrużeniem oka. Wiedziałam jak się czuję, więc sama zaczęłam szukać w internecie przyczyny takiego stanu rzeczy. Można powiedzieć, że sama zdiagnozowałam swoją chorobę. Szkoda, że nie wybrałaś się sama do lekarza rodzinnego, rodzice wcale nie byli Ci do tego potrzebni.
Twoje wyznanie przypomina mi moją sytuację. Ponad dwa lata temu zaczęłam czuć się coraz gorzej, po pół roku wypadło mi mnóstwo włosów, miałam widoczną łysą plamę z tyłu głowy. Ciągłe zmęczenie nie dawało mi żyć, wyglądałam jak monstrum z białą jak ściana skórą i ciemnymi worami pod oczami. Rodzice też nie widzieli problemu: mówili że "to moja wina, bo się nie wysypiam, bo siedzę za dużo przy komputerze, bo się nie ruszam, bo piję za dużo kawy, a tak w ogóle to jestem hipochondryczką i od dzieciństwa nią byłam"... Przełom nastąpił dzięki mojej siostrze, która z nami nie mieszkała, ale która jako jedyna zaniepokoiła się moim stanem. Namówiła mnie do zmiany lekarza rodzinnego i od pierwszej mojej wizyty u nowej pani doktor rzecz powoli zaczęła się wyjaśniać: najpierw wyszło, że mam silną anemię, potem wykryto problemy z tarczycą, później jeszcze chorobę trzewną. Doszłam powoli do siebie, ale moim rodzicom nadal zdarza się powiedzieć mi, że jestem hipochondryczką i tylko użalam się nad sobą; nadal słyszę, że sama sobie jestem winna i do choroby doprowadziłam się sama, a oni nic z tym nie mogli zrobić, "bo przecież nic nie było widać".
Mam podobnie.
Miałam tak sam... Bolał mnie brzuch to słyszałam od mamy, że symuluje bo nie chcę iść do szkoły a gdy wyszło, że mam torbiel na jajnikach i muszę mieć je usunięte to uwierzyła...
Mi matka powiedziała wprost że me fanaberie dietetyczne uzna dopiero gdy będę zdiagnozowany choć widać ewidentnie że mam problemy z układem pokarmowym a dietą lekkostrawną raczej można sobie pomóc a nie zaszkodzić.
Moi rodzice są tacy sami. Siedzę w domu tygodnia, bo łeb mi pęka. Nikt się nie zainteresuje. Moją siostra nakrecila aferę, bo ona chcę w swoim łóżku leżeć, a ja nie mam siły się ruszyć.. I co? Rodzice przyszli i mówią, że ciągle leżę, że jakbym się ruszyła to bym chora nie była. Poszłam w środę do szkoły , a później w nocy gorączkę miałam. A po za tym.. Co ja mam ku#wa robić jak mnie glowa boli?
Zrozumie tylko osoba o podobnym problemie
Mam to samo, tylko że mnie konkretnie bolą zatoki, praktycznie nieustannie. Nie pamiętam kiedy ostatnio mnie nie bolały - po prostu raz ból jest mniejszy, a raz silniejszy. I ciągle słyszę, że przesadzam, choćby nie wiem jak bardzo mi np. oczy łzawiły od tego
@katarynka, po co się dłużej męczyć? Idź do lekarza, po pierwsze lepiej żebyś wiedziała co się dzieje, a po drugie czasem nieleczone choroby prowadzą do większych zachorowań ,które mogą prowadzić nawet do śmierci
@Polka123 byłam u lekarki, za miesiąc będę miała tomografię i zobaczymy co dalej. Tylko że mimo tego "wciąż przesadzam"
@katarynka, gdy coś ciągle bolito badania nie są przesadą
Bolało*
Jakbym czytała o sobie, rok temu byłam zbadać tarczycę, kilka guzków, ale hormony niby ok. Od początku tego roku zaczęły mi lecieć włosy garściami, jestem również zmęczona. Lekarz nie zalecał operacji, sama nie wiem. Pytanie do autorki - czy Twoje wyniki hormonów były w porządku?
Dałaś mi do myślenia, czy iść do lekarza...
Moja znajoma miała podobnie. Kilku endokrynologów mówiło ze trzeba czekać aż hormon będzie poza norma. Az poszła do lekarza którego ja jej poleciłam. Od razu dostała hormon. Te guzki może da się rozbic tabletka. Jesli nie są groźne to je zostawia w przeciwnym razie czeka cię operacja
Mam to samo... gdy jeszcze nie wiedziałam o tym, ze choruje na niedoczynność tarczycy i hashimoto, chodziłam senna, i na nic nie miałam ochoty(do tej pory tak jest) :/ a przez ostanie miesiące strasznie bolą mnie nogi(nawet gdy leżę cały dzień w łóżku). Tez macie takie objawy przy niedoczynności? Juz mam tego dość! :/ PS to nieodpowiedzialne ze strony twoich rodziców!
Identycznie. Odważyłam się nawet na mały eksperyment i na miesiąc odłożyłam hormony. Wiesz, że fizycznie poczułam się lepiej? Ale cóż z tego jak wyniki mi tak podskoczyły że masakra. Na antyTPO już nawet nie patrzę.
Spróbuj wyeliminować gluten ze swojej diety (z tego co jesz ;) przez 3 miesiące. Powinno się poprawić. W moim przypadku się sprawdziło.
A wiecie co jeszcze zauważyłam? Od czasu brania leków nie mogę schudnąć, a wręcz tyje i sama nie wiem co robię źle :/ chciałam spróbować wyeliminować gluten, ale to jest dość trudne i nie wychodzi mi to :/ a moja " super" pani endokrynolog twierdzi, że wystarczy tylko więcej ruchu... mam wrażenie, że ona sama nie wiem na czym polega ta choroba! I ogólnie dużo ludzi myśli, że z tym się żyje normalnie i bierze się tylko leki, ale osobiscie ja przechodzę to bardzo źle. Są dni gdy jest ok, ale rzadko, a musze jakoś funkcjonować i po szkole nie tylko spać :/
ooo to to to! Zamiast lecieć z wagi to tyję 2x szybciej. I to wygląda tak, katuje się ćwiczeniami, dietka, waga stoi w miejscu a z chwilą gdy pozwolę sobie na odrobinę szaleństwa w postaci czekolady zaraz waga drga ale nie w tą stronę co to bym zapragnęła.
Myślałam, że po braniu leków zacznie być lepiej, a jest coraz gorzej, a mam wyrównany poziom TSH... moim problemem jest też to, że za woda odkłada mi się w organizmie( to tez jest ponoć charakterystyczne dla niedoczynnośći) od jakiegoś czasu biorę leki na nadmiar wody, ale chyba zbyt krótko żeby było widać efekty :/ mam nadzieje, że mi to pomoże!
Ja tez leczę się u endokrynologa. W wieku 14 lat zaczęłam brać tabletki na ta przypadłość, niedługo kończę 24 i jakoś z tym żyje. W życiu są gorsze rzeczy niż branie tabletek do końca życia
Z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu.
Rodzice powinni ci wierzyć. Ale ty w liceum sama mogłaś iść do lekarza.
No to u mnie było podobnie. Tyle że oprócz zmęczenia, wypadających włosów doszlo jeszcze zaburzenia miesiączkowania plus 20kg wagi. Dodam, że w tym okresie jadłam max 2kanapki na dzień bo walczyłam o kogoś bliskiego i nie wychodziłam praktycznie ze szpitala. Mimo rosnącej wagi i intensywnych ćwiczeń jestem małą nalaną piłeczką z niedoczynnością tarczycy i zespołem hashimoto. Nie polecam nikomu.
Mimo rosnącej wagi jesteś nalana?