#S4uua
Rok temu zmieniłam pracę, całkiem szybko się w niej odnalazłam. Dostałam partnera, mega pozytywny gość, ma poczucie humoru i fantastycznie by mi się z nim rozmawiało, gdybym umiała się odezwać, gdybym znalazła jakiś temat do rozmów.
Nawet kiedy on mi o czymś opowiada, ja często nie wiem jak to skomentować, albo co w danej chwili powiedzieć. I jest cisza. Strasznie mnie to męczy, długo myślę co tu powiedzieć i w rezultacie nie mówię nic. Uśmiech i poczucie humoru to trochę za mało...
Ostatnio koleżanka powiedziała mi, że ludzie wcale mnie nie odbierają tak jak ja sama siebie, że patrzą na mnie i widzą radosna dziewczynę i że pewnie wyolbrzymiam.
Wczoraj partner, z którym pracuję zapytał czemu jestem taka wstydliwa, do nikogo się nie odzywam i że mną to za bardzo nie można porozmawiać...
Problem polega na tym, że zamiast słuchać i myśleć o tym co ktoś mówi ty się skupiasz na tym co odpowiedzieć. W taki sposób się blokujesz. Skup się na rozmowie zamiast na sobie.
Ja mam jak autorka z tą pustką i powiem ci jak to wygląda. Ktoś coś mówi, ty słuchasz, wiesz że teraz twoja kolej coś powiedzieć i... Nic, pustka w głowie. Jedyne co robisz, to przytakujesz i odpowiadasz jednym słowem.
Ja jestem osobą baaardzo wygadaną. Często nawet prowadzę dialogi sama ze sobą(patrząc na sprawe z dwóch stron np. pracownik i pracodawca. Lub szukając argumentów za jakimś stwierdzeniem). Może takie ćwiczenie by pomogło, albo przynajmniej by był czas na przemyślenie odpowiedzi na popularne tematy np. ostatni film, przepis prawny, wydarzenie kulturowe itd.
Miewam podobnie, poprostu nie potrafię w sekundę znależć tematu do rozmowy.
"Ale że Dudka nie wzięli na Mundial?"
Koleżanka moze mieć racje, jeśli chodzi o nieśmiałość, często myślimy o sobie znacznie gorzej niż jestesmy postrzegani.
Zacznij od tematów, na których się naprawdę dobrze znasz.
O pracy, o hobby, o książce, która ostatnio przeczytałaś, czy o filmie.
Nawet rozegraj sobie w domu scenkę, pomyśl jakie pytania możesz dostać, jeśli zaczniesz taki temat i jak na nie odpowiesz.
A smalltalk o niczym przyjdzie z czasem. Chociaż osobiście do dziś ich nie lubię i trochę mnie trzęsie, jak ktoś zaczyna gadać o pogodzie czy innych nieistotnych lub oczywistych bzdetach, tylko dlatego, że nie potrafi wysiedzieć 5 minut w ciszy.
Ehhh niektórzy za mało lub za dużo gadają , a niektórzy są po prostu słuchaczami więc wolą słuchać niż mówic.Polecam bo w sumie w niektórych pracach lepiej ważyć słowa.Ludzie zazdroszczą lub plotkują na twój temat więc historie opowiadaj komuś kogo uważasz za przyjaciela a to spowoduje że nie będzie o tym paplał.Istnieje też opcja ze jest huuultajem i ma za długi język, lecz wtedy już przestaje być twoim przyjacielem.
Też mam podobny problem i ktoś mi kiedyś powiedział, ze 'odpowiedzialnosc' za rozmowę leży nie tylko po mojej stronie. Mała rzecz, ale mi trochę pomogło.
Rozmowy są przereklamowane.
Mam to samo. Obie mamy głębokie problemy emocjonalne i nie umiemy nawiązywać głębokich relacji...
Masz ciągłe poczucie, że musisz się odezwać bo inaczej siedzenie w ciszy głupio wygląda? To witam w klubie! Jednak siedzenie w ciszy nie jest takie łatwe, tego też trzeba się nauczyć, bo nie zawsze musimy rozmawiać :) Życzę ci powodzenia w ciszy!
Protip, strategia zaobserwowana u znajomej:
Gdy przerwa w rozmowie zaczęła przechodzić w niezręcznie się przeciągającą ciszę, ona nagle odezwała się:
- Podobno gdy zapada niezręczna cisza, trzeba powiedzieć na głos, że zapada niezręczna cisza, a potem jakoś to będzie.
Ktoś to podchwycił, ktoś skomentował - rozmowa potoczyła się dalej. Poskutkowało xD
Widzisz a ja mam problem odwrotny, nie potrafię przestać gadać, choć czasem bardzo bym chciała😂