#S32kB
Marek, lat 25. Moja pierwsza miłość, pierwszy facet, pierwszy seks - bez pieszczot, mechaniczny, bolesny pierwszy raz, ale dla 18-letniej niedoświadczonej mnie szał ciał, bo kocha. Oszalałam z "miłości" do Marka. Po tym, jak mnie rozdziewiczył zniknął, napisał, że to koniec i tyle go widziałam. Poczułam się jak szmata z przerobionym na tatar sercem.
Jak miałam 28 lat, a on 35, spotkaliśmy się w centrum handlowym. Trochę się wyrobiłam z charakteru i wyglądu, on nadal był przystojny, tylko kaloryfer zamienił na bojler. Znowu to poczułam, ból, ale i radość. Zaprosił mnie na kolację, pomyślałam - raz się żyje, w końcu moja pierwsza miłość! Zerwałam dla niego z kimś, z kim się spotykałam, raniąc tego mężczyznę. Zgodziłam się na propozycję Marka i tak zaczęliśmy się na nowo spotykać.
Problem w tym, że w pewnym momencie odczułam, że to nie jest jednak to co kiedyś, że otrząsnęłam się, że facet, za którym tak tęskniłam, okazał się chamem patrzącym tylko na to, aby to jemu było dobrze. Miał kompleks małego, bo faktycznie miał małego, i miałam robić tak, aby on czuł satysfakcję. A ja i moje potrzeby duchowe i cielesne? Nie było tego. Syndrom dużego dziecka, czyli zrób to, idź tam, zaopiekujsiekurwamną - to widziałam w jego spojrzeniu, jego zachowanie, cynizm i narcyzm w jednym, zimny prysznic na ten mój durny łeb! Jaka ja byłam głupia i ślepa... Zechciało mi się miłości sprzed dekady. Problemem było to, że kiedy ja z nim zrywałam, tłumacząc, że jednak nie potrafię z nim być, ten zaczął mi wyznawać miłość i że nie pozwoli mi odejść, że zakochał się jak wariat - skąd ja to znałam? Mimo to wręcz uciekłam od niego.
Od tego momentu minęły 3 lata, niedawno zakończyła się sprawa o nękanie, stalking, groźby karalne, do których się posunął po tym, jak odeszłam. Było warto? Stanowczo nie.
Kiedyś rządziły nami hormony, teraz na szczęście rozum i serce. Może durna historia, ale może da komuś to do myślenia. Czy warto? Ta osoba sprzed kilku lat nie sprawi, że wrócimy do lat pierwszej miłości. To nierealne. Pozdrawiam.
Idealizowanie pierwszej miłości nie jest rzadkie, chyba niejeden tak miał. Ale po to ma się rozum żeby myśleć trzeźwo. Ogarnęłaś się w porę, brawo dla ciebie. Tylko porzuconego dla Marka kolegi żal, ale skoro tak łatwo przyszło ci go zostawić, może i to dla niego lepiej.
Niestety, zawsze tęsknimy za naszym wyobrażeniem tej osoby. Po tylu latach z Twojej pierwszej miłości zostało tylko „miło” 🤭 pozdrawiam i życzę szczęścia :)
Warto jest prowadzić pamiętniki. Mój pierwszy też się do mnie odezwał, ale na chłodno przypomniałam sobie historię czytając pamietnik z tamtych czasów i naprawdę żałowałam, że kiedykolwiek dałam mu pierwszą szansę.
Ale przynajmniej masz świadomość że nie było warto, tak to byś nadal gdybała o Marku.
Faktycznie nie było warto.
Chyba każdy z nas zrobił coś równie głupiego z ,, miłości". Grunt to wyciągnąc z tego lekcje i więcej nie popełniać takich błędów
No tak ty tak miałaś to napewno wszyscy będą mieli tak samo. Logiczne
Powiem Ci ze cie rozumiem cały czas mam żal do siebie za pierwszy raz. Że może trzeba było myśleć krąży za mną ten piękny mit seks tylko po ślubie.
skád sié tacy ludzie biorá?? po tylu latach nawet bym nie chcia sié spotkac bo i te nie ma o czym rozmawiac. Autorce tekstu tez nie do koca wierze bo malym siurem kawalera (wczesniej tego nie widziala) stara sié przykryc swojá "goscinná" naturé i glupoté.
Kawaler z małym siurem też był całkiem gościnny i głupi.
czyzby ktos tez mial malego?
A ja znam historię, gdzie para z lat młodości spotkała się po latach, i pozostawiali swoje rodziny w których nie czuli się spełnieni i pobrali się, mieli malutkie dziecko w wieku 40 lat i byli szczęśliwi. Można?