#RuCy2
Dziadków od strony mamy znałam świetnie, ale kontakt z nimi miałam ograniczony, widzieliśmy się tylko na święta bożonarodzeniowe i na Wielkanoc. O dziadkach ze strony ojca nic nie widziałam, nie miałam pojęcia, czy żyją, czy w ogóle ich mam.
Gdy miałam 8/9 lat i byłam sama w domu, nieoczekiwanie ktoś zadzwonił dzwonkiem. Nie byłam nauczona, żeby nie otwierać obcym, a judasza też nie miałam. Myślałam, że to matka wróciła z pracy. Ale nie, w drzwiach stało piękne starsze małżeństwo, zadbane i było widać, że z bogatej rodziny.
W tej samej chwili pojawił się mój ojciec, zaczął ich wyganiać z klatki i kłócić się z nimi. Wtedy dowiedziałam się o istnieniu moich dziadków. Tak! To byli moi dziadkowie. Na podjeździe w nowym jak na tamte czasy mercedesie siedziała jeszcze jakaś kobieta - moja ciotka.
Pewnego dnia wychodziłam ze szkoły i zaczepiła mnie ta sama kobieta, która siedziała w wozie kilka dni temu. Była łudząco podobna do mojego ojca, później okazało się, że byli bliźniakami. Zaprosiła mnie na ferie do nich do Wrocławia, wcześniej uzgodniła to z moim ojcem.
Poznałam tam babcię Krysię i dziadka Janka. Mieszkali w dużym domu na przedmieściach, pełen komfort. Nie widziałam dlaczego jest tak, że dziadek jest bogaty, a ja...biedna.
Z czasem wszystko się wyjaśniło, coraz częściej zaczęłam bywać w Janka i Krysi, każdy weekend i wolne spędziliśmy razem.
Dziadek zawsze odrabiał ze mną lekcje i uczył nowych rzeczy. W końcu mogłam pochwalić się, że potrafię rozwiązywać trudne zadania i teksty. Nagle stało się tak, że po prostu u nich zamieszkałam, a z rodzicami ograniczyłam kontakt do minimum.
Dziadek wpajał mi widzę i kształcił lepiej niż szkoła. Mówił, że mogę osiągnąć wszystko, jeśli tylko chcę, wierzył, że tak się uda.
Dwa lata temu, gdy kończyłam bardzo dobre liceum, dziadek powiedział mi, że mój ojciec nie był nigdy ambitny, zawsze był leniem i buntownikiem. Po zawodowce leżał w domu i nic nie robił, może czasem wychodził ze znajomymi na piłkę.
Dziadek wyrzucił go z domu w wieku 20 lat, nie miał siły trzymać w domu kogoś takiego. Gdy tylko dowiedział się, że ma córkę, chciał zrobić wszystko, żeby nie wychowała się na kogoś takiego jak mój ojciec. Po pierwszych odwiedzinach dogadał się z nim, że zamieszkam u nich, a on będzie wysyłał mu pewną kwotę pieniędzy.
Wszystko abym wyszła na ludzi i stała się mądrą i wykształconą kobietą.
Dziś mija tydzień od śmierci Janka, kocham cię, dziadku, i nigdy o tobie nie zapomnę.
No a co z rodzicami? Nie chcieli zebys do nich wrocila?
Trochę mi to wygląda tak, jakby oddali dziecko pod wychowanie dziadków w zamian za pieniądze
Podejrzewam, że im to było nawet na rękę...
moze matka chciała, bo ojciec zdecydowanie nie.. rzecz w tym że mała miała o wiele lepsze warunki do rozwoju, a przede wszytskim ze nie musiała chodzic głodna - gdybym była matką napewno myślałabym o dobrze mojego dziecka
Może bardzo chcieli, tylko po prostu wybrali opcję lepszą dla dziecka niż dla siebie
mysle, ze ojciecc " sprzedal" corke i "zarabial" na nic nierobieniu ( sama bym takiego nieroba po osiagnieciu doroslosci wywalila z mieszkania)
a mama przekalkulowala, ze dziecku wyjdzie to na dobre i nie bedzie glodne...
wpadlem tylko policzyc ile jest komenatrzy czepiajacych sie o 'kolegą'
I jak tam statystyki?
Gdyby nie to, wszyscy by się zachwycali...
Można już podawać wyniki bo poprawili.
Czyli rodzice przehandlowali Cię za stały dopływ gotówki? Ojciec ewidentnie Cie "sprzedał" dziadkom, ale matka nigdy nie walczyła o Ciebie? Mimo happy endu, bardzo przykra historia.
Matka pewnie doszła do wniosku że będzie jej tam lepiej niż w domu
A tego, że piszę się kolegOM, a nie kolegą to cie nie nauczył.
Nawet najlepszym się błędy zdarzają...
Weź się ogarnij, ty tylko byś człowieka udupił, a jest to piękna historia
A co jeśli używała kolegi jako narzędzia do kradzieży?
Pisze*, Panie mądralo.
h0nesteyes
Walnij się w łeb i to tak porządnie.
Jak ja widzę, tych mądrali co poprawiają, każdy błąd to mam ochotę im tak soczyście przyłożyć z pięści, że odechciałoby im się poprawiania ludzi.
z kolegą idę (z jednym)
kolegOM kradlam jedzenie (dwoch lub wiecej)
poprawnie napisala. wy ch... znacie :D specjalnie konto zalozylem :P
Kikiram
W wyznaniu było napisane kolegą.
Wy się "na siłę poprawiacze" z kolegom nie znacie, dziadek wpajał mi widzę
Wrocław, bardzo dobre liceum, czyżby 14? :O Gratuluję, jak również skłądam kondolencje. Powodzenia w życiu ;)
Kradłam ale to nie było z mojej woli.... Ciekawe podejście.
Cytując klasyka: a jak cię złapią za rękę to powiedz że to nie twoja ręka.
ja to rozumiem tak, ze kradla z glodu
jakby byla najedzona, miala wlasne sniadanie do szkoly, to cudzego by nie ruszyla
Piękna historia, ciekawe jakby opowiedział ją Twój ojciec. To trochę straszne gdy ludzie tak sterują kolejnymi pokoleniami. Syn wyrzucony, córkę mu odebrali kiedy tylko mogli i wychowali po swojemu. No nie wiem, nie wiem
Kolegą kolegą kolegą kolegą kolegą
Ale tylko jednym kolegą, chociaż ja wolę kolegom, znaczy się fajnie jest mieć więcej niż tylko 1-go kolegę
Nie wiem skąd ten minus, miałam na myśli ukazanie różnicy jaka się kryje przy napisaniu kolegą a kolegom