#RhBZH

Jestem poważnie chora, to w tym wyznaniu jest najważniejsze. Lekarze są przerażeni widząc moje wyniki badań, jeden po drugim rozkłada ręce mówiąc, że to jest po prostu masakra.

Jestem maturzystką. Moja szkoła ma bardzo wysoki poziom i wręcz chore wymagania. Na rozszerzonej biologii uczyliśmy się rzeczy, które są na 3 roku medycyny. Oczywiście te „podstawowe” informacje z przedmiotu były konieczne do tego, żeby napisać sprawdzian na ocenę pozytywną, którą można uzyskać od 50% i do tego, aby dostać ocenę pozytywną na koniec semestru.

Nauczyciele i dyrektor wiedzieli o mojej chorobie. Niewielu z nich interesowało się tym i mieli gdzieś to, że muszę się oszczędzać i że często jestem w szpitalu. Kiedy leżałam w szpitalu po operacji, ze sprawdzianów, które wtedy pisaliśmy dostawałam ocenę 0 lub 1 wraz z dołączonym komentarzem: „specjalnie nie przyszła na sprawdzian”. Przez chorobę często łapię infekcje. Często siedziałam w szkole z gorączką, krwią w uchu. Czasem po prostu musiałam już zostać w domu, nie byłam w stanie iść do szkoły. Na lekcjach dostawałam opierdziel od nauczycieli za to, że nie chodzę do szkoły, bo co ich to obchodzi, że jestem chora. Dowiedziałam się też, że mam taki swój sposób na życie: „jutro jest sprawdzian, to nie przychodzę do szkoły!”, a fakt, że nie chodziłam do szkoły przez 2 tygodnie z powodu bardzo mocnej infekcji i mam zwolnienie od lekarza, nie jest żadnym wytłumaczeniem.

Pół roku temu na jednej z wizyt u lekarza okazało się, że muszę podjąć decyzję: albo próbuję się ratować, co właściwie jest równoznaczne z tym, że rzucam szkołę, albo ryzykuję i odkładam to na czas po maturze. Bałam się niemiłosiernie, ale postanowiłam, że spróbuję zdać maturę, a potem na spokojnie będę się leczyć. Mój stan zdrowia gwałtownie się pogorszył. Czy wiecie co to znaczy mieć halucynacje i zaburzenia świadomości z bólu? Ja już wiem. Wtedy kiedy nie chodziłam do szkoły leżałam w łóżku, a ból był tak silny, że nie mogłam się poruszyć nawet o milimetr.

Jest coś, o czym nigdy nikt się nie dowie: nauczyciele i dyrektor szkoły nie chcieli dopuścić mnie do matury. Powód? „TO, ŻE JESTEŚ BARDZO POWAŻNIE CHORA I MUSISZ SIĘ LECZYĆ, WCALE NIE OZNACZA, ŻE NIE MOŻESZ UCZYĆ SIĘ TYLE, CO TWOI RÓWIEŚNICY!”. Wiecie co musiałam zrobić, żebym mogła zdawać maturę? Musiałam zaliczać całe 3 lata liceum z przedmiotów, z których nauczyciele wystawili mi 1, m.in. chemię rozszerzoną. Udało się. Czekam na wyniki matury, ale to jest pewne, że zdałam i to naprawdę z bardzo dobrym wynikiem.

Żadnych morałów na końcu Wam nie daję, bo upośledzeni nie jesteście i sami wiecie, jak sobie to podsumować. Dodam Wam Kochani jeszcze jeden, mały bonus: jest to szkoła katolicka, dyrektor to siostra zakonna, a nauczycielka, która najbardziej mnie terroryzowała, miała kiedyś raka.
CukierPuder Odpowiedz

Jeśli w grę wchodziłoby moje życie, to miałabym głęboko w dupie i maturę, i tych chorych nauczycieli i wolałabym zdać powiedzmy za rok, kiedy leczenie osiągnęłoby rezultaty.
Niemniej jednak gratuluję.

mer91

ja nie rozumiem jak jej rodzice mogli się na to zgodzić. Maturę można zdawać co roku, rok w plecy to żadna strata w porównaniu do tego co się mogło stać. za duże ryzyko, jak dla mnie głupia decyzja.

W każdym razie jednak, życzę dużo zdrowia, mam nadzieję że pokonasz choróbsko.
Zachowania nauczycieli nie skomentuje bo aż szkoda słów...

CukierPuder

Ja bym odpuściła z tak poważną chorobą i bólem, wszak w grobie matura by mi się już nie przydała. ;)

Anamara

Sam fakt, że Autorka do takiej szkoły chodziła oznacza, że musiała być w konkretny sposób wychowana i miała konkretne podejście do nauki itd. Normalna, stabilna osoba olała by szkołę, wyleczyła się, a potem powtórzyła rok, czy tam zaocznie dokończyła edukację i napisała maturę. Autorka zapewne była "tresowana", że ma być najlepsza i uznała to, co zrobiła, za osiągnięcie celu, podczas gdy my się za głowę łapiemy, że straciła czas, energię i wątłe zdrowie.

StudiujePrawo

Ja wlasnie rozumiem autorkę. Rok temu bylam w klasie maturalnej, a w lutym wykryto u mnie sporych rozmiarów guza. Mimo wszystko najpierw podeszlam do matury, a zaraz po niej do operacji. Z perspekrywy czasu nie uważam, ze bylo to mądre posunięcie, ale wtedy myslalam inaczej.

Kalbi Odpowiedz

Z drugiej strony nie rozumiem twojego wyboru. Dla mnie ważniejsze jest zdrowie i życie niż szkoła. Maturę możesz zdać później, a życie możesz stracić.

Pulinka

Niby tak, ale autorka chyba chciała żyć normalnie, dopóki tylko mogła. W każdym razie ja ją rozumiem, chociaż aż tak chora nigdy (na szczęście) nie byłam, ale w gimnazjum przez miesiąc leżałam w łóżku i każdy krok sprawiał ogromny ból. Miałam wtedy mega motywację, żeby pokazać wszystkim, że daję sobie radę.

Black012

Nie jesteś sam/sama. Gdy przeczytałam, że autorka wybrała jednak, że będzie się leczyć po maturze, to pomyślałam 'ale ona głupia'. Na co jej matura, kiedy mogła nawet przed nią umrzeć? ( na szczęście tak się nie stało ) Właśnie, tym bardziej, że ją można też później zdać. ;)

NieJestemIdealny

Dokladnie. Na co by Ci byla matura, skoro moglabys tego nie przezyc

czosnek

@Pulinka ja tam życia w tej szkole normalnym bym nie nazwał...

Pulinka

@czosnek tak, ale to było jej normalne życie, takie, które prowadziłaby, gdyby nie była chora :)

salatkazkurczakiem Odpowiedz

A mnie zastanawiają te zagadnienia "z 3 roku medycyny". Chciałabym się dowiedzieć dokładnie jakie.

gravity817

No dokładnie, na 3 roku medycyny już się ma przedmioty, które nijak się mają do programu liceum. Irytujące są takie teksty od kogoś kto nie ma porównania.

Lobaris

Hahaha no dokładnie, na pewno ryli farmakologie, pediatrie i dermatologie. A w pierwszej liceum wykładali im anatomie z Bochenka. Sama jestem na medycynie, znam kilka osób z liceów najlepszych w kraju. I owszem, mieli rozszerzony program, ale nie ma to nic wspólnego z programem medycyny. Poszerzenie wiedzy z podręcznika "nowa era"to nic nadzwyczajnego

Muht Odpowiedz

I po co chodzić do szkół (np w Warszawie w 1-10 miejsca) tak dobrych skoro wmawiaja ci, że jesteś beznadziejny i do niczego nie dojdziesz... Trochę odbieglam od tematu. Rodzice nie reagowali?

Lobaris

Żeby się dostać na medycynę, skoro była na bio-chemie

mistrzowie

bo jeżeli chcesz się dostać na dobre studia to potrzeba ponad przeciętnego rozszerzenia, a do takiego ciągłego mówienia da się przyzwyczaić. sama takie przeżyłam i szczerze jeżeli masz dobrze zbudowane poczucie własnej wartości to martwisz się przez może pół roku potem nie zwracasz uwagi.

KochajacaSwiat

Ejjj, nie w każdym liceum w Wawie tak jest! Chodzę do V LO, Poniatówka, 10 miejsce perspektyw, 3ecie na 25lecie perspektyw i wcale tak nie jest, nikt nam nie wmawia, że nic nie potrafimy, na lajcie można wszystko zaliczyć, nauczyciele są bardzo po stronie ucznia, nie możesz zaliczyć teraz/nie potrafisz, zaliczasz w następnym terminie, totalnie nie ma czegoś takiego, nawet na chemii, którą mamy bardzo rozszerzoną :). Dopingują nas na jażdym kroku, nie ma presji, za dokuczanie innym wylatuje się ze szkoły.

enuo

Lobaris i mistrzowie - gówno prawda, wcale nie trzeba iść do liceum, w którym wmawiają Ci, że jesteś nikim i terroryzują, żeby dostać się na medycynę czy inne dobre studia.

animalowa Odpowiedz

Dziwne, ja bym na Twoim miejscu olała maturę/przeniosła się do innej szkoły. Maturę można też zdać mając 19 czy 20 lat i nic złego się z tego powodu nie dzieje, azdrowie ma się tylko jedno. Dużo zdrówka i wspaniałych osób na Twojej drodze autorko!:)

Wojciech132 Odpowiedz

Uważam, że przesadą bylo to, iż zamiast się leczyć przejmowała się szkołą! -_- Głupota!

Kalbi

Zgadzam się.

Antarees Odpowiedz

Gratuluję samozaparcia i wytrwałości, ale jak dla mnie i tak jesteś, przepraszam, idiotką. Już tłumaczę dlaczego. Nie wyobrażam sobie, będąc poważnie chorą, przekładać szkołę ponad zdrowie i biegać na zajęcia, mimo zagrożenia zdrowia a może i życia. Ludzie w szkole średniej mają takie jakieś parcie, że nie można odpuścić sobie jednego roku, bo przecież jak to będzie wyglądać, że kiblują, że to złe, że w ogóle jak to. A ja bym zrobiła na twoim miejscu roczną przerwę i wróciła normalnie do szkoły możliwie jak najzdrowsza. I tak musiałaś zaliczyć 3 lata przedmiotów, więc co ci zaszkodziłby rok wolnego na leczenie? Po drugie: atmosfera w szkole nie pomała ci raczej w leczenie, zakładam nawet, że szkodziła. Czemu nie zmieniłaś szkoły na jakąś z normalnym podejściem do uczniów? Bo chodziło o prestiż tej? Po trzecie- gdzie byli twoi rodzice w tym wszystkim? Nie wyobrażam sobie, żeby moja mama pozwoliłaby mi na naukę z czymś takim, sama namawiałaby na przerwę.
Więc autorko, propsuję twój sukces... Ale ci nie współczuję, bo sama pogarszałaś swój stan.

Anechka Odpowiedz

Bez sensu, po co siedziała w super szkole z wysokim poziomem. Mogła zmienić szkołę albo odpuścić i być rok w plecy. Jest chora i zamiast odpuścić i się wyleczyć próbuje podchodzić do matury i się dziwi ze jej ciężko.

Olixx Odpowiedz

Z drugiej strony dlaczego miałabyś skończyć szkołę z takimi samymi wynikami jak rówieśnicy, a umiałabyś dużo mniej? Rozumiem, że jesteś chora, ale to nie oznacza, że masz mieć mniej do opanowania czy nauczyciele mają przymykać na coś oko. Wybierając szkołę powinnaś być świadoma jak jest. Trzeba sobie było odpuścić, zawalczyć o swoje zdrowie a nie o maturę. Serio jest ona ważniejsza?

gwynbleidd

Zgadzam się zupełnie. Naprawdę współczuję autorce takich problemów zdrowotnych i domyślam się, że czuje się niesprawiedliwie potraktowana, ale jakbym była nauczycielem, to pewnie też nie dawałabym jej żadnych większych ulg. Rozumiem podciągnąć ocenę czy dwie, gdy widać, że osoba się stara, ale nie można zaliczać roku osobie, która nie ma ocen z tylu sprawdzianów. Bez względu na to, jaki był powód nieobecności. Tu nie ma dobrego wyjścia, bo teraz autorka czuje się niesprawiedliwie potraktowana, ale jakby zdała bez problemu, to z kolei pozostali uczniowie byliby pokrzywdzeni i zaczęłoby się kombinowanie, jak tu nie chodzić na zajęcia i nadal mieć zaliczone wszystkie testy. Niemniej jednak sugerowanie autorce, że opuszcza sobie sprawdziany przez jej widzimisię, to przegięcie. Tu zwracam autorce cały honor, bo to jest cholernie krzywdzące.

Olixx

Oczywiście, przyznaję rację, że wpisywanie od razu jedynek było niesprawiedliwe.
Ale też autorka na pewno wiedziała, do jakiej szkoły się udaje.
Przy tak poważnej chorobie można się przecież starać o nauczanie indywidualne.
Szkołę swoją skończyłam już jakiś czas temu, ale przecież by otrzymać promocję do kolejnej klasy trzeba mieć odpowiednią frekwencję.
Sama chodziłam do najlepszego liceum w mieście, było mi bardzo ciężko, najważniejsze były wyniki, nie uczeń.
Są w życiu rzeczy ważne i ważniejsze, ja nie umiem pojąć jak matura może być ważniejsza od zdrowia i życia.
Autorka sama dokonała wyboru, więc niech nie narzeka.

Black012 Odpowiedz

Nie rozumiem Autorki wyznania. Dla Ciebie jest ważniejsza matura niż własne życie? Kochana, maturę można zawsze później zdać, a życie masz tylko jedno. Dlatego też nie będę Cię żałować, bo to był Twój wybór. Ponadto, jeśli Ci nie odpowiada szkoła, to ją zmień. Zresztą jeśli Cię nie ma prawie cały czas w szkole, to czego Ty oczekujesz? Taryfy ulgowej? Z jakiej racji? Jesteś bardzo chora, to owszem, ale nikt Cię raczej nie zmuszał, żebyś wybierała tak wymagającego profil i tak wymagającej szkoły. A wiem jaki to profil, bo sama na nim byłam. Najwyżej mogłaś poprawić rok, co w tym strasznego. Wydaje mi się też, że po prostu się żalisz i szukasz wśród Naszej Społeczności Anonimowej, współczucia i poparcia. Ode mnie tego nie dostaniesz, ale mimo wszystko, gratuluję dobrzej zdanej maturki. ;)

Zobacz więcej komentarzy (52)
Dodaj anonimowe wyznanie