#XSXpb
Moja kochana mama kupowała świeże bułeczki i ładnie je ozdabiała, mając nadzieję, że zjem chociaż trochę. Nie chciałam, żeby była smutna, że mimo jej starań nadal nie chcę jeść. Dlatego obmyśliłam plan doskonały. Zakradałam się do toalety i po kawałeczku wrzucałam bułeczkę do kibelka, po czym spuszczałam wodę i mówiłam mamie, że wszystko zjadłam.
Powtarzałam to codziennie, do pewnego razu, kiedy mama kazała mi wyjść z toalety, bo pilnie musi się załatwić. Ja przestraszona wrzuciłam bułkę w całości i nacisnęłam spłuczkę. Na moje nieszczęście bułka nadal tam była. Mama mnie ponaglała, ja nie wiedząc jak pozbyć się dowodu zbrodni wzięłam mokrą bułkę i zjadłam. Gdy wyszłam nie dałam niczego po sobie poznać. Mama załatwiła swoją potrzebę, a ja od tej pory jadłam każdą kanapkę, którą mi przygotowała.
Nikomu o tym nie mówiłam, ale czytając wasze anonimowe przygody postanowiłam, że ta historia powinna ujrzeć światło dzienne.
Najgorsze jest to, że nadal pamiętam smak tej mokrej bułki z kibla...
Ja za dzieciaka wyrzucałam kromki chleba ze śniadania do kosza i je zakrywałam aby nie było je widać. Pamiętam, że nawet potrafiłam je z powrotem wyciągnąć i zjeść. Nie wiem co mną kierowało wtedy...
Instynkt przetrwania
Też wyrzucałam w 1 i 2 klasie podstawówki 😱 Aż mi żal teraz tego chleba :/
@Monoceros...może i tak, ale na samą myśl, że potrafiłam zjeść kanapkę wyciągniętą ze śmieci...
Co dziecko jest gotowe zrobić, żeby się tylko mama nie dowiedziała :D
Ps. Czemu jadłaś kanapki w łazience? Twojej mamie nie wydawało się to dziwne?
Nie napisała, że jadła kanapki w łazience, ale że się tam "zakradała" aby cichaczem się ich pozbyć.
Mimo wszystko spostrzegawcza mama zauważyłaby, że dziecko prawie nic nie zjada a po wizycie w toalecie ma pusty talerz. Skoro autorka co chwilę spłukiwała wodę mama również musiała to słyszeć.
Mama nie słyszała bo toalete mamy na górze a jadalnie na dole :)
Ja też czasem pozbywałam się jedzenia, ale wrzucając je znów do garnka. Problemem był zawsze "ubrudzony" makaron, albo pokrojony kotlet :D
ja wpychałam pierogi do magnetowidu, gdy nikt nie patrzył :D do czasu, aż tata wypożyczył film i chciał obejrzeć, a kaseta nie chciała wejść, magnetowid i pierogi były już spleśniałe, a dziś ruskie to moje ulubione danie :)
Ja za dziecka wylałam zupę pomidorową przez okno. Niby wszystko ładnie, pięknie gdyby nie sąsiadka z dołu. Przyszła na skargę, że na oknie ma makaron i zupę. Mama nie była zadowolona z mycia jej okna a ja od tamtej poru uwielbiam pomidorową.
ja nie dojadałam kanapek w szkole i żeby mama się nie denerwowała chowałam je za książkami. kiedy je znalazła, była zła, a kanapki były zielone.
A kto zakopywał kotlety pod ziemniakami? ;>
Pod tym wyznaniem wyświetliła mi się reklama Subway 😐 chyba po tym co przeczytałam przez jakiś czas będzie mnie odrzucać od kanapek.
a ja skórki z chleba wciskałam w odtwarzacz video, a potem w domu się dziwią dlaczego ta kaseta nie chce wejść ;D
O moj boże O.o
Bleeeeee