Jeszcze dwa lata temu nauczyciele w mojej szkole normalnie prowadzili lekcje. Potem wprowadzono rzutniki, te super nowoczesne tablice, prezentacje itd.
Efekt tego jest taki, że gdy w szkole była awaria i nie było prądu, przez cały dzień nic nie robiliśmy, bo nauczyciele nagle nie wiedzieli, jak prowadzić lekcje.
Dodaj anonimowe wyznanie
Od tej pory uczniowie regularnie coś majstrują przy korkach?
W zasadzie, to nie kwestia tego, że nauczyciele nagle stali się gorsi, tylko po prostu zaplanowali konkretne rzrczy na konkretny dzień i stracili możliwość ich zrealizowania.
Chociaż słabo, że nie ogarnęli się w takiej sytuacji i nie wytłumaczyli po staremu:/
Myślę, że autor miał na myśli to, że nauczyciele zostali pozbawieni narzędzi.
Na zasadzie wywalili starą tablicę i wstawili super interaktywną i jak ta nie działa to co teraz? Przecież nie napiszę na niej po staremu kredą. Mam im dyktować te wzory? Narysować na kartce i pokazać?
Myślę, że chodzi o taką sytuację.
A ja myślę, że autor miał na myśli, że nauczyciele nie wiedzieli jak prowadzić lekcję bez elektroniki. To po prostu przebija z tego wyznania: kiedyś "normalnie prowadzili lekcje", gdy była awaria "nagle nie wiedzieli" jak to robić.
U nas w szkole, gdy wprowadzali tablice interaktywne, nigdy nie kasowali normalnych (może dlatego, że większość nauczycieli nie umiała z nich korzystać). Ale ok, rozumiem, szkoły są różne. Jednak, nie na każdym przedmiocie tablica jest niezbędna. A na pewno nie na tyle, żeby nie dało się zrobić zupełnie nic. Fizyka, matma, jeszcze rozumiem, ale resztę przedmiotów da się jakoś realizować. Lepiej, gorzej, ale DA SIĘ.
Mogli chociażby zrobić kartkówkę, żeby jakoś wypełnić czas, a co!
Nie wiem jak inni, ale ja wolę te stare metody, nienawidzę tej technologii w szkołach. Najgorzej jest, kiedy wymuszają wręcz od kogoś pracy na komputerze. Przecież nie wszyscy go mają w domu. Potem są z tego wielkie problemy, sama wiem, jak to jest.
Właśnie dlatego w szkołach powinna być edukacja związana z elektroniką i sposobem posługiwania się nim. Wyobraź sobie osobę z biednej rodziny, która nie ma urządzeń, gdzie w szkole nie było absolutnie żadnej technologii ani zajęć z nią związanymi, a później chce iść na studia. Już sam proces rekrutacji będzie koszmarem, a gdzie tu obsługa USOSA, stworzenie prezentacji projektu? Obecnie technologia towarzyszy nam codziennie i ludzie bez wiedzy o podstawach obsługi będą życiowymi kalekami.
W waszej szkole są tylko tablice interaktywne?
@niebieskieokulary w mojej też, ale można po niej pisać markerami :v
Jako ktoś kto studiuje kierunek nauczycielski, na zajęciach z emisji głosu mieliśmy przygotować się dwa razy. Prezentację multimedialną, ale także zajęcia, gdyby właśnie wysiadł prąd/rzutnika/internetu nie było. Można? Można, tylko trzeba chcieć, a nie iść na skróty i wyręczać się ciągle maszynami
A mówią, że to młodzi są uzależnieni od technologii...:)
A ja narzekałam na swoje liceum, że niczego wartościowego nie nauczyło... Otóż nauczyło (najmilej wspominam panią bibliotekarkę, która poleciła mi cudowne książki, ale jak patrzę na współczesnych nauczycieli, cieszę się, że ja trafiłam jeszcze na tych "starej daty"). Mieliśmy w szkole salę, w której był komp i były prezentacje, ale to rzadko i tylko jak ktoś z uczniów prezentował klasie to co sam opracował, np zrobił w domu doświadczenie na biologię albo coś z kultury na 6 z niemca). Generalnie była na lekcji interakcja nauczyciel-uczniowie i uczenie myślenia i kultury wypowiedzi, nie to co teraz.
My mamy w kazdej klasie rzutniki ale nauczyciele nie uzwyaja ich każdego dnia. To nie wina rzutników tylko nauczycieli że nie zaplanowali lekcji.