Mieliśmy kolegę... Zakończył swój żywot przez Tinderówke, która oskarżyła go o g... Sąd uniewinnił naszego kolegę, jednak spędził on w areszcie 2 miesiące. Wyszedł inny z tamtego miejsca.... zmienił się, z nikim nie rozmawiał... Teraz go nie ma, rodzice stracili dziecko, my kumpla.... A lampucera nie poniosła żadnych konsekwencji za fałszywe oskarżenie.
Unikajcie takich portali jak Tinder....
Dodaj anonimowe wyznanie
Dla takich kobiet powinna być kara jak za gwałt + 3 lata + odszkodowanie dla niesłusznie oskarżonego. Wreszcie, powoli zmienia sie podejście policji i służb do takich zgłoszeń i słucha sie kobiet, które doświadczyły takich przestępstw, a potem taka kretynka to wykorzystuje i cierpią niewinni. Dodatkowo na koszt takiej kretynki powinna być kampania medialna w danej społeczności (ogłoszenie w gazecie/na tablicach ogłoszeń/radio) że kłamała; bo niestety prawda jest taka, że nawet jeśli niewinny, to już i tak "wszyscy wiedzą lepiej" i taki człowiek jest spalony.
Powinno być, gdyby była możliwość udowodnienia, że kłamią bez pozostawienia śladowej możliwości, że jest inaczej.
Niestety, mamy tutaj dwie sprzeczbe potrzeby. Potrzebę, żeby zgwałcone kobiety nie bały się zgłaszać na policję, i żeby oprawcy byli zabezpieczani. Oraz potrzebę, żeby niewinni gwałtu obywatele nie musieli się obawiać oskarżenia o gwałt.
Niestety, nie ma złotego środka który zapewni obie te rzeczy. Ja na moje szczęście nie otarłam się o te problemy i nie mam dzieci, o które mogłabym się martwić w tym względzie, więc jestem bezstronna w tym kobflikcie. Po prostu widzę tu złożoność typu beznadziejnego, jakiej nienawidzę.
Domandatiwa, z założenia powinno się kobiecie wierzyć. Ale jeśli się okazuje, że kłamała, to z automatu kara taka, by mocno poczuła konsekwencje tego kłamstwa i by inni mieli jako przestrogę.
Tylkopoco, tak jak wspomniałam, można naprawdę mocno zniekształcić obraz rzeczywistości tak, żeby wyglądało na to, że ofiara kłamie. Podobnie jak można bardzo mocno zniekształcić obraz rzeczywistości tak, żeby wyglądało na to, że ktoś niewinny popełnił przestępstwo, na przykład gwałt. Jest to tragiczna prawda i nie ma dobrych rozwiązań poza takim, żeby ludzie przestalić gwałcić i fałszywie się oskarżać - ale to rozwiązanie jest nierealne.
Ta narracja jest tak niespójna i oparta o nic, że aż boli. Żeby rozpoczął się proces nie wystarczy iść na policję i powiedzieć „on mnie zgwałcił”. Jeśli prokurator nie dostanie sensownych dowodów (obrażenia stwierdzone na SOR, przyznanie się do winy w smsie, monitoring wskazujący na to, że się szarpali) to sprawa jest szybko umarzana. Albo jeśli podejrzany stawi się na miejscu i pokaże dowód przeciwny - na przykład przyjazne SMS-y od zgłaszającej po rzekomym przestepstwie, albo monitoring jak wychodzą uśmiechnięci z klatki schodowej. Skoro wszyscy trąbią o tym, jak łatwo kogoś pomówić o gwałt, to ludzie będą próbowali to robić. Co nie znaczy, że nie odbija się od ściany i sami nie skończą z wyrokiem za pomówienie. Tak jak w przypadku każdego innego pomówienia, niezależnie od płci - to trochę trwa. Ale nie widzę powodu, żeby to konkretne pomówienie miało być jakoś inaczej karane niż inne pomówienia.
Zdaje sobie sprawę, że czasem uda się komuś kogoś wrobić, wymiar sprawiedliwości zadziała źle. Dobrze, że są grupy, które nad tym próbują czuwać. Ale to jeszcze nie powód, żeby wmawiać sobie, że to reguła. Druga sprawa - stosunkowo łatwo uniknąć takich oskarżeń nie wskakując do łóżka z obcymi ludźmi.
MaryL, nikt nie mówi, że skazanie niewinnych to reguła, a jednak takie prxypadki są powżnym argumentem przeciwko karze śmierci. Jak Ci się przytrafi oskarżenie o przestępstwo, którego nie popełniłaś, lub lewe dowoedzenie Ci, że oskrżyłaś fałszywie, to fakt, że przypadki takie, jak Twój, są rzadkie, będzie wątpliwym pocieszeniem.
Prawo nie może szastać argumentem "ale to rzadkie przypadki".
To teraz może on ją podać do sądu
Art 238 KK
„Kto zawiadamia o przestępstwie, lub o przestępstwie skarbowym organ powołany do ścigania wiedząc, że przestępstwa nie popełniono, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2"
On, martwy, raczej już nie może
Już widzę ten wyrok. 500 zł grzywny.
Unikajcie życia. To wszędzie się może zdarzyć.
U ciebie na onlyfajansie non stop :)
Czyli najpierw odsiedział w pierdelku za gwałt, tam go pewnie przecwelili a gdy wrócił na wolność popełnił samobójstwo. Ależ by się sprzydał w polskiej gramatyce czas zaprzeszły, żeby można było pisać niechronologicznie historię i przekazać czytelnikom, że pierdelek był pierwiej przed samobójem...
To jeszcze nie koniec żywota. Jeszcze może wrócić do siebie. I czy naprawdę trzeba gwałt cenzurować?
Gwałt niech się gwałtem odciska.
Dokładnie! Odcisnąć go a nie zamazywać udając że go nie ma.
Co ty znowu chrzanisz, skoro z wyznania jasno wynika, że kolega autora już nie żyje.
No właśnie nie jasno bo nie ma nigdzie napisane że popełnił samobójstwo ani że umarł w jakikolwiek sposób ani nic co by jasno wskazywało na dosłowną śmierć. Nie pada tekst kolega umarł rozumiesz? Teraz go nie ma w kontekście tego że zmienił się i z nikim nie rozmawiał może oznaczać że nie ma tego człowieka którym przedtem był. No rzeczywiście coś ze mną nie tak bo zwracam uwagę na kontekst a powinienem wszystko rozumieć dosłownie. Pewnie to że nie rozumiem wszystkiego dosłownie to objaw autyzmu chociaż psychiatria z tego co mi wiadomo twierdzi coś odwrotnego ale może rzeczywiście ja nic nie wiem i cały czas chrzanię. O tak z pewnością teraz chrzanem się bawię. To oczywiście żart bo wiem co to znaczy chrzanić w tym kontekście. Gdy ja coś do ciebie piszę mam ten sam problem. Myślisz że coś napisałem czego nie napisałem bo zrozumiałaś dosłownie to co napisałem używając przenośni no i mych żartów nie łapiesz. I nie nie ma z mej strony teraz obrazy majestatu jeśli tak oceniasz me emocje to jesteś w błędzie.
Nie no, normalnie ręce opadają. Masz napisane czarno na białym ,,zakończył swój żywot”. A twój rozwlekły komentarz jak zwykle niczego nie wnosi. Co do twoich żartów czy przenośni, to ty żyjesz w jakimś swoim świecie, przez co nie rozumiesz naszych żartów i vice versa.
zdystansowany, tak, to objaw autyzmu.