#RVGso

Sytuacja wydarzyła się w okresie świąt wielkanocnych tego roku. Razem z żoną wybraliśmy się do teściów na kilka dni, mieszkają dosyć daleko. Rzadko się z nimi widujemy więc jak zwykle przy takiej imprezie, wieczorem teść wyciągnął flaszkę. Żona nie pije, teściowa też nie, więc rozbrajaliśmy alkohol we dwóch. Poszła flaszka, potem druga, zaczęliśmy trzecią, wiadomo zagrychy i mieszanie wszelkiej maści jedzenia w żołądku, jajek, śledzików, wędlin, sałatek. Porobieni poszliśmy spać. 

Jak to na drugi dzień bywa w takich sytuacjach, rano męczy kac i pragnienie. Poszedłem do kuchni się napić i korzystając, że wszyscy jeszcze spali postanowiłem pójść do łazienki się wykąpać. Jako, że u teściów wanna dosyć mała, rozebrałem się i kucnąłem w wannie, żeby się cały namydlić i opłukać. W tym momencie poczułem, że mam ochotę puścić bąka. Wiadomo przy kucnięciu zwieracz luźniejszy, a w bebechach oczekująca na wydalenie kac kupa. I stało się, dupa mnie oszukała jak to się mówi i z anusa wyleciała brązowa, rzadka mieszanka pozostałości po wieczornej imprezie. Na widok gównianego szlamu pode mną puściłem pawia i tak o to kucający w wannie wypełnionej rzygo-gównem zastanawiałem się, co dalej zrobić, żeby nie wyszło na jaw. Niestety nie chciało spływać. Nerwowo próbowałem kręcić palcem w sitku, coś się przytkało. 

Postanowiłem więc sitko odkręcić, żeby spuścić nieczystości. Potrzebowałem więc śrubokrętu. Niestety nie miałem ubrania, gdyż po kąpieli miałem się owinąć w ręcznik i iść do pokoju po ciuchy. Niemniej jednak nie chciałem się wycierać w tym stanie ręcznikiem, a umyć się nie miałem jak, gdyż wanna była zatkana. Niestety również umywalka była dość wysoko, więc żeby umyć nogi musiałem je zamoczyć w sedesie i spuścić wodę. Może to niezbyt higieniczne, ale biorąc pod uwagę mój stan, to był w tym momencie najlepszy pomysł.

Wybiegłem nagi z łazienki, nerwowo szukając śrubokręta w szafkach. Nic nie znalazłem. Na szczęście wszyscy spali i nikt tego nie zauważył. W końcu wpadłem na pomysł, że odkręcę śrubkę nożem, który wziąłem z kuchni. Zamknąłem się ponownie w łazience i do dzieła. Próbując odnaleźć śrubkę w tym szlamie jeszcze kilka razy puściłem pawia, aczkolwiek po kilku próbach udało się i zawartość wanny spłynęła do rur donośnie bulgocząc. Poczułem ulgę. 

Wyczyściłem wannę Domestosem, Ajaxem i innymi specyfikami jakie znalazłem, niestety do końca dnia w łazience unosił się swoisty odór. Teściowie nawet sprawdzali za pralką czy czasem coś tam nie zdechło. Od tego momentu nie myję się na kucaka po piciu, a przynajmniej nie przed poranną toaletą.
budyn4 Odpowiedz

Wspaniała historia 🤣

grubasek1 Odpowiedz

Trzeba było najpierw się wysrać, a później się umyć 😉

Dragomir Odpowiedz

A nie przyszło Ci na myśl żeby może nie chlać? Pewnie nie, po co pytam...

palebomusze

Przecież to, że się napil z teściem nie jest niczym złym, bez przesady, wszystko jest dla ludzi.
Gorzej, jakby robił to codziennie.

Dragomir

Upijanie się nie jest niczym złym? To może jest czymś dobrym?

czteryporyiseler Odpowiedz

Szkoła życia

Dodaj anonimowe wyznanie