#REkAG

Dwa lata temu skończyłam studia, po których ciężko się wkręcić do zawodu, ale gdy już znajdzie się stałą pracę, zarobki są naprawdę świetne jak na nasze realia. Od skończenia studiów też ciągną się za mną niepowodzenia właśnie związane ze znalezieniem tej pracy. Po skończeniu studiów od razu szukałam pracy w zawodzie. W trakcie studiów pracowałam w sklepie i nie chciałam tam zostać na zawsze.

Znalazłam pierwszą pracę w zawodzie, za nędzne pieniądze, ale sporo się nauczyłam. Potem redukowali etaty i odpadłam po 4 miesiącach.

Druga praca była całkiem OK, ale otworzono nowy oddział, który nie utrzymał się na rynku. Po 3 miesiącach musiałam zakończyć współpracę.

Trzecia praca była świetna, renomowana firma, po okresie próbnym świetne pieniądze. Ale załoga była okropna, w drugim tygodniu od zatrudnienia złapałam koronę, która trwała aż 2 tygodnie (non stop testy pozytywne i same dolegliwości uciążliwe). Między innymi dlatego wypowiedzieli mi umowę po miesiącu.

Czwarta praca była jeszcze lepsza, mała firma, byliśmy tylko we dwie na stanowisku, pełno szkoleń, całkiem niezły hajs, ale zapotrzebowanie spadło i zwolnili osobę z najkrótszym stażem, czyli mnie. Została dziewczyna, która pracowała tam 7 lat. Po 3 miesiącach znowu musiałam szukać pracy.

Piąta praca na papierze wyglądała OK, ale zwlekano z podpisaniem umowy. Po  pierwszym miesiącu zbuntowałam się więc i wyleciałam z pracy, oczywiście, bez pensji.

I tak przez dwa lata zaliczyłam pięć robót, teraz jestem w trakcie szukania szóstej. Jestem już tak zniechęcona, że zazdroszczę koleżankom, które nie chcą robić kariery, tylko dzieci.

Taka ciągła zmiana pracy mocno uszczupliła moje oszczędności. W trakcie doszło jeszcze leczenie dwóch zębów, więc wydałam krocie.

Chłopak ma do mnie pretensje, że nie mam oszczędności nawet na wakacje. Z tym że naprawdę nic na to nie poradzę. W tym roku mamy jechać z jego rodziną i z tego co widzę, to mają być bardzo drogie wakacje (ok. 3 tys. za osobę). Do wakacji zostały trzy miesiące, a ja jestem goła i wesoła. Chciałam nie jechać, ale chłopak zaczął naciskać, że jak to tak, cała jego rodzina leci.

Ryczeć mi się chce, bo jestem w okropnym finansowym dołku. Chodzę w dziurawych butach, bo przecież muszę się dokładać do mieszkania, płacić za jedzenie i ogólnie jakoś żyć. Dzisiaj mija pół miesiąca, odkąd jestem bez pracy. Już się martwię jak zapłacę za czynsz w przyszłym miesiącu. Ręce już mi opadają. Próbowałam się dostać dorywczo do pracy do marketu, ale nikt nie odpowiada. Jestem na skraju załamania, bo nie wiem co zrobię jak przyjdą rachunki, jak buty mi się rozwalą do końca, albo jak za trzy miesiące przyjdzie mi wybulić na wakacje. Po stracie tej ostatniej pracy byłam tak załamana, że zastanawiałam się, czy nie rzucić się pod auto.

Jeszcze rodzice mają okrągłą rocznicę ślubu i wymagają jakiegoś super prezentu, typu pobyt w hotelu :/
oldhighhat Odpowiedz

takie podejście chłopaka jest mocno słabe... a co będzie jeśli zachorujesz i nie będziesz mogła pracować i spełniać jego oczekiwań finansowych? rzuci cię zamiast ci pomóc? ja bym się 2x zastanowiła na co mi taki chłopak.

montana8419 Odpowiedz

5) Obecnie pracodawca musi Ci dać umowę, zanim zaczniesz pracować. Jeśli masz jakieś potwierdzenie, że tam pracowałaś, nie dostałaś umowy i nie zapłacili Ci, to zgłoś to do inspekcji pracy.

Velasco Odpowiedz

Chyba rodzina i chłopak powinni znać Twoją sytuację materialną i wymaganie jakiś dodatkowych wydatków, w sytuacji gdy nie masz takich możliwości finansowych to głupota. Ew. jeśli chłopak tak bardzo chce, żebyś jechała, to niech Ci zasponsoruje wyjazd. Poza tym, nawet jakbyś pracowała i dobrze zarabiała, to wydawanie kasy na wycieczki nie jest zbyt dobrym pomysłem. Chyba lepiej zainwestować tą kasę np. w mieszkanie.
Co do pracy - sytuacja na rynku pracy nie jest wcale aż taka zła, jak ktoś chce pracować, to szybko sobie znajdzie jakąś pracę. Powodzenia!

Dragomir

JakiCHś.

Ja30001020

Masz chyba na myśli naprawdę drogie wycieczki?

CarolinaReaper Odpowiedz

Przede wszystkim to nie daj się "zmusić" do wyjazdu na wakacje, bo wrócisz i nie będziesz miała za co żyć.

ohlala Odpowiedz

Chłopak do wymiany. Jego zachowanie jest skandaliczne, wiedział z kim się wiąże, a teraz oczekuje, że co, weźmiesz kredyt? Na WAKACJE? Zupełnie o Tobie nie myśli, kopnij go w dupę.

Natomiast historia Twojego zatrudnienia wygląda tragicznie. Przykro mi, ale aż ciężko uwierzyć, że nie ma w tym Twojej winy... Ale jak nie ma się kasy, to nie siedzi się na tyłku tylko idzie się na zlecenie i w międzyczasie szuka się lepszej roboty.

Areska Odpowiedz

To jest dobra lekcja dla Ciebie. Zobacz jak Cię traktuje Twój chłopak. To jest kiepski materiał na człowieka, z którym chce się spędzić całe życie. Nawet wakacje. 3 tyś, to dużo i mało. Wszystko zależy od sytuacji ale najważniejsze, że on nie chce się postawić w Twojej sytuacji finansowej. Nie musi Ci fundować wakacji. Najważniejsze, żeby spojrzał na wszystko Twoimi oczami. A chyba widzi Twoje buty. Jeśli nie, to nie zauważy innych ważnych rzeczy, które budują związek.

Xanx Odpowiedz

Nie lubię takiego podejścia " nie pracuje pół roku bo nie mogę znaleźć pracy w zawodzie". Lepiej najgorsza praca za minimalna i w między czasie szukać innej niz zrobić z szukania pracy drugi zawód

Areska

Przecież napisała, że próbuje gdziekolwiek się dostać dorywczo.

Anonimowane

I że nie pracuje od pół miesiąca, a 2 tygodnie to niewiele na szukanie pracy

KroplaCzerwonegoWina Odpowiedz

Fajne wsparcie w chłopaku. Normalnie pozazdrościć. Tak w sumie to po co z nim jesteś? Jeżeli tylko dlatego, że boisz się zostać sama to po prostu marnujesz czas. Chcesz zacząć zarabiać normalnie? Wyjedź za granice. Nawet nie znając języka nie będziesz miała problemu ze znalezieniem pracy za którą będziesz w stanie się na spokojnie utrzymać i jeszcze odkładać. Wydaje się skomplikowane? Nic bardziej mylnego. Po prostu pakujesz się i jedziesz. Pracę możesz sobie załatwić przez agencję jeszcze przed wyjazdem. Nie rozumiem też ostatniego akapitu. Przecież rocznica ślubu to ich święto. Nie masz z tym nic wspólnego.

MaryL Odpowiedz

"zazdroszczę koleżankom, które nie chcą robić kariery, tylko dzieci." Aha, że ty taka karierowiczka, nieszczęścia cie spotykają, bo jesteś ambitna. A jak która ma lepiej, to dlatego, że na łatwiznę poszła, dzieci rodzić. Czyli znowu nie twoja wina. Zaskoczę cię, super zarabiające prawniczki, lekarki, dentystki, programistki, architektki czy aktorki też mają dzieci, często nawet po kilka ;)

Mniej jadu, więcej samokrytyki, a praca z czasem się trafi dobra i stabilna.

Postac Odpowiedz

Idź do innej pracy. Lepiej tak, niż bezrobocie. Ja wyleciałam z pracy po 9 miesiącach (redukcja etatów, osoby z krótkim stażem odpadły) i zatrudniłam się w innej firmie, niby na gorszym stanowisku. Byłam bardzo niezadowolona. Okazało się, że "gołe" zarobki są gorsze, ale premii mnóstwo nie wiadomo za co i kasę miałam na wstępie taką jak poprzednio. Popracowałam trochę, okazało się, że mogę zmienić stanowisko, bo ktoś odchodzi, na takie, które bardziej mi pasowało. Zarobki lepsze, firma świetna, a miała być "tylko na chwilę, póki nie znajdę czegoś lepszego".

Anderson92

I tak, i nie. Wiem po przykładzie mojej żony. Długo szukała pracy w zawodzie, a do Januszexu (też w zawodzie) nie chciała z żadne skarby wrócić po przerwie. Oczywiście, mogałby znaleźć jaką kolwiek pracę, ale nie na tym polega rozwijanie kariery. Uparcie wysyłała CV do różnych firm, aż wkońcu po kilku miesiącach trafiła się bardzo dobra praca w zawodzie. Szukali stażysty, a zatrudnili ją na etat jako asystenta projektanta. Podejrzewam, że gdyby znalazła sobie jaką kolwiek pracę to by w niej tkwiła i już tak upracie nie szukała zatrudnienia w zawodzie. Także stwierdzenie "Idź do innej pracy. Lepiej tak, niż bezrobocie." to zwyczajne porzucenie wszelkich ambicji i ślepa uliczka w karierze zawodowej.
Dziura w CV? Prezes firmy, w której żona pracuje stwierdził, że go nie interesują zapchaj-dziury w CV. Liczą się konkrety - zdobyta wiedza i doświadczenie. Studia i kursy zawodowe oraz praca w branży. "Niektórzy to przysyłają CV, na 3 stronach upchane, a potem się okazuje, że w branży nic nie potrafi. U Pani w CV nie ma lania wody." Może to niepopularne co napisałem, ale tak wygląda ukierunkowanie kariery na rozwój, a nie tylko zarabianie pieniędzy.

Lipcowa

Anderson, no dobra, ale kto ją ma utrzymywać w tym przypuszczalnie długim okresie szukania pracy? Porzucenie ambicji? No nie wiem, ja nie uważam zarabiania na siebie i nieproszenia o pieniądze za porzucenie ambicji.

Lipcowa

Znalezienie pracy nie oznacza automatycznie niszczenia swojego zdrowia psychicznego. A posiadanie pracy nie oznacza, że nie masz możliwości czy czasu na rozwój i szukanie lepszej.
Nie, ambicja nie oznacza robienia tego, co lubisz. W polskim ci nie idzie, w angielskim ci nie idzie, może czas na naukę nowego języka?

Lipcowa

Tak się składa, że to ty żyjesz na garnuszku mamusi i tatusia, bo przecież studiowanie jest takim wyczerpującym zajęciem, że rodzice muszą cię utrzymywać xd
Właśnie przytoczyłeś definicję, w której sobie przeczysz, brawo. Możesz lubić, a nawet kochać co weekend chodzić na imprezy i to robić, ale to nie oznacza, że masz pragnienie odniesienia sukcesu, tłumoku.
No proszę, taki biegle wyedukowany, a ma problem z odmianą czasowników.

Lipcowa

Czy ty jesteś upośledzony czy tylko wyjątkowo nierozgarniętym trollem?
"Ambicja nie polega na tym, że jesteś niezależna tylko że robisz to co kochasz/lubisz." Używam prostych przykładów, bo mam wątpliwości, czy zrozumiesz trudniejsze, jak widać słuszne.
Nie, ja nie każę studentom utrzymywać się samym, pomoc rodziców jest jak najbardziej ok. Mam natomiast problem z postawą typu: pracować mogą tylko ludzie na gównokierunkach, JA studiuję TAKI prestiżowy kierunek, że to niemożliwe xd Akurat ja poza studiami również pracuję, chociaż tak naprawdę nie muszę.
Tak, tak, na pewno nie wiesz, o co chodzi, a to lynyrd skynyrd mają błąd w piosence. Żałosne i tyle

Lipcowa

Zajmij się lepiej tymi swoimi studiami i przestań z siebie robić debila w internecie.

Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie