#R8W72
Kiedy miałam 8 lat moja mama wyszła za mąż. Jej partner zaakceptował mnie i pokochał. Dostałam to o czym marzyłam całe życie, kogoś do kogo mogłam mówić "tato". To z nim potrafiłam przegadać kilka godzin, to on był przy mnie kiedy byłam chora, pomagał mi w nauce matematyki, dzięki niemu zdałam prawo jazdy, to on interesuje się moimi chłopakami. Nigdy nie traktowałam go jak ojczyma, jest i będzie moim tatusiem. Wiem, że piszę chaotycznie ale łzy ciekną mi po policzkach.
Przejdźmy do sedna historii. Mam 19 lat, nigdy nie widziałam swojego biologicznego ojca, nie wiem jak wygląda, co lubi, jak mu się powodzi. Miał mnie gdzieś przez 19 lat, przez całe moje życie. Nie byłam mu potrzebna. A teraz? Zadzwonił do mnie kilka dni temu. Przedstawił się. Wiecie, jakie to uczucie słyszeć głos człowieka, którego się nie zna a on oznajmuje, iż jest waszym ojcem? Kolana się pode mną ugięły. Łzy napłynęły mi do oczu, łzy złości, pełne wyrzutu. Jak ojcem śmie nazywać się ktoś, kto olewał mnie przez 19 lat? Jak? Pewnie zastanawiacie się, po co zadzwonił. Cóż, zachorował. Ma raka. Nie wie, ile czasu mu zostało. Chce mnie poznać. Teraz, gdy śmierć patrzy mu w oczy, ten człowiek nagle przypomniał sobie o moim istnieniu.
Trudna sytuacja.. niezaleznie jak postapisz masz przynajniej czlowieka ktorego mozesz nazwac ojcem.. Niestety malo kto ma takiego kogos gdy wychowuje sie tylko z mama bo taty nie bylo....
Myślałam, że potrzebuje nerki.
Chyba wyrzuty sumienia w obliczu nadciągającej śmierci otworzyły mu oczy na to, jak CIę potraktował.
Bądź dzielna :)
I takich historii jest mnóstwo.. Ktoś kto nie interesuje się swoja najbliższą rodzina,zaczyna myśleć dopiero jak jest poważnie chory,na łożu śmierci.. To przykre.. Trzymaj sie ;)
Ojciec biologiczny mojego męża chciał odnowić kontakt po tym jak zachorował na raka prostaty, pisaliśmy, wysłaliśmy mu zdjęcia naszego synka jak się urodził, po czym wrócił do zdrowia i kontakt się urwał...
Rozumiem Cie naprawde ... ale..
Lepiej poźno niz wcale...wybacz mu poki masz czas bo potem mozesz zalowac , gdy bedzie za pozno..
zgadzam się w 100% chociaż wiadomo że jest to bardzo ciężkie
Nie było to 19 lat, a teraz tylko ze względu na jego chorobę ma mu wybaczyć?
Hinata, nie ma wybaczać dlatego, że go przez 19 lat nie było, a teraz jest chory. Może wybaczyć dlatego, że jest lepszym człowiekiem niż on. Może wybaczyć dla samej siebie - jej reakcja emocjonalna świadczy o tym, że ją to mocno boli, jest wrażliwa i prawdopodobnie jeśli nie wybaczy, nie spotka się z nim to potem będzie żałować i wciąż się z tym męczyć.
Czyli autorka ma zrozumieć OBCEGO człowieka, tylko dlatego że 20 lat temu miał ochotę na sex bez odpowiedzialności? Przecież na konsekwencje stanowczo nie miał ochoty...
Ludzie, ja dużo zrozumiem, ale ten facet nie zasługuje na miano "ojca" - to coś więcej niż tylko "zapłodnić". Ojcem tej osoby jest mąż jej mamy - ktoś kto ją wychował...
Zgadzam się całkowicie z @cane. Dobrze wiem, co czuje Autorka, wątpliwości itp. Tylko trzeba też spojrzeć na sytuację z innej strony. Gdyby nie był chory, pewnie nie skontaktowałby się. On nie chce się spotkać, żeby no nie wiem, poznać swoje dziecko, tylko źeby uciszyć wyrzuty sumienia. Robi to tylko dla siebie, a dziewczynę dalej ma gdzieś. Autorka ma przeprowadzić rewolucję w swoim życiu, tylko dlatego, że facet boi się, co będzie po jego śmierci... Miał 19 lat, żeby ją poznać. Gdyby naprawdę tego chciał, zrobiłby to wcześniej.
Wybaczenie to nie jest jakiś akt łaski dla osoby, która nas skrzywdziła. W żaden sposób też nie umniejsza winy, której się ktoś dopuścił.
Przebaczenie uwalnia osobę, która przebacza od ciężaru krzywdy, której doznała, nie zaś sprawcę od winy.
Warto wybaczyć dla samego siebie.
Żywienie urazy to wybór.
Podobnie jak przebaczenie.
Rodzic to nie ta osoba, która daje gamety, ale ta, która wychowuje.
Chyba bym nie chciała poznać takiego człowieka.
Pozwól mu, on umrze spokojny, a Ty przynajmniej nie będziesz kiedyś żałować, że odmówiłaś. Nie traktuj go jak biologicznego ojca, który nigdy nie chciał Cię znać, tylko jak umierającego człowieka, który chce zamknąć wszystkie swoje sprawy na tym świecie
Ja dla swojego spokoju sumienia spotkałabym się. Nie chciałabym mieć później wątpliwości czy postąpiłam słusznie odmawiając spotkania. Wiadomo, że masz swojego tatę i nic tego nie zmieni, ale trzymanie urazy na całe życie Tobie nie pomoże. Może warto spróbować wybaczyć i po prostu żyć swoim życiem.
Myślę, że na Twoim miejscu postanowiłabym sie z nim spotkać. Nie dla niego. Dla siebie. Mogłabyś przez resztę życia żałować, że się z nim nie zobaczyłaś. Lepiej żałować czegoś, co się zrobiło niż tego, na co zabrakło odwagi. Powodzenia :)