#R7GZs

Mieliśmy w szkole matematyczkę, która przyszła do nas na zastępstwo, generalnie straszna sieka była z babką. Jakoś przeżyliśmy te pół roku i jako dobra klasa postanowiliśmy pani podziękować.

Udaliśmy się do niej z kwiatami, na co stary babsztyl mówi rozżalonym głosem:
- Nie wiem, czy powinnam przyjąć te kwiaty za wasze zachowanie - i generalnie smęci strasznie.
Po czym mój kolega odpowiada lekko poirytowany tym wszystkim:
- Kupiliśmy pani róże, bo pokrzywy przez zimę nie rosną.
Ekoniks Odpowiedz

Nikt nie lubi wymuszonych prezentów od nielubianych osób robiących je, bo tak trzeba. Ostatnie zdanie kolegi pokazuje wasz stosunek do nauczycielki. A jeśli przez pół roku, na każdej lekcji nie dawaliście jej żyć, to się nie dziwię.

Badbadbad Odpowiedz

Może wam chciała powiedzieć żebyście sobie te kwiaty w d*pę wsadzili?

Kars Odpowiedz

Nie lubi was. Nie lubi kwiatków. A może to i to.

nkp6 Odpowiedz

Być może za sobą nie przepadali ale skoro klasa przyszła z kwiatami w podzięce za naukę, to wypadałoby je przyjąć i podziękować. Wcale nie musieli, a chcieli je dać.

Ekoniks

Wątpie, by chcieli, najprawdopodobniej jakiś rodzic z trójki klasowej stwierdził, że tak wypada i kupili, bo są taką "dobrą" klasą.
Znam osoby, które wyzywały nauczycielki za plecami od kurew, dziwek i suk, a potem z fałszywym uśmiechem wręczały kwiaty na koniec roku.

Dodaj anonimowe wyznanie