#R7GZs
Udaliśmy się do niej z kwiatami, na co stary babsztyl mówi rozżalonym głosem:
- Nie wiem, czy powinnam przyjąć te kwiaty za wasze zachowanie - i generalnie smęci strasznie.
Po czym mój kolega odpowiada lekko poirytowany tym wszystkim:
- Kupiliśmy pani róże, bo pokrzywy przez zimę nie rosną.
Nikt nie lubi wymuszonych prezentów od nielubianych osób robiących je, bo tak trzeba. Ostatnie zdanie kolegi pokazuje wasz stosunek do nauczycielki. A jeśli przez pół roku, na każdej lekcji nie dawaliście jej żyć, to się nie dziwię.
Może wam chciała powiedzieć żebyście sobie te kwiaty w d*pę wsadzili?
Nie lubi was. Nie lubi kwiatków. A może to i to.
Być może za sobą nie przepadali ale skoro klasa przyszła z kwiatami w podzięce za naukę, to wypadałoby je przyjąć i podziękować. Wcale nie musieli, a chcieli je dać.
Wątpie, by chcieli, najprawdopodobniej jakiś rodzic z trójki klasowej stwierdził, że tak wypada i kupili, bo są taką "dobrą" klasą.
Znam osoby, które wyzywały nauczycielki za plecami od kurew, dziwek i suk, a potem z fałszywym uśmiechem wręczały kwiaty na koniec roku.