#R1XfK
Raz przypadkiem przy głaskaniu kwoki nie zauważyłam jednego kaczątka za sobą i usiadłam na niego tyłkiem. Niestety kaczuszka umarła. Nigdy nie zapomnę reakcji jego matki. Zaczęła głośno nad nim lamentować, trącać go dziobem, biegać w kółko wokół niego. Tej rozpaczy po stracie dziecka nie dało się znieść. Pozostałe dzieci skuliły się w grupce pod lampą nie wiedząc co się dzieje.
Od tego wydarzenia kaczka wyraźnie zmarniała. Nie chciała jeść, pić, ciągle siedziała w kurniku. Nigdy nikomu nie powiedziałam, że to ja wtedy zabiłam jej dziecko, a potem i kwokę, bo i ją po niedługim czasie znaleźliśmy martwą. Prześladuje mnie to do dziś. Po tym wydarzeniu nigdy już nie tknęłam żadnego mięsa.
Pewnie większość napiszę, że to nie twoja wina i że to był wypadek. Ja chciałbym zapytać jaki jest związek pomiędzy nieumyślnym spowodowaniem śmierci zwierzęcia a zaprzestaniem jedzenia mięsa? To jakiś rodzaj odkupienia winy?
Wydarzenie uświadomiło autorce jak bardzo zwierzęta są podobne do ludzi w cierpieniu. I jak bardzo na przykład krowa może cierpieć gdy zabierze się jej ciele, lub jak cierpi ciele, gdy zabije się mu matkę.
Dlatego nie je mięsa, żeby chociaż trochę mniejszy był na to popyt.
W prawidłowo funkcjonujących hodowlach przemysłowych cielęta zabiera się krótko po narodzinach, zanim między nim a matką powstanie głębsza więź. W przypadku drobiu jajka wkłada się do inkubatora, a pisklęta utrzymuje się na zupełnie innej hali niż ptaki dorosłe. Dzięki temu unika się tego typu stresu u zwierząt.
Możliwe że w prawidłowo funkcjonujących hodowlach tak właśnie jest.
Ale nie mi oceniać co czuje matka innego gatunku, gdy wie, że miała dziecko, i nagle ono zniknęło.
Na wszystko trzeba patrzeć z wielu stron. Nie lubię się ograniczać do patrzenia pod jednym kątem.
Są prawidłowo funkcjanujace hodowle, a są i takie które tuczą, że wyżynają w bestialski sposób i znęcaja się nad zwierzętami.
Nie nam należy oceniać jaka jest prawda.
To już trochę podchodzi pod ingerowanie w czyjąś decyzję o niejedzeniu mięsa.
Mnie argument unikania stresu zwierząt nie przekonuje do końca, że faktycznie te zwierzęta stresu unikają.
Warto sobie uświadomić, że sami jesteśmy zwierzętami.
Myślę, że krowa która jest w ciąży wie, że w niej jest i w jakiś sposób czeka na swoje dziecko, tak jak ludzka samica, czyli kobieta. Zwierzęta nie są głupie. Poza tym, one też cierpią przy porodzie. I na pewno na swój sposób cieszą się, gdy ich młode przychodzą na świat.
Jako ludzie wszystko próbujemy sobie racjonalizowac i wytłumaczyć tak, żeby nam to pasowało. Żeby się nie zareczac mówimy sobie, że to tylko zwierzęta. Ale my też jesteśmy tymi zwierzętami.
Żeby nie było, sama jem mięso, chociaż coraz bardziej go unikam.
Ale absolutnie podziwiam i szanuję ludzi, którzy potrafią wyzec się jedzenia zwierząt, pomimo tego, że lubią mięso.
Oni nie szukają wymówki. Po prostu nie jedzą czegoś, co musiało zginąć, żeby się znaleźć na naszym talerzu w postaci pysznego schabowego.
Szacun 👌
Zobaczcie sobie jakikolwiek reportaż umieszczany na stronie Otwarte Klatki. Prawda jest taka, że obecnie człowiek nie zastanawia się, skąd pochodzi mięso, skoro estetycznie zapakowane na półce sklepowej nie wykazuje żadnego cierpienia.
Taka prawda boli - gdy już uświadomisz sobie, że przez twoje potrzeby ktoś cierpi. Dlatego to nie jest tak, że rezygnując - nie jesz mięsa. Po prostu nie jesz już więcej zwierząt.
Dla wielu ludzi szyneczka pochodzi z lodówki, zero świadomości i zero szacunku do tego zwierzęcia, które oddało życie dla kawałka mięsa. Lat temu milion w technikum miałam praktyki w zakładzie drobiarskim, do dzisiaj pamiętam te snieznobiale gęsi wiszące na hakach i kata, który podrzynał im gardła.
@mypsy te zwierzęta nie "oddają życia dla kawałka mięsa" to zycie jest im siłą odbierane. One się nie ofiarują, tylko są zwyczajnie mordowane.
Da się ocenić samopoczucie zwierzęcia, trzeba się tylko na tym znać. I nie mówię, że osobiście jestem ekspertem, ale prawdziwi hodowcy wiedzą, jakie warunki trzeba spełnić, żeby ich inwentarz miał dostateczny komfort. Mamy XXI wiek i na temat psychologii zwierząt wiadomo już dużo. Stres zwierząt nie jest korzystny dla hodowców, bo wtedy wydajność spada. Choć też nie wszyscy się przejmują, że jakość mleka, mięsa, czy jaj może spaść przez ich niedbałość. A zwierzęta nie są głupie, ale też nie przesadzajmy w drugą stronę i nie zrównujmy ich z ludźmi. Co do "patrzenia pod jednym kątem", w takich dyskusjach zawsze dominuje piętnowanie przemysłu zwierzęcego. Druga strona to zazwyczaj idioci i trolle. Dlatego dla odmiany chciałem podsunąć logiczne argumenty świadczące o tym, że hodowcy zwierząt to nie bezduszne potwory. A przynajmniej w większości. Bo zdarzają się hodowle, czy rzeźnie, gdzie faktycznie zwierzęta traktowane są okropne. Nagrania, zdjęcia i reportaże z takich są najbardziej popularne, a ktoś niezorientowany na czymś takim buduje swoją opinię o ogóle.
@Jawiem1210 zdaję sobie z tego sprawę, że są mordowane, nie chciałam brutalnie dlatego napisałam, że oddają. Tak samo jak nie rozumiem durnego zwyczaju używania w stosunku do zwierząt określenia "zdychać".
@pogromcapsychopatow Wypraszam sobie, nie uważam siebie za idiote i psychola. A dobrego kurczaka też lubię zjeść.
umarła czy ktoś ją zabił ?
Na początku przeczytałam "chętniej zachodziłam karmić zwłoki"...
Ja też
I niech ktoś jeszcze raz powie, że zwierzęta nie mają uczuć i empatii ... niby taka zwykla kaczka, a ma bardziej "ludzkie" odruchy w kierunku swohego dziecka niż nie jedna matka
Usiądź na mnie lepiej
Kartofelki możesz zostawić, ale mięsko zjedz.
Jak kaczka to chyba siedziała w kaczniku... Wybaczcie wsiury, jestem z miasta, nie znam się...
mięczak...
Podoba mi się ta koncepcja, że jak ktoś cierpi, to trzeba go zabić.
ja zrozumiałam to tak, że kwoka zmarła sama, ale autorka czuje się winna, bo zabiła jej dziecko.
O fakt mój błąd, napisałam o kaczce kwoka, bo u nas w domu tak się mówiło i o tym i o tym, jeśli jajka wysiadywało. Człowiek się uczy całe życie. XD
Jawiem1210, teraz to już Ci wesoło?