#Qv0cN
To tak tytułem wstępu.
Sytuacja działa się, gdy miałam ok. 3-4 lata, razem z mamą wyszłam na podwórko.
Standardowa zabawa, najpierw na huśtawkę, potem do piaskownicy i tak się zajmowałam sobą, a mama siedziała na leżaku i czytała książkę.
Po chwili na podwórko przybiegł Graf, zawsze się go trochę bałam, ponieważ był większy wtedy ode mnie, ale po pewnym czasie udało mi się przemóc i zakumplowaliśmy się.
Graf oprócz głaskania bardzo lubił, gdy go goniłam. Sama ową zabawę lubiłam, więc jak gdyby na jakieś hasło Graf zaczął uciekać, a ja go gonić. Zabawa toczyłaby się przyjemnie, gdyby nie to, że Graf nagle wyhamował, gdyż ujrzał jeża. Ja niestety nie miałam tyle szczęścia, a jako że biegałam trzymając ręce przed sobą, cóż... włożyłam mu palec w tyłek.
Tak... dobrze czytacie...
Jakby nigdy nic wyjęłam go (fuuu) i pobiegłam do mamy.
Mama oczywiście całą sytuację widziała i zwijała się ze śmiechu na leżaku.
Wzięła mnie do łazienki, umyłam dokładnie rączki i jakby nigdy nic wróciłyśmy na podwórko.
A ja jeszcze przez baaardzo długi czas nie wiedziałam czemu Graf na mój widok ucieka gdzie pieprz rośnie...
Nie muszę chyba pisać, że ta historia jest opowiadana na KAŻDYM spotkaniu rodzinnym?
Dobry masz cel :)
*dobrego masz cela:p
A moze juz nie ma
Crystal prawidłowo napisała ;)
Oj dobrego
O fuuu wyobrazam sobie to uczucie 😥
A ja właśnie nie bardzo XD
Bardziej należy chyba współczuć psu...
Ale wyobrażasz sobie to uczucie od strony psa któremu z nienacka wpakowała palec do tyłka czy z strony dziewczynki której palec tam się znalazł ?
Właśnie też mi się szkoda psa zrobiło :D Pewnie nie wiedział co się dzieje i zdziczał :)
Uczucie ze strony dziecka. Chociaz ze strony psa tez calkiem nie fajne :D
Mogłabyś zostać snajperem.
Obydwoje mieli palec w dupie ;D
Oboje*
Ja chyba wolalabym wsadzic psu palec w cztery litery niz na jezu wyladowac :)
Biedny pies, z jednej kolce, z drugiej gwałt
Poznałaś go od dupy strony :p głupi komentarz :p
Biedny piesek ;-;
Kiedyś moją kotkę wziełam na ręce i przypadkiem jej włożyłam palec w tyłek, albo jeszcze kiedyś kotu moich sąsiadów dałam do zjedzenia taki malutki kawałek sznurka z szynki wędzonej później ten sznurek wystawał mu z tyłka.
Taaa.. przypadkiem ;D
To nie jego wina, że od ciebie uciekał. Przecież miałaś go w dupie :D