Będąc w podstawówce, na pogrzebie mojej koleżanki udawałam płacz, bo kompletnie mnie jej śmierć nie obeszła, ale było mi wstyd, że wszystkim jest przykro, a mi nie.
Miałam tak na pogrzebie brata. Mama poroniła i było mi smutno, ale nie umiałam płakać, to udawałam.
Tak samo na ślubie mamy z nowym mężem, wolałabym, żeby ślubu nie brali, no ale tak sobie i wybrała i jest szczęśliwa to ok. Każdy wył jak syrana strażacka, a ja wzięłam chusteczkę i tarłam oczy, że niby tak bardzo się wzruszyłam, ojojoj.
Wkurza mnie ta presja na odczuwanie konkretnych emocji w danej sytuacji
50874217
A presja jest nadal przez osoby które nie burzą tej fasady tylko ją podtrzymują jak Ty ;) nie wiem z jakiego powodu narzekasz, skoro sama pokazujesz reszcie że trzeba się wpasowywać w ten schemat.
Nie płakałam na pogrzebie taty. Przez pół roku wszyscy uczestnicy pogrzebu o mnie plotkowali. Starsze sąsiadki były tak bezczelne, że podpytywały moją mamę, czy jestem normalna, czy wszystko ze mną w porządku i jakie mieliśmy relacje w rodzinie, bo to nienormalne, że nie płakałam na pogrzebie ojca...
W sumie to jest przykre. Po pierwsze każdy inaczej przeżywa, jeden będzie płakał, padał na ziemię i miał odruch wymiotny z żalu, kto inny zachowa kamienną twarz a w środku będzie się rozpadał. Ale tu mamy do czynienia z dzieckiem w wieku podstawówkowym i śmiercią koleżanki. Bądźmy szczerzy, tak młode osoby raczej nie przywiązują się do znajomych ze szkoły do tego stopnia żeby za nimi płakać. Więcej, nawet nie musiałaś jej Autorko lubić, to że komuś zdarzyła się tragedia nie znaczy że wszyscy są zasmuceni. Ot, życie. Szczerze mówiąc mam wrażenie że całkiem sporo osób płakało tam "bo wypada", chodzi oczywiście o inne dzieci.
Mi nigdy nie jest przykro na pogrzebach, nawet jak ktoś bliski umiera. Zawsze myślę ze jego przygoda się już skończyła i teraz ma spokój i nie ma co się smucić.
Miałam tak na pogrzebie brata. Mama poroniła i było mi smutno, ale nie umiałam płakać, to udawałam.
Tak samo na ślubie mamy z nowym mężem, wolałabym, żeby ślubu nie brali, no ale tak sobie i wybrała i jest szczęśliwa to ok. Każdy wył jak syrana strażacka, a ja wzięłam chusteczkę i tarłam oczy, że niby tak bardzo się wzruszyłam, ojojoj.
Wkurza mnie ta presja na odczuwanie konkretnych emocji w danej sytuacji
A presja jest nadal przez osoby które nie burzą tej fasady tylko ją podtrzymują jak Ty ;) nie wiem z jakiego powodu narzekasz, skoro sama pokazujesz reszcie że trzeba się wpasowywać w ten schemat.
Bo nie musi być ci przykro. Tak się przyjęło że jak ktoś umiera albo jest mu źle to tobie ma być smutno. Życie jest zbyt krótkie.
Nie płakałam na pogrzebie taty. Przez pół roku wszyscy uczestnicy pogrzebu o mnie plotkowali. Starsze sąsiadki były tak bezczelne, że podpytywały moją mamę, czy jestem normalna, czy wszystko ze mną w porządku i jakie mieliśmy relacje w rodzinie, bo to nienormalne, że nie płakałam na pogrzebie ojca...
W sumie to jest przykre. Po pierwsze każdy inaczej przeżywa, jeden będzie płakał, padał na ziemię i miał odruch wymiotny z żalu, kto inny zachowa kamienną twarz a w środku będzie się rozpadał. Ale tu mamy do czynienia z dzieckiem w wieku podstawówkowym i śmiercią koleżanki. Bądźmy szczerzy, tak młode osoby raczej nie przywiązują się do znajomych ze szkoły do tego stopnia żeby za nimi płakać. Więcej, nawet nie musiałaś jej Autorko lubić, to że komuś zdarzyła się tragedia nie znaczy że wszyscy są zasmuceni. Ot, życie. Szczerze mówiąc mam wrażenie że całkiem sporo osób płakało tam "bo wypada", chodzi oczywiście o inne dzieci.
Ja niepotrafie plakac odkad emocionalnie rozwalil mnie ojciec
Mi nigdy nie jest przykro na pogrzebach, nawet jak ktoś bliski umiera. Zawsze myślę ze jego przygoda się już skończyła i teraz ma spokój i nie ma co się smucić.
Ja tak miałam na pogrzebie babci ale nogi mnie bolały wiec nie musiałam zbytnio udawać miny cierpiętnika
Ja tak miałam na pogrzebie babci ale nogi mnie bolały wiec nie musiałam udawać cierpienia
jesli nie byla to jakas bliska kolezanka, ot, znajoma z klasy, to nie masz jakiegos obowiazku angazowac sie w pobiezne znomosci do tego stopnia...
Pewnie jakby Ci internet odlaczyli na weekend, to bys wyla jak bobr.