#QhEPc

Jestem mamą ponad 2-letniej dziewczynki. Dziewczynki, która jest totalnym wulkanem energii. Mąż całymi dniami w pracy, ja też pracuję jak tylko mogę, bez żłobka, opiekunki i pomocy rodziców, którzy również pracują.

Nie wychowuję córki bezstresowo, wiem, że to też taki wiek, bunt dwulatka, testowanie na ile może sobie pozwolić, ale jest zwyczajnie nieusłuchana i często niegrzeczna, choć odkąd zaczęła więcej rozumieć stawialiśmy z mężem granice i uczyliśmy zasad. Wiem, że wielu z Was powie "to tylko dziecko, ono nie rozumie". Nieprawda. Przynajmniej moje dziecko rozumie bardzo dużo, chłonie jak gąbka, wie, że źle robi, ale jest tak uparta, że brnie dalej. Ja też jestem uparta, nieczuła na jej wymuszane krzyki. Chcę ją wychować na dobrego człowieka, z empatią podchodzącego do innych ludzi, żeby uczyła się szanować czyjąś pracę i pieniądze, żeby wiedziała, że nie spadają z nieba. Wiem, że do tego długa droga. Jednak nie o tym chciałam tu mówić.


Jak już wspomniałam, całymi dniami jestem z małą sama, chcąc nie chcąc zakupy muszę zrobić z nią, nie mam opcji, żeby ją z kimś zostawić. Niestety dziadkowie kilka razy pozwolili jej jeździć w sklepie tym małym koszykiem i teraz na zrobienie z nią zakupów mam dwie opcje:


1. Na siłę krzyczące i wyrywające się dziecko muszę wsadzić do tego dużego koszyka z miejscem dla dziecka. Ryzyko: potrafi się drzeć całe zakupy. Domyślacie się jakie są spojrzenia ludzi i komentarze: krzywdzę dziecko, znęcam się nad nią, powinni mi zabrać prawa rodzicielskie, albo odwrotnie - rozwydrzony bachor
2. Pozwolić jej jeździć koszykiem po sklepie, wtedy biega po sklepie, prośby, krzyki żeby wróciła nie działają, jakbym się nie starała i nie próbowała. Daję dwa ostrzeżenie, za trzecim zabieram wózek, wtedy jest płacz, rzucanie się na podłogę. Nie reaguję, odchodzę z koszykiem. Ludzie reagują jak w opcji numer 1. Córce po chwili przechodzi, przeprasza i na chwilę jest spokój. Za drugim razem powtórka z rozrywki, za trzecim po prostu wychodzę ze sklepu z wrzeszczącym dzieckiem - zmachana, spocona i zła. Za każdym razem jest tak samo. Ludzie patrzą się na mnie, jakbym robiła jej krzywdę.

Wszędzie czytam o tym, jak to rodzice pozwalają dziecku na wszystko w sklepach, dziecko biega i robi co chce. Z drugiej strony jak nakrzyczę na dziecko (bo w naszym przypadku tłumaczyć będę chyba do śmierci, bo absolutnie wtedy nie zwraca uwagi), to ludzie zwracają mi uwagę jaką to złą matką jestem, bo przecież to tylko dziecko i ono nie rozumie. Co gorsza mówią to do mojego dziecka i mówią: chodź, zabiorę cię od tej złej matki.

Więc teraz powiedzcie mi, co mam zrobić, żeby wszyscy byli zadowoleni? Jestem konsekwentna - źle, pozwoliłabym jej biegać po sklepie - też źle. Robienie zakupów dopiero jak skończy 18 lat nie wchodzi w grę.
fhfhfk Odpowiedz

Jak jestem świadkiem sytuacji "dziecko zachowujące się jak opętane", zawsze współczuję rodzicowi, który mu towarzyszy. Widzę na twarzy nieraz rezygnację, bezradność, zawstydzenie. Wiadomo, że dzieci się na ogół wychowuje, a kilkulatki to ogromne wyzwanie. A rozkapryszony 2latek na pewno zrozumie tłumaczenie mu, kiedy jedyne, czym się kieruje, to emocje. Dzieciak mojego brata w tym wieku był straszny, po skończeniu 3,5 roku jakby go ktoś podmienił. Zupełnie inne dziecko. Mnie się wydaje, że po prostu zaczął rozumieć wszystko, co się do niego mówi i sam też zaczął normalnie mówić. Jest komunikacja to i jest zrozumienie :)

Kkaamm Odpowiedz

O wychowaniu dzieci najwiecej wiedzą ci, którzy ich nie maja. Dziecko jak dziecko - ma swoje humorki, histerie, a ludzie jak to ludzie, zawsze będą patrzeć bo coś się dzieje. Poki nie krzywdzisz dziecka nie zwracaj na nich uwagi.

Jawiem1210

Zgadzam się. Też kiedyś tak oceniałam, że patologia, że dziecka nie umie wychować. :D Teraz myślę, że patologia tylko w przypadku, gdy rodzic zachowuje się podobnie do dziecka : gdy dziecko krzyczy, rodzic też krzyczy a często i szarpie. Dlatego właśnie ludzie w szkołach powinni mieć obowiązkowe zdjęcia z psychologii.

bazienka

mam mizofonie. takie darcie sie i piski wywoluja we mnie wielka irytacje
ale duzo lepie odbieram te sytuacje jesli rodzic daje reprymende, stara sie rozwydrzone dziecko uspokoic, niz gdy nie reaguje albo gapi sie w telefon a dzieciak robi, co chce

Kkaamm

Każdy rodzic najlepiej zna swoje dziecko i może akurat w danym przypadku reprymenda działa jak płachta na byka, a ignorowanie przynosi dobry skutek? Jeśli ktoś ma ustalone metody wychowawcze to niech się ich trzyma, żonglowanie sposobami nic nie da, a gdybyśmy mieli patrzeć z każdym zachowaniem na każdego obok to najlepiej nie wychodzić z domu - nigdy nie dogodzisz wszystkim.

Luuuuuuzik

A czym reszta klientów zasłużyła sobie na słuchanie takich krzyków? Zaraz pewnie powiesz, ze ,,a co im to przeszkadza!” Albo ,,to tylko dziecko!”. Dlaczego mamy rozumieć rodziców, ale już postronnych osób nie? W czym oni są przepraszam bardzo gorsi? Jeśli autorka dobrze wie jak zachowuje się jej córka (a wie) to niech jej nie zabiera do sklepu. Niestety, tak to wyglada jak ma się dzieci- życie pełne wyrzeczeń.

Kkaamm

Nie wszystkich zachowań i reakcji nauczysz dziecko w domu 🤦🏻‍♀️

ohlala

@Luuuuuuzik

Dzieci, niestety, trzeba socjalizować. Mówię niestety, bo czasami zachowują się gorzej, niż dzikie zwierzęta i wyją niemiłosiernie. Ale w domu nie nauczysz dziecka zachowania wśród obcych/w sklepie/na ulicy i jest to coś, co jako społeczeństwo musimy czasami znieść. Nie lubię dzieci, ale to rozumiem.

Luuuuuuzik

Kkaamm Widzę, ze ja o niebie a ty o chlebie. Zrozumiałaś w ogóle mój komentarz?

mortycja

@Luuuuuuzik

A mają obie jeść powietrze i liczyć, że inne potrzebne produkty same wpadną im do domu? Napisała, że jest sama z dzieckiem. Dwulatka w domu nie zostawi idąc na zakupy , mam nadzieję, że nie to sugerujesz.

Luuuuuuzik

mortycja No tak gdyby tylko istniał internet. Autorka może z powodzeniem zrobić zakupy przez internet. W czym problem?

KIuska

Jeżeli mieszka w większym mieście to tak, może zrobić zakupy przez internet. Ale jeżeli mieszka w małej miejscowości to szanse na to są male.

gitarzystka Odpowiedz

Kiedy dziecko zacznie świrować, kucnij i przytul je "od tyłu" (jej plecy przy Twoim brzuchu). Trzymaj w miarę sytuacji delikatnie i mów do niego spokojnie: zapewnij, że je kochasz, że wszystko jest dobrze, że już nie ma się o co denerwować itp.- powinno pomóc. Czasem dziecko się uspokoi po minucie, czasem i po 20 minutach dalej szaleje, ale właśnie tak powinno się w tej sytuacji zachować- dać dziecku wyrzucić z siebie złe emocje i wprowadzać poczucie bezpieczeństwa oraz spokoju.

Tak, jak zauważyłaś- dziecko w tym wieku uczy się wyrażać własne zdanie i być asertywne. Nie zachowuje się źle, bo jest złośliwe czy niegrzeczne, tylko po prostu nie wie jeszcze jak w sytuacji konfliktu się zachować. Kiedy w takiej sytuacji rodzic sam zaczyna się irytować (co jest zrozumiałe), a nierzadko denerwować się i krzyczeć, dziecko przejmuję tę energię, samemu wchodząc w te emocje (uczy się też od rodzica, że irytacja i nerwy są sposobem reagowania na konflikt). Dlatego wyżej opisany sposób się sprawdza, bo uspokaja dziecko i uczy, że konflikt można rozwiązać w spokojniejszej atmosferze.

Przy konsekwentnym zachowaniu rodzica, dzieci dosyć szybko wyrastają z tego okresu nauki asertywności i później już tak nie świrują. Wytrzymaj jeszcze chwilę, dasz sobie radę. :)

JasminowyBudyn

Buhahahaha co za bzdury

gitarzystka

Te "bzdury", to informacje od psychologa, który od lat zajmuje się terapią rodzin oraz dzieci.
Ciekawa jestem, jaka wiedza i wykształcenie stoją za Twoim komentarzem.

PrzezSamoH

Jasminowy - W szkole specjalnej nauczycielki robią tak w przypadku "ataku" podopiecznego.

Jawiem1210

Chciałam napisać coś podobnego, ale widzę, że mnie już ubiegłaś. :D Od siebie dodam tylko, że wychowywanie dziecka na zasadzie walki ze sobą jest fatalnym wyborem. Trzeba grać do jednej bramki, szanować się, słuchać, a nie ignorować i wymuszać siłą posłuszeństwo. Dziecko to nie pies.

SzeptOdbytu

gitarzystka - Tak właśnie próbowałem uspokoić córkę sąsiadki. Nawet nie chcę pisać, co było dalej.

arbuzek

Odbyt, bo po jednym razie nic nie daje, jak rodzice nadal jej pobłażają.

gitarzystka

Zapomniałam dodać, że jeszcze powinno się dziecku delikatnie zasłonić oczy, żeby ograniczyć mu ilość bodźców i pomóc odciąć od sytuacji.

hieronimo

"nie ma się o co denerwować" akurat tego nie radzę mówić do nikogo, kto jest zdenerwowany. Wyobraź sobie, że jesteś wkurzona z ważnego dla ciebie powodu i ktoś ci to mówi :D . Dużo lepiej działa "rozumiem, że jesteś zdenerwowana"

micbea Odpowiedz

Nie zwracaj uwagi na to co mysla inni - niech sobie patrza, nie mowia i mysla co chca - ich prawo. A tym masz prawo wychowywac dziecko tak jak uwazasz zasluszne - i tak dlugo jak nie robisz mu krzywdy, to ludzie moga sie gonic.

JiminChimChim Odpowiedz

Na moich bratanków działało zmęczenie. Tzn. byli o wiele grzeczniejsi, gdy mogli się wyżyć porządnie na dworze itp. Wiadomo, że musisz wziąć też dziecko na przeczekanie. Ale może idź do psychologa dziecięcego? Nie zmieni on Twojego dziecka, ale może doradzi Ci, jak nie wyjść z siebie za szybko, a dziecko przecież czuje nasze emocje :)
Moi chłopcy są inni, ale pomagało pytanie czemu krzyczą itp. mówiłam im, że nie rozumiem co mówią, gdy płaczą i że porozmawiamy, jak się uspokoją. Serce pękało, ale po chwili już byli w stanie rozmawiać.

Mavis113 Odpowiedz

Dzisiaj w tramwaju byłam świadkiem podobnej sytuacji. Młoda kobieta z dwoma chłopcami tak na oko 3- latki. Jeden grzecznie siedział, wręcz przysypiał na siedzeniu a drugi...no jakby diabeł w niego wstąpił. Wszytko był na nie, a przy tym ciągłe piski, wrzaski i tarzanie po podłodze. Dawno czegoś takiego nie widziałam. I przyznaję, najpierw pomyślałam sobie "o matko co za rozwydrzony bachor" ;) ale potem z największym podziwem przyglądałam i przysłuchiwałam się matce która nawet na sekundę nie podniosła głosu, tylko cały czas spokojnie starała się mu tłumaczyć żeby się tak nie zachowywał....niestety bez rezultatu. To nie była maDka, tylko po prostu mama i koszmarnie uparte dziecko. Podziwiam Ją za cierpliwość i Ciebie również. Powodzenia :)
Ps. Na szczęście żaden z pozostałych pasażerów nie rzucał głupich komentarzy.

Mlena Odpowiedz

Ja na Twoim miejscu na przeczekanie tego najgorszego okresu nie bralabym jej na zakupy. Czy Twój mąż pracuje 24/7? Zakupy możesz zrobić Ty lub on raz na tydzień, wystarczy wszystko rozplanować. Pieczywo możesz kupić pewnie w jakiejś małej piekarni/sklepie w parę minut. A dziecko bym brała tylko na spacery na otwarte przestrzenie. Ten okres nie będzie trwał wiecznie, po co się stresowac niepotrzebnie.

Luuuuuuzik

Zgadzam się. Wszystko da się rozwiązać, zamiast narzekać w internecie.

PaniPlacebo

nie wiadomo czy ma męża

Luuuuuuzik

PaniPlacebo Kłania się czytanie ze zrozumieniem. Doczytaj wyznanie.

NOTHING000 Odpowiedz

A ja spytam - skoro to "tylko dziecko, ono nie rozumie" - to jak i kiedy ma zacząć rozumieć? :p

izka8520 Odpowiedz

niestety oprócz dziecka musisz wychować też spoleczenstwo. Rób swoje a na chamskie komentarze mow, żeby się nie wtrącali bo właśnie próbujesz wychować dziecko. Jest małym człowiekiem a nie debilem i rozumie. Więc jeżeli tak mówią z doświadczenia to bardzo im współczujesz,. a jeżeli nie, to niech się nie wtrącają ze swoimi mądrościami skoro nie mają pojęcia

Ronika Odpowiedz

Dwulatek rozumie już bardzo dużo, ale w przypadku ataku „histerii” nie ma co tłumaczyć bo dziecko wtedy nie słucha a skupione jest na tym ze chce czegoś czego dostać nie może.
Na swoją dwulatkę znalazłam sposób - gdy zaczynam krzyczeć i płakać - przytulam ja bez słowa lub ewentualnie mówię „ wiem ze jesteś zła / jest ci przykro”. Jak się uspokaja to krótko tłumacze najczęściej obiecując coś przy tym (np. Zrobimy szubciutko zakupy i wracamy do domu to poczytam ci bajeczki co?).
A co do innych ludzi to im nie dogodzisz, cokolwiek nie zrobisz to albo będziesz madką z bezstresowo wychowywanym bachorem, albo madką z biednym dzieckiem wychowywanym bez uczuć...
Pozdrawiam - matka 2 latki ;)

Czaroit

Piękne jest to, co napisałaś :)
Powiedzenie dziecku, że widzisz i rozumiesz jego emocje, jest bardzo ważne. Dajesz mu też prawo do tych emocji, nie bronisz mu ich odczuwać. To tylko emocje, one przepłyną, jak fala na oceanie. Twój spokój, opanowanie, wyrozumiałość wpływają na dziecko i mu się udzielają.
Jesteś naprawdę mądrą i wspaniałą matką. Gratuluję :)

Wielu rodziców nie rozumie prostego faktu, że dzieci przejmują emocje rodziców. Gdy mama jest przemęczona, sfrustrowana, napięta do granic wytrzymałości - właśnie wtedy dziecko dostaje nagle histerii. A tak naprawdę, to są emocje matki a nie dziecka.
Jednak działa to też w drugą stronę. Gdy w takiej sytuacji mama szybko się opanuje, przytuli dziecko i będzie emanowała spokojem, dziecko też bardzo szybko się uspokoi.
Pomaga skupienie się na samym oddechu. Przytulenie dziecka i po prostu skupienie się na spokojnym, łagodnym oddychaniu.

Jeśli jednak mama przytuli dziecko a będzie dalej zła, efekt będzie jeszcze gorszy. Jego emocje tylko się spotęgują.

Zobacz więcej komentarzy (28)
Dodaj anonimowe wyznanie